Dormitorium chłopców kl. VII

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Josée Lestrange on Sro Cze 26, 2013 3:58 pm




REZYDENCI
- Lysander F. Shallow
- Alan Béllanger
- Félix L. Shallow
-
-


Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Gość on Pią Sie 09, 2013 9:50 am

Ciężki burdelnik, o ile nie pierdolnik - tak można było ocenić stan pokoju chłopaków. Zasypane ciuchami łóżko Alana, posłanie Lyska wyglądające gdzieś tam, nieśmiało, spod masy rzeczy które ciężko było nawet nazwać i wcale nie lepsze w tej materii legowisko Felka, z poduszkami i kołdrą na ziemi, za to z masą czasopism muzycznych, książek, ubrań i dopiero co dorzuconą na szczyt miotłą.
Coś brzdęknęło.
A, no tak, jeszcze gitara gdzieś tam się walała.
Zamknął drzwi najciszej, jak tylko pozwalały mu na to skrzypiące zawiasy i z niezadowoleniem omiótł pomieszczenie wzrokiem.
- Cóż... Dwa łóżka są wolne - zauważył trzeźwo, wskazując na najmniej zaśmiecone, bo robiące za spiżarnię łóżka. Szybkim machnięciem różdżki Felek zrzucił z pierwszego kupę paczek, pełnych jak i pustych, zarówno po fasolkach BB jak i czekoladowych żabach, musach-świstusach, kąsających wężożelkach i innych. Nie omieszkał oczywiście wyciągnąć w międzyczasie dwóch pudełek z żabami i rzucić jednego dziewczynie.
Sam wyszarpnął zawleczkę ze swojego i złapał żabę za nóżkę, wrzucając ją sobie do ust w iście kocim stylu.
Z nieukrywaną dyssatysfakcją pokazał dziewczynie kartę.
- Znowu mam Maxime... Jakby nie było tu dość jej portretów. - Żachnął się i rzucił kartę na łóżko Alana.
Podniósł wzrok i uśmiechnął się delikatnie do dziewczyny. Przemycenie jej przez błonia (nad którymi przelot nie wchodził już w grę), dwa korytarze i sześć par schodów okazało się nie tak problematyczne, jak mógł się spodziewać - nadal jednak odczuwał delikatny nacisk braku prywatności.
No ale czego się dla niej nie robi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 09, 2013 10:13 am

Cóż... Lestrange cudów spodziewać się nie mogła, i w sumie sama nie wiedziała, czego oczekiwała. W pokoju mieszkało trzech, już dorosłych facetów, którzy nie rozpoznają takich przedmiotów jak szafa czy innych pomieszczeń, w których można magazynować ubrania i inne rzeczy, porozwalane aktualnie w zapewne kontrolowanym chaosie.
Usiadła na łóżku z pewnymi obawami. Nawet Bóg nie wie, co tam magazynowali. Przyjęła czekoladową żabę, obracając ją przez chwilę w rękach, i rozpakowała, kontem oka obserwując zwinnego Feliksa, zjadającego swoją ofiarę. Faktycznie, wyglądał jak wielki kot.
Jej żaba najwyraźniej była na prochach, albo miała ADHD od ilości zawartego w niej cukru, bo wyskoczyła wysoko do góry, i przez chwilę Lstrange nie mogła jej dosięgnąć.
Dopiero kiedy zaczęła opadać, Josee pochwyciła ją szybkim ruchem ręki i odgryzła głowę. Scena hak z horroru, gdyby nie to, że żaba była czekoladowa, a Jo była... No po prostu Jo.
Trzymając swoją zdobycz za jedną z nóg spojrzała na kartę, jaka była w pudełku.
- Mam Corucheval. - Obróciła kartę, żeby poczytać nieco o tym czarodzieju. Jakoś wcześniej jego nazwisko nie obiło się jej o uszy. - Sławny bajkopisarz, autor "Nie wchodź do lasu" oraz zbioru baśni i legend z średniowiecznej Francji - przeczytała na głos, unosząc brwi.
Nie dziwne, że wcześniej nie miała z nim styczności. Lestrange nie czytała bajek.
Dziewczyna usadowiła się nieco wygodniej, krzyżując nogi w siadzie tureckim, przykrywając je połaciami sukienki. Rozejrzała się po pokoju.
- Wtedy na boisku... Nie miałeś ze sobą czasem gitary? - zapytała, przypominając sobie, że chciała go o to zapytać juz wcześniej.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Gość on Pią Sie 09, 2013 10:33 am

- Mmja mma ytaua courala - Wydukał z pełnymi ustami, po czym szybko przełknął doszczętnie rozdrobnionego płaza. - Mama czytała mi Coruchevala. - Poprawił się, przysuwając się trochę do dziewczyny tak, że stykali się ramionami. Jakoś już wyjątkowo mocno przyzwyczaił się do ich bliskości.
- Miałem... Eh, accio! - Rzucił i wyciągnął rękę w powietrze.
Zatrzęsło się, sterta rzeczy na łóżku chłopaka drgnęła, po czym jak jakaś wielka kupa ektoplazmy, niechętnie i opornie wypuściła ze swoich objęć najpierw gryf, potem pudło gitary. Z ponownym brzęknięciem, obijając się w międzyczasie o podłogę, gitara wylądowała w końcu w dłoni chłopaka.
- Cóż, bez różdżki to nadal trudne jak cholera... - Mruknął, przybierając lekko zdegustowany wyraz twarzy. Ułożył instrument standardowo, zakładając wcześniej nogę na nogę i brzdęknął kilka chordów, poprawiając strojenie. G, e, C, G, A, D. Podstawowe, pozytywnie brzmiące chwyty na rozegranie zawsze są dobrym rozwiązaniem.  
- Jakieś szczególne oczekiwania? - Zagadnął Jo, przesuwając palcami w dół i górę gryfu. Jeżeli miał już komuś grać (czego zazwyczaj jak ognia unikał), to okej - niech to będzie ona. Uśmiechnął się delikatnie na wspomnienie ich spotkania na boisku... Przełomowe, tak na pewno można je nazwać. Pamiętał chyba każde słowo jakie wtedy padło, każdy gest i lekki powiew wiatru... Cóż.
Szczęściarz z niego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 09, 2013 10:52 am

Pogratulować mu w takim razie wspomnień z mamą. Josee raczej nie miała żadnych miłych skojarzeń z czytaniem bajek na dobranoc, więc zakończyła ten wątek rozmowy jedynie skinieniem głowy, który znaczył mniej więcej tyle co "aha".
Położyła kartę na tym, co zidentyfikowała jako narzuta na łóżko, i zajęła się konsumpcją żaby, kiedy chłopak przywoływał do siebie gitarę.
Godnym podziwu było rzucanie zaklęcia bez użycia różdżki. Może i nie było to najtrudniejsze z zaklęć, ale i tak sztuki wymagało użycie go w poprawny sposób.
- Zdolny jesteś - powiedziała w akcie podziwu i aprobaty. Normalnie nie chwaliła, o ile nie wymagano od niej opinii. Takie wyrażenia zachowywała dla siebie i wypowiadała je jedynie w swojej głowie, żeby przypadkiem rozmówca nie poczuł się wyróżniony.
Co mógł jej zagrać..? Do większości utworów jakich słuchała, potrzebna była sporych rozmiarów orkiestra symfoniczna, więc o ulubiony kawałek go nie poprosi. Nie wiedziała też, co i przede wszystkim jak dobrze gra.
- Może coś z własnego repertuaru..? - rzuciła, zamieniając odpowiedź w pytanie.
Skąd miała wiedzieć, czy ma w ogóle własne kawałki? równie dobrze mógł grać wyłącznie utwory Jędz, albo jakiegoś innego, ulubionego artysty.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Gość on Pią Sie 09, 2013 11:03 am

- Zdolny nie zdolny, ćwiczyłem w wakacje na butelkach piwa... Raz przyleciała, wybijając dziurę w lodówce... - Odparł niewinnie i przeciągnął wyciągniętą z kieszeni kostką po strunach.
- Własny repertuar? Aż tak zdolny nie jestem - prychnął cicho, szybko znalazł jednak kilka opcji. - Może być coś z Mad Caddies? O ile w ogóle ich znasz... Riding for a fall? - Zaproponował, grając na próbę pierwsze trzy chordy.
[umiem to grać w realu, więc zaszpanuję i na forum]
Głos podczas śpiewu miał zupełnie inny niż gdy mówił. Raczej wysoki i gładki, nie mrukliwy, ale też nie jakiś zniewieściały czy niemęski... Po prostu inny. Piosenkę po prostu lubił, nie wspominając już po tym, że słowa refrenu zdawały mu się wyjątkowo do Lestrange pasować... W jakiś sposób upadał jej standardowy styl życia. Bycia. Reszta słów była już mniej pozytywna, ale nie można przecież brać wszystkiego do siebie, tak?
Nie patrzył się na nią, kiedy brzdąkał. Nie lubił tego. Mimo tego że to ona, przed którą, jakby nie było, pokazał już wiele, zawsze czuł się dziwnie podczas grania na gitarze. Już z akordeonem czy skrzypcami (by the way, również ukrytymi w pokoju, tym razem pod łóżkiem) czuł się mniej... Szpanersko, trudno powiedzieć? Gitara była w jakiś sposób pospolita i zwracała uwagę. A on w sumie nie chciał zwracać na siebie uwagi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 09, 2013 11:27 am

Zaśmiała się krótko na wspomnienie o jego praktykach w domu.
- Każdy powód jest dobry, żeby nauczyć się czegoś nowego - doooobra, teraz brzmiała już trochę jak nawiedzona, normalna Josee, która czasem wypowiadała zdania całkowicie nie pasujące do jej wykreowanego stylu bycia.
- Kojarzę - dodała, wzruszając lekko ramionami.
Może nie był to zespół, którego namiętnie słuchała podczas sesji nauki, ale zaznajomić się z tym rodzajem sztuki też w swoim nie tak długim życiu musiała. Nie da się żyć wyłącznie na klasykach.
Zaskoczył ją swoim tonem głosu, kiedy śpiewał. Nie mogła powiedzieć, że się jej nie podobało, wręcz przeciwnie, w jakiś tam zawiły sposób zaimponował jej. Śpiewający mężczyźni zawsze byli atrakcyjniejsi dla płci przeciwnej, i nie zmieniało się to wcale a wcale jeżeli mówimy o Josee konkretnie.
Szukała jego wzroku, kiedy grał, ale wydawał się jej pogrążony w zupełnie innym świecie. Nie patrzył ani na nią, ani w ogóle nigdzie, takie przynajmniej odnosiła wrażenie.
Chciałaby pośpiewać z nim, ale taka muzyka to nie jej repertuar.
- Gitara to twój jedyny instrument? - zapytała, szczerze ciekawa, kiedy ostatnie akordy pobrzmiewały jeszcze, odbijane od ścian pokoju.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Gość on Pią Sie 09, 2013 11:48 am

No cóż, przynajmniej mu nie przerwała. A on i tak zagrał zaledwie połowę utworu, kończąc w nienaturalnym miejscu. Powiedzmy, że nie miał smykałki - grał zazwyczaj gdy miał na to ochotę lub gdy był pijany - szedł wtedy na boisko, siadał na murawie i zawodził do księżyca bądź tam słońca, zależy co akurat górowało.
- No, mam jeszcze skrzypce i akordeon... - Mruknął, uśmiechając się niewinnie. - Ale do nich nie śpiewam - zastrzegł szybko, jakby przerażony wizją kolejnego recitalu. - Na akordzie gram głównie Piaf, skrzypce to wiadomo, trochę koncertów Paganiniego się ogarnęło swojego czasu... Ale nic szczególnego. - Mówiąc to, przełożył gitarę na jej kolana i podał jej kostkę. - Chcesz spróbować? To łatwe, mam gdzieś wykaz chwytów...- Rzucił się na podłogę i na klęczkach począł przekopywać się przez masę gazet i opakowań po cholerawiewsumieczym. Co chwila jedna czy druga rzecz lądowała na łóżku sąsiada... Poszukiwania okazały się jednak nadaremne.
- Ehm, chyba muszę ci to pokazać inaczej... - Usiadł tuż za nią, szeroko, w ten sposób, że siedziała między jego nogami. Głowę oparł na jej ramieniu a ręce przełożył pod jej własnymi, kładąc własne dłonie na jej palcach i pomagając jej ułożyć je na strunach.
- Podstawowe... G. - pokazał, jak ma chwycić za gryf. - C, A... - Manipulował jej dłońmi na tyle delikatnie, na ile tylko mógł sobie pozwolić. Kiedy mówił, muskał ustami jej szyję i ramię... Znowu ją pobudzał?
Cóż, możliwe że przypadkowo.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 09, 2013 12:02 pm

Słysząc, na czym jeszcze grał, aż rozchyliła usta ze zdziwienia. Wpatrywała się w niego jak w coś drogocennego, a oczy świeciły się jej jak dwie neonówki.
Jeju, jak ona by chciała, żeby zagrał jej coś na skrzypcach! Tak, jak do mężczyzny najłatwiej dotrzeć przez jego żołądek, tak do Lestrange przez muzykę klasyczną, graną specjalnie dla niej.
Poczuła się trochę niepewnie, trzymając gitarę na kolanach. Wcześniej nie grała na tym instrumencie, i chociaż widziała, jak inni na nim grają, nie miała pojęcia o całej reszcie. Fortepian? Wiolonczela? Bez problemu! Ale gitara wydawała się takim... przyziemnym instrumentem, i choć nie skomplikowanym, to jednak dla Josee do tej pory niepojętym.
- Uwielbiam muzykę klasyczną... - powiedziała w porywie nieświadomości. - I skrzypków.
Patrzyła na niego, kiedy tak szukał w chaosie chwytów, i uśmiechnęła się, sama do siebie. Gitarę jak jej wręczył, tak trzymała; ja jajko, które może się łatwo rozbić.
Poczuła jego ciepłe ciało za swoim, i już gdzieś w jej podświadomości pojawił się komunikat, że z takiej nauki za wiele nie wyjdzie.
Prowadził jej place po gitarze i pozwalała mu na to. Może jednak ni straci tak szybko koncentracji i uda się jej czegoś dzisiaj nauczyć.
Ale jego oddech na jej szyi rujnował wszystkie te starania.
Żeby przypadkiem za szybko nie poddać się mu znowu, powtórzyła za nim:
- G... C... A... - na pewno robiła coś źle, i nie było co do tego wątpliwości.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Gość on Pią Sie 09, 2013 12:14 pm

Właściwie myliła tylko niektóre progi. To znaczy, nie była w tym zła, dopóki trzymał dłonie na jej palcach, dopóty chwyty brzmiały całkiem nieźle. No ale skoro lubi muzykę klasyczną, to musi mieć wprawione ucho.
- D... Wystarczą ci cztery chwyty żeby zagrać większość piosenek świata... - Wyszeptał jej, obejmując wargami naprężoną skórę na jej szyi i zaciskając na niej delikatnie zęby... Ot tak, na sekundkę. - Ups... No, jak już mówiłem... - Odchrząknął cicho i umieścił jej palce nieco wyżej na gryfie. - Zmieniasz kolejność, a słowa pasują wszystkie... Zobacz.
- Zaczął powoli pomagać jej grać, cały czas tą samą kombinację - ale słowa zmieniał. Trudno powiedzieć czy śpiewał, czy mówił jej do ucha - powiedzmy, że znalazł pewną harmonię.
[żeby nie było, żem kłamcą]
Z każdym następnym fragmentem pozwalał jej dłoniom na więcej samodzielności, aż w końcu całkiem sprawnie wykonywała większość roboty za niego. Opuścił dłonie i oparł je na górnej części wystających lekko kości jej miednicy. Nie rozumiał w jaki sposób otworzyła się tak niezwykle tak... Całkowicie, ale scena której właśnie doświadczał była jak z jego najśmielszych marzeń. No, dopóki nie spieprzyła pod rząd sześciu chordów, wtedy jednak szybko znowu podchwycił jej palce i ułożył poprawnie.
- Brawo... - Mruknął, wyciągając się lekko i przeciągając wargami po jej szczęce, dochodząc powoli do krawędzi warg. Chyba się rozpraszała.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 09, 2013 3:50 pm

Przy pomocy zwinnych palców Felixa szło jej wcale nie najgorzej. Nawet nie robiła takich wielkich błędów. Była nawet w jakiś sposób zadowolona, bo jednak potrafiła się oprzeć jego czarom. Wystarczyło trochę samozaparcia, i nie było aż tak trudno.
Taa... Wystarczyło, że jego zęby zetknęły się z jej skórą na szyi, zaciskając na jedną sekundę, a jej ręka już zjechała po gryfie na dół. I ta udawana niewinność w "ups"!
Niech cię wilki zjedzą, Feliksie Shallow! - przeszło jej przez myśl, kiedy po raz kolejny próbowała odzyskać utraconą koncentrację.
Wszystko ładnie szło, nawet pozwolił jej grać przez chwilę samej, i tylko jego głos wspomagał jej marny występ.
Musiał, po prostu musiał znów ją omamiać tymi drobnymi gestami.
Zapewne nie było tak naprawdę nic ekscytującego dla osób, które miały już bliższe kontakty z płcią przeciwną. Takie gesty miały charakter codzienny w związkach, i tylko Lestrange była na tyle niedoświadczona, że każdy najmniejszy dotyk z jego strony wywoływał u niej reakcję.
Poprzednie partie, z którymi pokazywała się oficjalnie, były raczej tak samo ograniczone jak ona narzuconymi zasadami umawiania się przez rodziców. Teraz miała do nich inne podejście, ale jeszcze pół roku temu nie potrafiła się ich wyzbyć ze swojego umysłu, chociaż nie raz próbowała przełamać tę granicę.
Usta Shallowa znalazły się niebezpiecznie blisko jej, kiedy powiedziała:
- Nigdy nie zagram tego poprawnie, kiedy będziesz tak robił...

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Gość on Pią Sie 09, 2013 10:09 pm

Bawiło go to. Zdecydowanie, bawiło a nawet cieszyło. Poczuł, że ma na nią jakikolwiek wpływ - i nie była to chora satysfakcja władcy marionetek, bardziej coś w stylu niedowierzania we własne szczęście. Znowu. Chociaż chyba zaczynał się już chyba do tego przyzwyczajać. Co nie zmieniało faktu, że obecność dziewczyny uwalniała w nim nieujawnione wcześniej pokłady siły, wytrzymałości i romantyzmu - normalnie po takim dobowym maratonie różnych niecnych rzeczy byłby wykończony, tym razem wyraźnie domagał się kontynuacji.
Delikatnym, ale zdecydowanym ruchem odstawił gitarę na podłogę i pociągnął dziewczynę na siebie, opierając dłonie na jej brzuchu i nadal całując ją delikatnie w pogranicze warg.
- Lekcja muzyki na dziś dobiegła końca... Kolejny recital należy wynegocjować, a ze mnie... - Przejechał jej językiem wzdłuż szczęki. - ...mierny negocjator. - Dokończył i obrócił ją zgrabnie do wygodniejszej pozycji - tak, że leżała na nim brzuchem, nie plecami. Wprawione w ciągu ostatniego czasu dłonie błyskawicznie odszukały delikatne dołeczki w dolnej części jej pleców i ułożyłī się na nich iście anatomicznie. Ustami odszukał, dla odmiany, jej czoła i pocałował ją znowu bezpardonowo, niemalże po rodzicielsku.
- Śliczna jesteś, jak się gniewasz. - Rzucił prowokacyjnie i podciągnął się delikatnie w górę, żeby oprzeć głowę o wysoką poduszkę łóżka tak, że znajdowali się w pozycji półsiedzącej.
Miał cichą nadzieję, że nikt nie wpadnie nagle do dormitorium.
sorry że krótko, ale chciałem ci jeszcze cokolwiek przed weekendem odpisać. cyu do niedzieli wieczora :*.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Mistrz Gry on Sob Sie 10, 2013 3:08 pm

Faktycznie. Ostatnie godziny, prawie dni, spędzone z Feliksem powinny wycisnąć z nich ostatnie siły na tego rodzaju rozrywkę. Albo przynajmniej powinny stać się mniej ekscytujące, niż były w rzeczywistości. Ile przecież można błądzić dłońmi po czyimś ciele? Ile razy można z taką siłą i namiętnością wpijać się w czyjeś usta, jakby robiło się to po raz pierwszy?
Najwyraźniej całkiem sporo. Dowodem na to była reakcja Shallowa na jej słowa. Przecież nie zasugerowała mu niczego konkretnego. Mówiła po prostu szczerze, chcąc zwrócić uwagę, że z nauki będą nici, jeżeli będzie ją dekoncentrował. Dla mężczyzn prawdopodobnie wszystko brzmi jak zaproszenie do gry wstępnej...
W dormitorium zrobiło się goręcej, czy jak?
Zabrał jej gitarę, i trochę nie podobał się jej ten fakt. Skoro już zaczął ją uczyć gry i znalazł tym samym cel dla jej ambicji, jak mógł odbierać narzędzie pracy w takim momencie?
Zmarszczyła brwi i zmrużyła nieznacznie oczy w akcie chwilowej dezaprobaty.
Nie zdążyła nawet wtulić się plecami w jego tors, a już przewrócił ją na drugą stronę, całkiem sprawnie z resztą. Jeżeli kiedykolwiek Felix wątpił w swoją siłę, po tym maratonie wszystkie te wątpliwości powinny zniknąć. Josee może i nie należała do ciężkich dziewczyn, ale każdy w końcu zmęczyłby się.
Zastanawiała się przez chwilę, skąd u Shallowa brało się tak dużo niewykorzystanych pokładów energii, które pożytkował przy pomocy Lestrange i jej delikatnych dołeczków w dolnej części pleców.
Pocałunek w czoło był nie tyle zaskoczeniem dla dziewczyny, a pozytywną zmianą po nagłej zmianie akcji. Podobało się jej to, że potrafił, prócz intensywnych pocałunków, cmoknąć ją lekko w czoło, odgarnąć niesforne kosmyki włosów, czy po prostu patrzeć z tym dziwnym, nieodgadnionym przez Jo wyrazem twarzy.
Oparła się policzkiem o jego ramię, unosząc przy tym głowę tak,,  by jej usta znajdowały się bardzo blisko linii jego szczęki.
- Feliksie... - wymruczała jego imię w sposób zdecydowanie nie pasujący do damy, dłonią delikatnie i powoli pnąc się do góry po jego torsie. - Będziesz tak wspaniały... - zahaczyła ustami o jego skórę, tym samym docierając palcami do kołnierzyka jego koszuli w miejscu, gdzie stykała się ze skórą - i zagrasz coś dla mnie... - tu jej dłoń objęła jego szyję - na skrzypach?
Pocałowała go w miejscu, gdzie szczęka łączy się z uchem.
- Tak ładnie proszę - dodała, pajęczymi palcami delikatnie dotykając jego pliczka, i spojrzała na niego wielkimi, szeroko otwartymi oczami. Patrząc na to z góry musiała wyglądać naprawdę uroczo.


Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Gość on Pon Sie 12, 2013 2:16 pm

Naturalnie, że wyglądało uroczo. I pociągająco, jej, gdyby Felek nie był trochę bardziej wyposzczony, rzuciłby się już zapewne na niczego nie spodziewającą się dziewczynę. Na szczęście Shallow był bardzo grzeczny i z łatwością trzymał swoje, nadwyrężone jej seksualnością, nerwy na wodzy...
Bzdura. Nikt nie wytrzymałby minuty z tak kuszącą panną Lestrange bez doprowadzania do rękoczynów. Wobec czego wprowadził w życie własny. Delikatnie, bo i owszem, nie był już w tym samym stanie co ostatnio na plaży - nadal jednak przejawiał pewne... Dominacyjne skłonności. Choć pocałunek, jaki zapewnił dziewczynie tym razem nie był wobec tego szczególnie intensywny - czuły, to dobre słowo - tak ręce błyskawicznie przyciągnęły dziewczynę do siebie, zatrzymując się na granicy jej pośladków. Prawdę mówiąc, palce sięgnęły nawet nieco dalej, zaciskając się delikatnie na rozkosznie delikatnej powierzchni.
- Istotnie, bardzo ładnie... - mruknął cicho, lekko zbliżając jej twarz do swojej. - Można powiedzieć, że niemalże uległem... - Dodał po chwil, przejeżdżając ustami wzdłuż jej warg, polika i szyi. Na samym końcu zacisnął delikatnie wargi na cienkiej skórze jej szyi. Trochę zwierzęcości, zaiste dziwne, nawet jak na niego. W końcu nigdy nie należał do tych... Dzikich i nieokrzesanych.
Podchwycił jej szczupłą dłoń i przyciągnął do ust, całując ją delikatnie w każdy z palców. Powoli przesunął ustami wzdłuż jej nadgarstka, gdzie zatrzymał się na chwilę tylko po to, by zgrabnie puścić jej dłoń i przeskoczyć z powrotem w kierunku ust, opuszczając uprzednio własną dłoń w to samo, co poprzednim razem miejsce. Nogami delikatnie rozsunął jej uda tak, żeby leżała na nim okrakiem - równocześnie opuszczając swoje ręce o kolejne centymetry niżej. Można rzec, że tamte rejony dziewczyny podlegały chwilowo jego fascynacji...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sie 12, 2013 5:31 pm

Dominacyjne skłonności Felixa zapewne dadzą się odczuć Lestrange również później, a aktualnie szło mu to całkiem gładko, to przejmowanie władzy nad Josee. Zdecydowanie zbyt gładko, i dziewczyna podświadomie wiedziała, że tym razem tak łatwo się nie podda jego kuszącemu spojrzeniu i słodkim pocałunkom. Przecież nie może dostać wszystkiego jak na tacy. W końcu ma do czynienia z Lestrange i musi się liczyć z konsekwencjami dobory obiektu porządania.
Zdecydowanie takie pocałunki na dłuższą metę bardziej podobały się Jo. Były czułe, delikatniejsze, subtelniejsze i zapewne nie pozostawią na dłużej ran na jej ustach, jak te po delikatnych ugryzieniach w akcie całkiem niewinnej zabawy. W sumie było to obustronne.
Josee nie wiedziała, do jakiego typu mężczyzn należy Felix, ale z każdym jego pocałunkiem, za każdym razem, kiedy jego usta dotykały jej skóry, odkrywała nowe możliwości i granice, których trzymał się Shallow. Rzecz jasna raz na jakiś czas którąś przekroczył. I nie specjalnie protestowała.
Leżała teraz na Feliksie, rękami opierając się o jego tors, kiedy ich usta połączone były namiętnym pocałunku.
Skąd u Lestrange brały się takie pokłady namiętności? Sam Merlin nie zna na nie odpowiedzi. Może to Shallow obudził w niej to, czego nie udało się obudzić jej poprzednim chłopakom? Jego ciepłe dłonie na jej pośladkach przekraczały pewną granicę, którą raz w życiu każdy musi pokonać. Gorący oddech na jej szyi jak bezczelne zaproszenie do flirtu.
- Niemalże? - Spojrzała na niego z góry całkowicie niewinnie, kiedy jej usta odłączyły się od jego.
Pocałowała go delikatnie w usta, i w kącik ust, by zaraz złożyć następny na jego policzku i szczęce. Nie zatrzymała się nawet wtedy, kiedy jej usta błądziły po jego odsłoniętej szyi.
- Najwyraźniej... Nie starałam się za bardzo - uśmiechnęła się z ustami przyłożonymi do jego obojczyka. Jego ręce obniżyły pułap o kolejne centymetry, a Josee wróciła ustami do jego ucha, i wydychając strumień gorącego powietrza mruknęła:
- Śmiało... Zejdź jeszcze niżej... - jej głos zamienił się z cichego mruczenia w ponętny i całkiem kuszący dźwięk.
Usta znalazły się ponownie na jego szyi, tym razem zmierzając do drugiego ucha.
- Oboje wiemy, że tego chcesz... - pocałowała go w usta z tą dziką namiętnością, drzemiącą głęboko.
Na początku trwało to kilka sekund, ale czas leciał, a Lestrange jakby wcale nie brakowało powietrza. Po długiej chwili, przeplatanej razem z jej dłońmi raz po raz odpinającymi guziki jego koszuli, oderwała się od jego ust, z szerokim uśmiechem na ustach.
- Ale najpierw recital - posłała mu spojrzenie pełne ciepła, płonącej namiętności i pewnej obietnicy, czającej się w pobliżu.
Cmoknęła go jeszcze szybko w kącik ust i jak akrobatka, znalazła się nagle u jego boku, nie obejmując go już nogami, a wymachując nimi w górę raz po raz. Sukienka swobodnie opadła aż do pasa, ukazując długie i zgrabne, porcelanowe nogi.


Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Gość on Wto Sie 13, 2013 1:19 pm

Czy to była gra, droczenie się... Trudno powiedzieć. Ważne było tylko to, że działało na niego i dawał się wciągnąć w pułapkę jak głupie dziecko. No i nie omieszkał zdenerwować się, gdy wyrwano mu tak hojnie ofiarowanego wcześniej lizaka. Co tu roztrząsać, napalił się po prostu.
- Ej no. Nie bawię się tak. - Rzucił udając obrazę i zaplótł ręce na piersi, aktorsko obracając głowę w bok. W prawo, powszechnie bowiem wiadomo że lewy profil ma się lepszy. Szybko jednak przywróciły go do porządku wierzgające w powietrzu szczupłe łydki dziewczyny. Zagapił się na nie zbyt widocznie, żeby szybko odwrócić wzrok. Dawał sobą pomiatać jakby był marionetką, a Jo zdawała się być wręcz niezwykle sprawnym lalkarzem. Co w sumie nie dziwiło go szczególnie.
- No dobra, ale jedna sonata. - Mruknął, nadal udając gburowatość i zszedł z łóżka by po chwili wleźć pod własne. Co chwila wypadały spod niego: para butów (trampki, szare), dwa t-shirty, butelka koniaku, futerał do akordeonu (pusty), pasek do spodni (zielony), smyczek (hurra, zaczyna chyba zbliżać się do celu) i w końcu niewielki, oprawiony w czarno-bordową skórę futerał.
Felek wysunął się spod łóżka i otrzepał lekko przykurzone włosy. Otworzył zatrzaski futerału wprawionym ruchem i wyciągnął ozdobne, nietypowe jak na swój klasyczny design skrzypce.
Szybko nastroił instrument równie szybkimi ruchami smyczka i usiadł obok dziewczyny, nadal przybierając nadąsaną minę. Spojrzał na nią spode łba i rzucił pozornie oschłe...
- Utwór, jaki pani sobie życzy? - Po czym zamarł w przygotowanej pozycji z nieodgadnionym wyrazem twarzy. W duchu bawiło go to - w końcu rzeczy zdobyte cieszyły podwójnie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 14, 2013 8:16 pm

Czy Lestrange droczyła się z Shallowem? Jak najbardziej, i przecież nawet tego nie ukrywała. Prawda była taka, że sama siebie musiała jakoś kontrolować, a w chwilach takich jak ta poprzednia niekoniecznie potrafiła zapanować nad tym, co robi, i na co pozwala Felixowi. Nie zdecydowała też do końca, na co mu w ogóle da zezwolenie i jakie jego zachowania będzie w stanie tolerować.
Przez moment, przez jedną milisekundę Jo przeszło przez myśl, że chłopak naprawę się na nią obraził, i nawet nie zdziwiłaby się jakoś specjalnie. Odebrała mu pewien rodzaj przyjemności, który cóż... Podobał się im obojgu. Zdradził się jednak od razu, nie mogąc oderwać wzroku od nóg Lestrange. Najwidoczniej miała ona jakiś konkretny cel, wymachując tymi swoimi bladymi nogami w powietrzu.
Dziewczyna nie manipulowała wyczynowo wszystkich ludzi, z jakimi się zadawała, i też na Feliksie nie próbowała jakiś iście podstępnych zagrań. Faktycznie, dawał się, tak trochę, wodzić za nos, ale taka już rola mężczyzn. To oni zabiegają o dziewczyny. Sytuacja odwrotna nie jest, a raczej nie była, jak na razie możliwa. Sam z resztą przyznał, że marny z niego negocjator.
Zniknął jej na chwilę z pola widzenia, kiedy zanurkował pod łóżko. Josee obróciła się w jego kierunku, i leżąc na brzuchu obserwowała, co wylatuje spod magicznej i niezbadanej otchłani podłóżkowej. Wyłonił się spod niej a jego włosy jakby straciły na blasku, zapewne od ilości kurzu. Obserwowała, jak z miną nadąsanego czterolatka trzyma skrzypce w rękach, i przez moment chciała zamienić się z nimi miejscem.
Uśmiechnęła się do Feliksa i spoglądając mu w oczy obiema rękami przeczesała jego włosy palcami, pozbywając się pozostałości po kurzu.
- Znasz sonatę skrzypcową Debussy’ego? - zapytała, przenosząc dłonie na jego szyję. - G minor.
Szybko zabrała dłonie z jego ciała, dając mu więcej przestrzeni. Jednocześnie podziwiała instrument dzierżony przez Shallowa. Był o niecodziennym kształcie, i Josee nie pamiętała, by kiedykolwiek wcześniej spotkała się z takim designem.
- Albo zagraj mi swoją ulubioną sonatę - dodała z entuzjazmem.
Jego mina niekoniecznie zachęcała Josee do jakiejkolwiek interakcji z Felixem. Chciała, żeby znów się do niej uśmiechnął a w jego głosie pojawiła się ta nuda ciepłego tonu i otwartości.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dormitorium chłopców kl. VII

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach