Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Josée Lestrange on Sro Cze 26, 2013 5:30 pm




Podobno najlepsza oberża czarodziejów w całej Francji, chętnie uczęszczana nie tylko przez tych, którzy zamieszkują Akademię. Pomimo znacznie wyższych cen, niż w Łapie, Rozbrykany Jednorożec nie może narzekać na brak klientów. Zawsze jest tu tłoczno, a uczniowie chętnie przebywają w pubie, by oderwać się od nauki i milo spędzić czas ze znajomymi.


Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Pon Sie 05, 2013 10:44 am

Można powiedzieć, że Felek dostał się do pubu niezauważony, czego nie udało mu się już z kolei dokonać wewnątrz - już od pierwszych kroków uścisnąć musiał ze trzy dłonie, przybić pięć piątek i przytulić dwie znajome. Oczywiście jebitnie czerwona koszula nie była doskonałym elementem maskującym, tak samo jak kanciaste, granatowe lunetki przeciwsłoneczne zatknięte za kołnierz - nadal jednak, w porównaniu z niektórymi przedstawicieli klienteli, wyglądał... Typowo i skromnie. W uchu zatknięty miał wyjątkowo nie okrągły, ale nieco większy niż zazwyczaj, trójkątny kolczyk a spod podwiniętych rękawów nie wyglądały, jak to miało zazwyczaj miejsce, barwne tatuaże.
Biorąc pod uwagę wszelkie znaki na niebie i ziemi, Felek odwalił się jak na urodziny Merlina. Wystroił się, ot co.
Pachniał też nieźle, ale do perfum zawsze miał nosa.
Podszedł do długiego, lewitującego w powietrzu baru i zamówił szklankę ponczu z czarnego mułu. Błyskawicznie przygotowengo drinka postawił już wkrótce na wolnym (a to faktycznie w Jednorożcu nieczęsta niespodzianka!), dwuosobowym stoliku i ze stęknięciem padł na krzesło.
Był zdenerwowany.
Rozpiął nieco koszulę, wyszarpując z dziurki dwa górne guziki i począł rozglądać się po ludziach. Na szczęście poza nielicznymi nikt nie zwrócił na niego większej uwagi.
Pociągnął łyk zimnego drinka. Nieco lepiej, ale to chyba kwestia psychiki. Z braku zajęcia poczał grzebać w torbie w poszukiwaniu jakiejkolwiek lektury tudzież zajęcia. Znalazł, a i owszem. Poezja Aragona. Niech będzie.
Je me souviens d’une prison
Qui n’avait rime ni raison
Je me souviens d’un cimetière
Qui semblait la patrie entière
Je me souviens d’un peu de sang
Sur la place aux pieds des passants...


Czekał na Jo, oczywiście.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sie 05, 2013 11:11 am

Lestrange, jak zawsze z resztą, miała wejście smoka. Gdzie by się nie pojawiła, otaczające ją rzeczy automatycznie dopasowywały się do niej, by jak najlepiej podkreślić urodę. Słońce padało idealnie zza niej, sprawiając, że przez chwilę patrzenie na nią było niemożliwe. Zawsze otwierała drzwi na oścież - nigdy nie wślizgiwała się do miejsc publicznych niezauważona - to nie było w jej stylu i nie pasowało do wizerunku, jaki miała. Lekki wiatr przetoczył się po lokalu, sygnalizując pojawienie się nowej osoby.
Wszystko to wydawało się dziełem nienaturalnym, magicznym. A sama Lestrange wydawała się nie z tego świata. Ubrana w lekką, jeszcze letnią sukienkę, popielatą, prostą i zwiewną, przypominała wilę, albo istotę z zaświatów. Długie, blond włosy rozpuściła i pozwoliła im zwinąć się w naturalne, delikatne fale. W tym braku ułożenia kryło się coś szykownego. Bo Josee nigdy nie wybaczyłaby sobie pojawienie się w miejscu publicznym ubrana nieodpowiednio.
Przekroczyła próg i zamknęła za sobą drzwi. Rozejrzała się po lokalu, szukając dyskretne spojrzeniem swojego towarzysza.
Mógł się już przecież pojawić, chociaż nie umawiali się na konkretną godzinę. Równie dobrze mogła mu wysłać sowę z dokładnymi danymi. W sumie to on mógł się do niej zwrócić w tej sprawie. Nie dogadali się w każdym razie.
Czuła na sobie wzrok niektórych ludzi obecnych w pubie, jednak zignorowała je i podeszła wprost do baru, zamawiając szklankę mocnej kawy.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Pon Sie 05, 2013 11:40 am

Aragon na dłuższą metę stawał się nudny jak flaki z olejem i może to właśnie przyczyniło się do wymięknięcia Felka już po trzecim wierszu. Nie mógł skupić się nawet na metaforach, ba, z niektórymi literami miał problem. Zatrzasnął mały tomik i wcisnął do ciasnej kieszeni na zewnętrznej ściance torby.
Szybkim ruchem chwycił szklankę z ponczem i wykończył ją dwoma głębokimi łykami. Niezależnie od sytuacji, żaden alkohol nie może stać za długo w obecności Shallowa. Żaden.
Zerknął na drzwi z nad szklanki i oczywiście zawiódł się już po raz enty - wchodzili jacyś mieszkańcy Chat, nawet nie ludzie ze szkoły. Drzwi jednak nie zdążyły z powrotem przyssać się do futryny, kiedy rozwarły się ponownie, tym razem energiczniej, ukazująć stojącą za nimi dziewczynę.
Akurat ze skupieniem się na niej nie miał problemów.
Jak połowa męskiego towarzystwa w lokalu, co zauważył z dozą niezadowolenia i zmieszania.
Rzucił torbę na stół, jasno dając stojącym w pobliżu do zrozumienia, że jeszcze tam wróci i podszedł powoli do baru. Widział jej jasną grzywę wyróżniającą się spośród kilku głów przy barze, toteż szybko znalazł się tuż za nią - akurat w momencie, kiedy wyrosła przed nią zamówiona kawa.
- Dla mnie to samo. - Rzucił do barmana ustawiając się nagle tuż obok Jo i położył na ladę dużego, srebrnego liwra i kilka miedzianych denarów. Jakby nie było, starczyłoby na trzy kawy - Za obie. - Dodał, pochylając się lekko w kierunku Jo i cmokając ją w polik - lekko, na dzień dobry.
Czy nie pozwolił sobie przypadkiem na zbyt wiele?
Kurde, zapłacenie za kawe nie było przecież zbyt odważne, co nie? Nie odbierze chyba tego jako przesadnego rodzaju szpanerstwa czy sztucznego dżentelmeństwa?
A może nie powinien jej całować?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sie 05, 2013 1:36 pm

Prawdą było, że w sobotnie popołudnia w pubie było pełno ludzi. Gwar ich rozmów utrudniał cichą konwersację, a tym bardziej zakłócał wszystkie cichsze dźwięki, jak na przykład kroki Shallowa, kiedy zbliżał się do niej. Ostatnio w ogóle była jakaś taka płochliwa, pomimo zwykłej aury jaką wokół siebie roztaczała.
Wzdrygnęła się nieznacznie, kiedy chłopak zmaterializował się za nią. Po pierwszy zdaniu nie poznała, z kim ma do czynienia. Przez moment myślała, że to jeden z jej ukrytych fanów, którzy też się zdarzają, i miała ochotę zrobić mu mały wykład. Dopiero po przeanalizowaniu głosu i jego następnych słowach poznała Feliksa. Chciała się przywitać, ale ten zaskoczył ją tak odważnym i publicznym całusem w policzek, że na moment ją zamurowało.
Powinna walnąć go jakimś zaklęciem, albo chociaż wylać kawę na koszulę, ale oparła się pokusie. Jeszcze zrobiłaby większe zamieszanie niż teraz. W końcu Josee Lestrange Podziwia się z daleka, a nie całuje w policzek w pubie.
- Dzień dobry - powiedziała tym swoim zimnym jak lód głosem, patrząc się na barmana, który robił naprędce drugą kawę.
Odważne zachowanie Feliksa zwróciło uwagę kilku stałych gapiów. Cóż, na pewno będą mu gratulować i nienawidzić jednocześnie. Może jednak powinna potraktować go jakimś zaklęciem?
- I dziękuję - dodała, na prawdę cicho, ukradkiem spoglądając na Shallowa. Posłała mu kuksańca w brzuch, nie jakoś mocno, ale na tyle, żeby nie przyklejał się do niej tak publicznie.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Pon Sie 05, 2013 2:03 pm

To jej przerażone i wyniosłe spojrzenie - jakby w ogóle można było połączyć te dwie rzeczy, a jednak! - było doprawdy rozbrajające. Była zła i zakłopotana, przy tym niepewna? Mniej więcej tak wyglądało to dla Felixa i nie mógł być z tego powodu w pełni zadowolony. Chociaż, nie oczekiwał w sumie innej niż ta reakcji.
- Le plaisir est pour moi. - Uśmiechnął się delikatnie widząc szybkie spojrzenie Jo. Enigmatyczność jej zachowań zdawała się przybierać nowe odmiany z każdym kolejnym spotkaniem. Dziko.
- Więc... Ekhm, mam tam stolik. - Mruknął wskazując głową na przesłoniętą parawanem część sali. - Pomyślałem że, no wiesz... Zamiast tak przy barze... - Posłał jej pytające spojrzenie równocześnie odchodząc na krok od baru. Otwarcie ignorował jakiegoś piątoklasiste bezczelnie gapiącego się na okolice dolnej części pleców dziewczyny. W głębi ducha gratulował mu nawet gustu.
No co, każdy miał kiedyś 15 lat...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sie 05, 2013 3:08 pm

W jego obecności Lestrange była w ogóle jakaś taka nie do ogarnięcia. Jednocześnie chciała być tą dziewczyną, którą była przy nim na boisku szkolnym, i tą panną zimą, w którą nauczyła się wcielać. Tą drugą może nie tyle, że chciała być, co musiała. To tak jak z mięśniami, kiedy podnosisz coś ciężkiego - od razu napinają się. I tak też było z Lestrange i jej rozdwojeniem jaźni. To taki naturalny stan rzeczy.
Wzruszyła ramionami, jakby jej było całkiem obojętnie, gdzie będą spędzać czas. Nie potrafiła nic na to poradzić. Po prostu jej sposób bycia nakazywał takie reakcje - nie ważne, co myślała w rzeczywistości.
- Prowadź - powiedziała, i odwróciła się do niego przodem, balansując z filiżanką w dłoni.
Młodego chłopaka obdarzyła jednym ze swoich lodowatych uśmiechów. Jej usta wykrzywiły się przyjaźnie, ale oczy pozostały martwe.
Przeniosła wzrok na swojego kompana. Felix nie stał już tak blisko, miała przed sobą nieco pola do manewrowania. Zrobiła krok w przód i nie czekając na jego dalszą reakcję prześlizgnęła obok niego, rzucając mu szybki, ledwo dostrzegalny uśmiech.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Pon Sie 05, 2013 3:21 pm

Ruszył tuż obok dziewczyny, rękę znajdującą się po jej stronie nerwowo upchnął do kieszeni z racji nierozwiązanego w głowie starcia pod tytułem "objąć ją czy nie". W prawej trzymał gorącą filiżankę z kawą, ale pieczenie parzonej skóry nieszczególnie mu teraz przeszkadzało. Przy stoliku chwycił jej kawę i razem ze swoją umieścił na stoliku, niedbałym ruchem zrzucając wcześniej torbę na ziemię. Odsunął przed nią krzesło, wykorzystując chwilę kiedy siadała żeby, ni to w skryty, z drugiej strony dla niej widoczny sposób, musnąć wargami miejsce, gdzie linia jej szyi delikatnie przechodziła w kontakt z obojczykiem. Nic szczególnei namiętnego, takie tam, szybkie cmoknięcie. Ale w dość prywatnym miejscu. Ale chyba nikt nie widział, tak?
Usiadł na własnym krześle i wyciągnął różdżkę. Szybko machnął w kierunku jednego z parawanów który błyskawicznie oddzielił ich od chaosu części barowej.
- Incendio. - Mruknął w kierunku niewielkiego świecznika i wyschnietych, starych świec - które jednak błyskawicznie ożyły wesołym płomieniem, jakby paliły się tak od dawna. - Silencio! - Rzucił jeszcze, wyraźnie niezadowolony, w kierunku dopiero co ustawionego parawanu - i już można było poczuć się w pełni prywatnie.
Chyba o coś takiego im chodziło?
- To jak, zrobiłaś tę pilną rzecz, którą musiałaś zrobić? - Zaczął, nachylając się lekko nad stołem, niby nad kawą, w rzeczywistości jednak zbliżając się lekko do dziewczyny.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sie 05, 2013 4:39 pm

Podeszła do stolika, oddała bez pytania swoją kawę we władanie chłopakowi i dała się potraktować jak dama, siadając na proponowanym przez niego krześle. Kiedy jego usta zetknęły się z jej chłodną skórą, w miejscu zetknięcia pojawiła się gęsia skórka, a przez dziewczynę przeszedł dreszcz, który starała się w sobie stłumić.
- Yhm... Dziękuję. - Mruknęła cicho, spoglądając tempo na swoją kawę.
Z ulgą obserwowała, jak shallow rzucał zaklęcia na ich niewielki skrawek w barze, oferując tym samym odrobinę prywatności.
Zapewne ludzie zza parawanu nie są ucieszeni takim stanem rzeczy; większość z nich już czaiła się na szkolne plotki, próbowała podsłuchiwać, czy znaleźć jakiś ciekawy kąsek.
Zanim odpowiedziała, upiła łyk ciepłego napoju, rozkoszując się rozchodzącą po jej gardle kofeiną. Przymknęła przy tym oczy, i westchnęła.
- Tak, skończyłam. - Powiedziała, spoglądając na Feliksa. W jej oczach chłód topniał powoli, jej oczy znów miały ten zabawny kolor, jakby tańczyły w nich ogniki niebieskiego płomyka.
Posłała chłopakowi jeszcze jeden uśmiech, spoglądając wpierw w bok, jakby nie była pewna, co tu właściwie robi.
- Nie obyło się bez pewnych trudności... wilkołaki nie są łatwym tematem, a profesor jest wymagający... - powiedziała, upijając kolejny łyk kawy.
W jej ruchach i obyciu nadal pozostawała ta maniera, wyprostowane plecy, ramiona odchylone w tył, nogi splecione w kostkach i ładnie ułożone na bok.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Pon Sie 05, 2013 4:51 pm

Doskonale wyczuł wdzięczne drgnięcie jej ciała. Zastanawiające, w jaki sposób potrafiła zmieniać własne oblicze tak szybko. To już nawet nie maska, to istny kameleon.
Wyjątkowo urodziwe dziewczę-kameleon.
Z uwagą przypatrywał się jej wyważonym, jakby obliczonym ruchom - kiedy podnosiła filiżankę do ust, pochylała lekko brodę i upijała płynu, kiedy ścięgna na jej szyi napięły się nieco - by zaraz z powrotem zmienić się w gładką, nieodgadnioną powierzchnię. Przede wszystkim jednak, jak zawsze, zwracał uwagę na jej wargi i oczy - obie części jej lica mówiły bowiem znacznie więcej, niźli słowa.
- Guiraud? - Pozwolił sobie na pobłażliwy uśmiech. - Zaczekaj do siódmej klasy, wtedy to dopiero męczydupa! - Czuł się swobodnie, skryty za zaklęciami, wyrażając się jednak w tak niepochlebny sposób ściszył nieznacznie głos. Wciągnął powoli zachęcającą woń kawy, wyczuwając nutki mięty i cynamonu. No tak, w tak ekskluzywnym miejscu trudno było dostać zwykłą Nescafé...
Podniósł wzrok znad filiżanki i spotkał się z nią spojrzeniem. Głupie i denerwujące było to, jak uciekały mu z głowy rzeczy o których mógł z nią porozmawiać. A jednak, interesowało go tak wiele rzeczy. I chyba w końcu przyzwyczaił się już do szczerości.
Wymienił z nią jeszcze jeden uśmiech, w tej trwajcej już kilka sekund niezręcznej ciszy - zapełnionej co prawda piciem kawy, w końcu po coś ją zamówił - i zdecydował się na najbardziej niewinne ze wszystkich pytań, jakie cisnęły mu się na usta.
- Jo... - Pierwszy raz nazwał ją tak na głos, nie w myślach. Ciekaw, jak zareaguje, podjął szybko. - ...czemu grasz? - Zdecydował się na metaforyczne ujęcie tego, co dziewczyna odstawiała jednak niemalże bez przerwy - choć przy nim jakby zapominała scenariusza.
Postarał się przybrać nieinwazyjny, zaciekawiony wyraz twarzy.
A może jednak wybrał złe pytanie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sie 05, 2013 5:14 pm


Uśmiechnęła się, rozbawiona. Faktycznie, nauczyciel od obrony nie należał do najprzyjemniejszych profesorów w Beauxbatons, a Lestrange starała się unikać konfliktów z nim jak ognia.
- Wierzę na słowo - powiedziała, bawiąc się końcówkami swoich włosów. Nie były ułożone dzisiaj w majestatyczną fryzurę, i miała tę swobodę zaplatania ich wokół palców.
Wszystko było pięknie, różowo i cudownie, dopóki nie zadał najgłupszego pytania, jakie mógł zadać dzisiejszego dnia. Pytanie o to Lestrange to jak samostrzał prosto między oczy. Nie wiadomo, czy Felix zdawał sobie sprawę, że nie jest to najlepszy temat do konwersacji przy kawie, ale było już za późno. Josee zachowała kamienną, niewzruszoną twarz, choć mentalnie ciskała w nieco piorunami i innymi anomaliami pogodowymi.
- Nie ma żadnej maski - odpowiedziała, mówiąc w pełni szczerze. Zdecydowała się uchylić rąbka tajemnicy Shallowowi, choć niechętnie. - Tak mnie wychowano.
Nie sprecyzowała, kto ją tak wychował, i dlaczego. Takie rzeczy nie są dla ludzi. Własne brudy pierze się w swoich czterech ścianach, i tego trzymano się u niej jak innych ważnych zasad.
Upiła kolejny łyk kawy, chcąc nie chcąc, wypijając ją prawie do połowy. Musiała jakoś zająć ręce, pomyśleć nad tym, co mu powie.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Pon Sie 05, 2013 5:27 pm

Posłuchał. Ale zanim posłuchał, zobaczył w jej oczach morderstwo. Albo mu się wydawało...? Chociaż nie, takie rzeczy się nie przywidują.
Wiedział że porusza niebezpieczny temat, ale skąd miał wiedzieć że "gra" jest tak głeboko zakorzeniona w jej zachowaniu, że traktuje to jako temat aż tak poważny?
Kiedy odpowiadała, widział wręcz ciągotę i niechęć w jej ruchach. Poruszył coś nieporuszalnego od długiego czasu, jeśli w ogóle - na to przynajmniej wyglądało - i nie chciał przez to stracić w jej oczach.
Jakby mało było niezręczności, Jo odpowiedziała jakby dwa razy - i odpowiedzi wykluczały się wzajemnie.
Cóż, trzeba jakoś wybrnąć.
- Ok, a jaki masz numer buta? - Rzucił od niechcenia szybko obracając to uśmiechem w żart. Cholera, nie zastanowił się wcześniej jak głupio może to zabrzmieć.
Choleracholeracholera.
- Nie no, ok, przepraszam, nie powinienem... - Parsknął, jakby poprzednie pytanie było tylko głupim, nieprzemyślanym zachowaniem. A on nadal tak niewiele o niej wiedział. A ona była dla niego tak fascynująca.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sie 05, 2013 5:59 pm

Kiedy zadał to głupie pytanie o numer buta, spojrzała na niego jak na małego, głupiutkiego pierwszoklasistę. Próbował rozładować atmosferę, czy jak? W każdym razie nie rozbawił Josee.
Pomimo jej poirytowania chłopak szybko przeprosił za swoje zachowanie, i tym właśnie uspokoił wybuchowy temperament Lestrange. Pomimo jego parsknięcia, dziewczyna trochę się wyluzowała, i już nie gromiła go wzrokiem w pogardzie.
Tak na prawdę za każdym razem, kiedy przepraszał ją za swoje zachowanie robiło się jej ciepło na sercu.
Najwidoczniej zdawał sobie sprawę z nietrafności własnych słów, i łatwo udobruchał ją tym przepraszaniem. Co z resztą udawało się jak na razie jedynie jemu. Bo Josee była pamiętliwa i łatwo nie wybaczała.
- Powiedz mi... Jak ci mija weekend? - zapytała, ignorując jego wcześniejsze zachowanie. Starała się być miła.
Odchyliła się do tyłu, kończąc powoli kawę. Odłożyła filiżankę i poprawiła sukienkę, marszczącą się nad jej kolanem.
Jakoś nie szczególnie potrafiła teraz zachowywać się jak Josee z boiska. On siedział gdzieś po drugiej stronie stolika, patrzyła się na niego jak sroka w kość, i chociaż chciała oderwać wzrok, to jakoś nie mogła się za to zabrać.
Jednym ruchem ręki odgarnęła wszystkie włosy, które pojawiły się na jej ramionach i dekolcie.
- Będziesz gwiazdą - dodała, uśmiechając się jakby złośliwie.
Przez myśl przechodziły jej teraz różne ciekawostki i plotki, jakie już zapewne krążą po pubie, i które dopiero pojawią się na szkolnych korytarzach.


Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Pon Sie 05, 2013 9:18 pm

Nie wiedział, co dzieje się w jej głowie - mimo tego miał jakieś chore przekonanie że nie jest na przegranej pozycji. Może dziewczyna przewidziała dla niego taryfę ulgową?
Nie umiał tego rozpoznać. I chyba wcale nie chciał.
Z drugiej strony, tej mniej nieokreślonej i wstydliwej - niezręcznej czy też niepewnej - fizyczność, mimo że faktycznie rozdzielona stolikiem, była między nimi wyraźnie zarysowana. Patrzyli na siebie jak jacyś opętańcy, nie zwracając uwagi na nic, co działo się dookoła. Równie dobrze w pubie mógłby się teraz pojawić sam Merlin Junior - Felek pozostałby na swoim miejscu.
Banalne pytanie panienko Jo.
Chociaż nie. Każde pytanie padające z jej ust warte było krzepiącej odpowiedzi.
- Do tej pory było nijak... Nudno. - Mruknął cicho, zmuszając ją do lekkiego zbliżenia się. - Ale teraz... So much better! - Mówiąc to teatralnie omiótł ją spojrzeniem pełnym najprawdziwszego, najszczerszego szczęścia. Bo jak tu nie być szczęśliwym.
Spostrzeżenie dziewczyny wprawiło go w rodzaj zmieszania. Wyglądało na to, że jego ciche obawy - od których tak blisko było do... nadziei? - stały się faktem.
- I tak już jestem. Wiesz, szkolny radiowęzeł, ten od tatuaży - rzucił pół żartem, pół serio. - A ty? Jestem pierwszym, z którym pokazałaś się publicznie? - I tym razem nie było wiadomo, czy pyta dla dżołku, czy z ciekawości. Chociaż, w jego przypadku, jedno nie wykluczało drugiego, prawda?
Tymczasem wyjął z torby skrawek papieru i nabazgrał na nim dwie krótkie linijki tekstu, zwieńczone numerem ich stolika.
- Nie masz nic przeciwko ognistej whiskey? - Zapytał, upychając do pospiesznie zgniecionej kartki dwa liwry i posyłając ją różdżką za parawan, w kierunku baru.
Musiał się czegoś napić.
Poza panną Lestrange miał w końcu inne uzależnienia do zaspokojenia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Sie 06, 2013 5:58 am

Może i banalne pytanie, jednak odpowiedział na nie. A Josee była po prostu ciekawa, jak minął mu tydzień. Może tego nie okazywała spazmatycznym rzucaniem się na niego przy najbliższej okazji, ale wywarł na niej nie male wrażenie swoją otwartością i niektórymi zdolnościami.
Uśmiechnęła się jak nagrodzone cukierkiem dziecko, kiedy przyuważyła ten jego wzrok omiatający jej osobę. To było coś innego niż zawsze.
- To bardzo dobra wiadomość - powiedziała, po czym zaśmiała się cicho, słysząc jego stwierdzenie.
Faktycznie, jeżeli by kogoś zapytać, mniej więcej co trzecia osoba wiedziałaby, kim jest Felix Shallow. Brakowało mu pewnej ogłady w porównaniu do reszty uczniów z Beauxbatons. No i jego tatuaże rzucały się w oczy, kiedy nie ukrywał ich za pomocą magii.
- Publicznie? Nie. - Odpowiedziała, kręcąc przecząco głową.
Fakt był taki, że Lestrange często musiała pokazywać się publicznie z różnymi ludźmi. Częściej był to wybór jej matki czy ojca, jednak chłopaków też miewała przez te lata spędzone w szkole. Tylko po prostu różnili się znacznie od Shallowa. Brakowało im pewnej... swobody? Nici porozumienia...
- Whiskey może być - powiedziała.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Wto Sie 06, 2013 8:09 am

Kąciki warg podniosły mu się lekko, kiedy na stoliku wylądowały zamówione w specjalny sposób szklanki i wysoka butelka. Naczynia były nie tylko w niestandardowym, rozszerzającym się kształcie - różniły się również gabarytami. Wykonane z grubego szkła, były wyjątkowo wysokie, tak, że butelka starczyć mogła na napełnienie czterech takich. W szklankach przygotowany był już nietopiący się lód, a ciecz w smukłej butelce zdawała się wirować w tempie tornada.
Felek od razu pochwycił powyższą i odpieczętował różdżką jej szyjkę. Malowniczo buchnęło ze środka trochę złotych iskier.
- Pozwolisz? - Wziął szklankę, która wylądowała obok niej i napełnił ją do przepisowych, salonowych dwóch trzecich pojemności. To samo zrobił ze swoją i odstawił butelkę na bok. Kiedy usiadł z powrotem, w szklankach wesoło iskrzył już ogień, wijąc się po grubych ścianach naczyń i kostkach lodu. Widok iście magiczny.
Podniósł wzrok znad szklanek i spojrzał ciepło na dziewczynę. W świetle świec z jednej strony, równocześnei rozjaśniona płonącą Ognistą Whiskey, w tej popielatej sukni, niby prostej, w rzeczywistości jednak pełnej zagadkowych zagnieceń i refleksów... Można patrzyć godzinami.
- Jo... Zdajesz sobię chyba sprawę z tego, że musimy wymyślić jakiś zajebisty toast? - Podniósł brwi i przybrał, tym razem samemu, zagadkowy wyraz twarzy. Sprawdza ją? A może jest po prostu miły.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Sie 06, 2013 10:15 am

Whisky wyglądała na prawdę magicznie. Każdy jej element był nienaturalnie urokliwy; alkohole już chyba tak miały, że kusiły swoją wyjątkowością. Szczególnie te magicznie podkręcone.
Lestrange nie piła za wiele, a już na pewno nie w miejscach publicznych, ale skoro chronił ich parawan i zaklęcia, co mogło się takiego stać? Miała ze sobą obrońcę w razie jakiegoś wypadku, czy drobnej niedyspozycji.
Uśmiechnęła się do niego w podzięce za nalanie trunku i spojrzała na szklaneczkę z lekkim przestrachem w oczach. Mimo to wzięła ją do ręki.
- Toast? - Zapytała, unosząc brwi w zdziwieniu. Były one podniesione o sekundę za długo, by było to prawdziwe zdziwienie. Lestrange droczyła się z Feliksem, i dobrze o tym powinien wiedzieć. W końcu mieli alkohol. Nikt Lestrange po alkoholu nie widział od czasów czwartej klasy i Balu Bożonarodzeniowego, kiedy tylko zygzakiem wchodziła po schodach.
- Jakaś specjalna okazja, czy jak? - dodała po chwili, kręcąc lekko szklanką tak, że ogień powoli rozchodził się po ściankach szklanki, i wolnym strumieniem znów łączył się z całością.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Wto Sie 06, 2013 10:38 am

[Muzyka grająca w pubie]

Podchwycił jej flirt. Czemu miałby tego nie robić? Uklęknął na krześle i oparł się łokciami na stole, znajdując się nagle wyjątkowo blisko dziewczyny.
Igrali ze sobą jak ogień z lodem w ich szklankach... Nie było co ku temu wątpliwości.
Fatalne Jędze zaczęły płynąć z małych megafoników popodwieszanych pod sufitem. Pamiętny kawałek z '93, zawsze kojarzył się Felkowi z czymś szalonym i niemoralnym. Uniósł ciężką szklankę ze stołu i zważył ją w dłoni, obracając tak samo jak zrobiła to dziewczyna. Płomień uniósł się lekko nad szklankę i zapewne palce chłopaka byłyby już zwęglone, gdyby nie to że ogień był naturalnie magiczny - przyjaźnie ciepły. Dmuchnął w szklankę, pozwalając smudze płomienia na oderwanie się i krotki lot w powietrzu w kierunku dziewczyny. Szalony teatr cieni odgrywany na jej polikach był dla niego jak spełnienie cholernych marzeń. Popchnięty doskonale zrozumianym impulsem wyciągnął dłoń w kierunku jej polika i oparł palce na jej gładkiej skórze.
- Jestem tutaj... Z tobą... Tak, to zdecydowanie specjalna okazja. - Mruknął cicho, jakby i tak nie był słabo słyszalny przez głośną muzykę rozchodzącą się po lokalu.
Delikatnym ruchem przyłożył swoje szkło do jej i podniósł wzrok znad płynu, spotykając się z nią spojrzeniami.
- Niech brzęcza kielichy, niech dźwięczą puchary... Hmmm... Może po prostu, banalnie. Za twoje oczy. - przerwał na chwilę, unosząc szklankę wyżej. - I choć to trochę egoistyczne - za to, żeby zawsze patrzyły na mnie jak teraz. - Uśmiechnął się szerzej, nadając całemu toastowi ironiczny, flirtowy charakter i pociągnął łyk ze szklanki.
Picie Ognistej jest jak picie zwykłej whiskey, tyle że po prostu lepsze. Nie można tego prosto opisać.
Poza tym że z nosa idzie dym, a z ust wyskakują iskry. I robi się ciepłoo, nieznośnie gorąco...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Sie 06, 2013 11:13 am

Dystans między nimi zmniejszał się nieubłaganie, a Lestrange nie protestowała. W końcu czuła się swobodnie, ta chorobliwa nieśmiałość w stosunku do chłopaków nie zniknęła całkowicie, ale dała się ujarzmić.
Jak zaczarowana nachyliła się do chłopaka, a na jej ustach zakwitł delikatny uśmiech. Patrzyła w jego oczy, na jego poruszające się w rytm słów usta i na hipnotyzującą twarz w ogóle.
Sposób, w jaki z nią flirtował nie był tak bezczelny, jaki zwykła widywać u co odważniejszego chłopaka. Nie atakował jej, nie wymuszał niczego, tylko subtelnie wkradał się w jej zmysły. Najpierw pochłonął wzrok, po chwili padł też i węch - jego perfumy przywodziły na myśl wiele rzeczy, o których dziewczyny w wieku Josee myśleć nie powinny. Zabrał jej też słuch, swoim głosem mógł wodzić ją za nos.
Dotyk jego chudych palców na jej policzku przyprawił ją o to przyjemne uczucie w brzuchu. Mimowolnie pochyliła głowę w stronę wyciągniętej ręki, jakby chciała więcej, bardziej się w nią wtulić i ukryć przed wszystkim. Ruch był jednak zbyt delikatny, by to wszystko móc w nim wyrazić.  
Stuk. I już upijała pierwszy łyk ognistej. Ciepło trunku rozeszło się po jej ciele. Nie odzywała się przez chwilę, a na ej policzkach pokazał się lekki rumieniec. Nie tylko spowodowany przez alkohol.
Pochyliła się jeszcze bardziej, jego twarz znajdowała się teraz tak blisko...
Zgrabnym ruchem języka oblizała płomienistą kropelkę osiadłą na jej górnej wardze.
- Całkiem niezła, doprawdy... - szepnęła mu wprost do ucha, dotykając swoim policzkiem jego.
Dało się wyczuć wydostający się spod skóry zarost.
Hmm... Ciekawe, jak Shallow wyglądałby zarośnięty - przeszło jej przez myśl, i uśmiechnęła się do siebie mentalnie.
Oddaliła się wolnym ruchem od jego twarzy, spoglądając mu w oczy spod rzęs. Na jej ustach znów malował się uśmiech; tym razem było w nim coś z łobuzerskiego, może nawet niegrzecznego.
W końcu byli sami za parawanem.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Wto Sie 06, 2013 11:30 am

Wypuszczał powietrze przez usta już trzecią, czwartą, piątą, szóstą sekundę... Bawił się efektem iskier, niezależnie bowiem od tego ile razy pił już Ognistą, zawsze sprawiało mu to frajdę. Smoki, jego cicha pasja... Tak, dzięki Ognistej czuł się trochę jak smok.
Ale nie zabawa alkoholem była tutaj jego głównym zajęciem.
Z drugiej jednak strony, na pusty żołądek nawet niewielka jego ilość potrafiła być zabójcza. Shallow powoli przypominał sobie o tym fakcie, zwłaszcza gdy głębokim haustem opróżnił większość zawartości szklanki. To nie było marnowanie, nie daj boże! Miał po prostu słabość do tej rudozłocistej cieczy.
W sumie to miał słabość do zdecydowanie zbyt wielu rzeczy.
Albo osób.
Z nieco głośniejszym, niż to planował, brzdęknięciem, odłożył szklankę na stół. Z cichym szurnięciem przesunął ją na krawędź stołu i wychylił się w stronę Jo, tak, że jego głowa przekroczyła właśnie środek stoliczka i znalazła się w jej strefie.
Trochę inwazyjności jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Pozwolił sobie na powtórkę z rozrywki i delikatnie przybliżył jej twarz do swojej. Nieopisywalnie pociągająca mieszanka woni whiskey, jej perfum i szamponu zdawała się mącić mu zmysły mocniej niż najsilniejszy sowiecki trunek. Tak, taki rodzaj upojenia był mu jak najbardziej na rękę.
Ich usta musiały się w końcu spotkać.
A gdy to się stało, był nieco odważniejszy niż ostatnim razem, na stadionie. Nie żeby jakiś napastliwy, przesadnie namiętny, gryzący wargi, whatever.
Po prostu wiedział już, co mu wolno. Chyba.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Sie 06, 2013 11:49 am

Rozbestwiłeś się, panie Shallow - przeszło jej przez myśl, kiedy jego usta zaatakowały jej. Opierała się tylko przez chwilę, w końcu tego się nie za bardzo spodziewała. Im dłużej jednak jego usta stykały się z jej wargami, tym chętniej podążała za ich rytmem i poddawała się im. Bo tak to powinno mnij więcej wyglądać, tak? To faceci powinni dominować w takich sytuacjach, zniewalać kobiety, a nie im się podporządkowywać. No... Może nie do końca, ale rozumiecie aluzję.
Przyłożyła swoją dłoń do jego policzka, i przycisnęła mocno usta o jego, by przejąć inicjatywę. Tylko na chwilę, bo trzy sekundy później już się od niego odessała i upijała kolejny łyk whiskey.
Opadła na krzesło i jakby nic takiego właśnie nie miało miejsca, spojrzała na niemalże pustą szklankę Shallowa.
- Szybki jesteś - powiedziała, poprawiając włosy.
Rumieniec z policzków jeszcze nie zszedł, ale teraz już na pewno nie był wywołany alkoholem.
Oparła się jednym łokciem o blat stolika, i wzięła butelkę w rękę, ponownie napełniając swoją szklankę. Szybko poszło!
Nawet nie zdała sobie sprawy, kiedy pochłonęła taką ilość alkoholu. To przez Feliksa nie panowała nad niektórymi odruchami, i robiła wiele rzeczy bezwiednie. I jeszcze Ognista... Świetnie!
Na pewno nie powinna pić tak szybko i tak dużo. Szczególnie, że dzisiaj jadła tylko lekki obiad i precelka, kiedy weszła do piekarni w Chatoeil. Wszystko działo się trochę za szybko, i już miała przyjemne uczucie zobojętnienia na wiele spraw, co nie miałoby miejsca w normalnych warunkach.
Ponownie poprawiła włosy, i nie odrywając palców od skóry, przeciągnęła je najpierw wzdłuż ucha, zahaczyła o policzek, i subtelnie przeniosła się na szyję, gdzie pajęcze palce spotkały się z obojczykami. Mogłoby to uchodzić za całkiem niewinny gest, i tak pewnie Lestrange go odbierała. Bo przecież nie robiła tego specjalnie.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Wto Sie 06, 2013 12:09 pm

Dziwna i niewiarygodna mogłaby wydać się dla innych informacja, jak mało kontaktów z dziewczynami miał na swoim zawadiackim koncie Felix. Przy Jo jednak stawał się faktycznie w pewien sposób dominujący - co nie przeszkodziło mu w oddaniu wodzy dziewczynie, choćby na krótką chwilę. Jadą tym samym wozem, a nie mając pewności kto lepiej steruje, lepiej dać szansę obu stronom, co nie?
[Muzyka w pubie]
- Szybki? Jeżeli chodzi o Ognistą, możesz na mnie mówić TGV... - Puścił jej oko i wychylił swój napój do końca. Ciepło w całym ciele stało się już wręcz mrowiące, a był przekonany, że gdyby musiał teraz wstać, nie obyłoby się bez dodatkowej sekundy na złapanie pionu.
Z rozbawieniem, którego nawet nie starał się - a może nie mógł - ukryć, przyjrzał się jej pustej szklance. Choć zawartość uzupełniona została błyskawicznie, wychwycił kątem oka lekką niestabilność dłoni dziewczyny.
Przecież nie chciał jej upić.
Choleracholeracholeracoonnajlepszegozrobił.
Ej, pijana Jo.

Kuszące na tyle, żeby zająć mu myśli na krótką chwilę. Muzyka w lokalu wprowadzała do ich spotkania jeszcze więcej magii. Doboru dobrych tracków nie mógł obsłudze odmówić - kolejny klasyczny, ale wiecznie żywy utwór.
Podążał wzrokiem za jej ruchami niczym kobra za fletem poskramiacza. Kiedy zorientował się, że ociupinkę za długo spogląda na subtelnie zaokrąglające się okolice jej dekoltu błyskawicznie podniósł wzrok wpatrując się przez chwilę, dla niepoznaki, w jakieś obrazy w stylu Warhola.
Kiedy powrócił spojrzeniem w kierunku dziewczyny, nie spuszczając z niej wzroku, chwycił po butelkę (a przynajmniej wyciągnął dłoń w jej kierunku) i dość pewnym chwytem wlał resztę płynu do swojej szklanki. Z wyraźnym niezadowoleniem zważył puste naczynie w ręce i położył (czytaj: lekko energicznie sparował z podłogą) je na ziemi.
Po raz kolejny dmuchnął w szklankę, jakby rozpalał ognisko i przysunął ją po stole w kierunku szkła dziewczyny.
- Teraz twoja kolej na toast, piękna. - Mruknął, znowu zbliżając się do niej nieco. Bodźce uderzały go teraz ze zdwojoną intensywnością. I wykazywał się chyba zdwojoną odwagą.
Zły, niedobry Shallow...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Sie 06, 2013 1:18 pm

Lestrange obserwowała ginącą pod stołem butelkę i zastanawiała się, dlaczego jeszcze nikt nie przyszedł zajrzeć za kotarę, czy co tam mieli postawione. Przecież zaklęć anty gościom Shallow nie użył, i każdy mógł tutaj wejść kiedy tylko chciał.
Przez chwilę zastanawiała się nad toastem, i szukała słów, żeby wszystko ładnie brzmiało. Po alkoholu niekoniecznie potrafiła składać jednolite, sensowne zdania, a przecież dopiero co tutaj przybyli! Tak przynajmniej wydawało się Josee.
Pochyliła się lekko do przodu i patrząc prosto w oczy Felixowi powiedziała:
- Za to, co jeszcze przed nami. Za to, czego jeszcze nie było.
stuknęła lekko jego szklankę, aż wydobył się z tego cichy brzęk szkła, i upiła ze swojej łyka.
Nie miała zamiaru pić następnej butelki, i postanowiła trochę zwolnić tempo. Przecież nie była tutaj sama! A eskorty do zamku raczej też nie oczekiwała.
Bawiąc się trunkiem w szklance zamilkła na dłuższą chwilę, rozważając pewne za i przeciw. Łatwiej było podejmować nierozsądne i nieprzemyślane decyzje, kiedy alkohol szumiał w głowie, a uśmiech sam cisnął się na usta.
- Strasznie dużo ludzi dzisiaj w pubie... - zaczęła, powoli formując myśli w słowa. - A jest tyle ciekawszych miejsc, w których moglibyśmy teraz być...
Posłała mu zagadkowy uśmiech znad szklanki, z której znów uciekło trochę ognistej.

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Gość on Wto Sie 06, 2013 1:38 pm

Toast spodobał mu się. Zdecydowanie, to był dobry toast. I dobre słowa. Aż się milej robiło na duszy.
Wychylił szklankę nieco energiczniej niż to sobie wcześniej wyliczył, ulewając strużkę napoju która błyskawicznie pokonała jego brodę, szyję i wpadła za kołnież koszuli iskrząc wesoło. Rozproszony Felek odsłonił na chwilę wzory na rękach, które równie szybko co się pojawiły, rozpłynęły się z powrotem. Tak, kontrola nad własnym ciałem nie była obecnie jego silnym atutem.
A czas spędzony na patrzeniu się w najpiękniejsze oczy, jakie widział w życiu, mijał nierealistycznie szybko.
Odstawił szklankę na stół, równocześnie podnosząc z podłogi butelkę i odsyłając szkło zamaszyście nakreśloną parabolą. Z braku dźwięku tłuczonego szkła wywnioskował z zadowoleniem, że trafił prosto do zmywaka.
- Hmmm... W na poddaszu stajni mam schowany mały zapas wina na czarną godzinę... Ale zasadniczo to może zniknąć dzisiaj... - Nie czekając przesadnie długo na zgodę dziewczyny poderwał się z krzesła (zaskakująco sprawnie i pionowo) i pośpieszył z pomocą Jo. Stanął obok niej, zarzucając na ramię torbę i schylił się lekko, po raz już kolejny całując ją w wargi. Równocześnie podał jej dłoń, pomagając wstać z krzesła.
- Piszesz się? - Zagadnął, kiedy w głowie miał już wizję wygodnych bel siana poukładanych nad końskimi boksami.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Sie 06, 2013 2:36 pm

Slow down cowboy!
Zapewne gdyby nie pomocna dłoń Shallowa i rozpraszający pocałunek, chwiałaby się trochę. No... Może trochę bardziej. W każdym razie jego postać była pomocna przy podnoszeniu się z krzesła.
Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, że siedzieli za kotarą całkiem długo, a jej mięśnie zastały się w bardzo niewygodnej pozycji. W połączeniu z alkoholem wyglądało to doprawdy dramatycznie, choć nie była aż tak pijana. Tylko szumiało jej lekko w głowie.
Podciągnęła się na jego ramieniu, stojąc już o własnych siłach na ziemi.
- Trzymaj mnie mocno - powiedziała, i ruszyła w stronę wyjścia.
Kiedy wyłonili się zza kotary wydawało się jakby cały czar alkoholu prysnął, albo po prostu Lestrange była tak dobrą aktorką.
Wyprostowała się jak struna, jej wcześniej rumianą twarz zalała fala lodu i względnej pogardy dla świata. Na powrót stała się Josee Lestrange jak z żurnala. Zamaszyście poprawiła włosy, wygładziła sukienkę jeszcze przed opuszczeniem stolika, i znów rozsiewała tajemniczy czar wokół siebie.
Idąc krok przed Feliksem opuściła wraz z nim lokal, obserwowana przez niektórych gości.

/zt oboje

Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub pod Rozbrykanym Jednorożcem

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach