Mały Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Mały Dziedziniec

Pisanie by Josée Lestrange on Wto Cze 25, 2013 2:41 pm




Usytuowany gdzieś na tyłach zamku nie jest tak pokaźny jak dziedziniec główny, jednak magii dodają mu otaczające go krużganki i przytulniejsza oprawa z ciągnącego się aż na dach bluszczu i innych roślin pnących.  
avatar
Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Blue Chatier on Czw Lip 25, 2013 6:51 pm

Panienka Chatier, z godnością przemierzając korytarze, rozmyślała, gdzie by się skierować. Wybór jej padł na Mały Dziedziniec, ponieważ wiedziała, iż o tej porze i tego dnia akurat osób zbyt wielu tam raczej nie będzie. Ubrana była można powiedzieć po mugolsku, ale wyjątkowo ładnie - w sukienkę z dekoltem w łódkę i rękawami do łokci, długą do połowy uda, z jakiegoś ciemnego, miękkiego materiału, który układał się idealnie na jej pięknej figurze. Nawet nie miała na ustach zwykłego, pogardliwego uśmieszku. Humor miała całkiem dobry, zresztą ostatnio raczej często się to zdarzało. O dziwo, bo przecież dzieciarnia nie próżnowała, a dziwne osoby prześladowały ją z taką samą zaciętością, jak zawsze... Mowa głównie o jednej dziwnej osobie... Ale owej persony tutaj nie było, więc Blue mogła oddać się w całości rozmyślaniom o własnej perfekcyjności. No dobra, aż tak próżna nie jest, by rozmyślać tylko o sobie. Tak naprawdę miała wielką ochotę pogadać z jakimś obrazem, więc nie wysiedziawszy za długo, szybko wróciła do zamku. Pokłóciła się zaciekle z jakimś rycerzem w lśniącej zbroi, została obrażona przez sędziwego czarodzieja... No, nie lubiły jej te obrazeczki. Takie życie. Wzdychając ciężko i wspominając w myślach pracę domową z metafizyki, zasiadła na jakiejś ławce w nieco ciemniejszym kącie. Milusio i przytulnie. Może nawet nikt jej nie przeszkodzi. Co prawda gdyby była to na przykład Josie, to pewnie Blue nawet nie rzuciłaby się na nią z pazurkami. Ale ktoś inny... Może lepiej uważać? Chociaż, czy ja wiem... Ostatnio jakaś dziwna ta Blue była, więc może nawet jakiegoś pierwszoroczniaka nie pogryzie? Kto ją tam wie. Kobitki zmienne są.
avatar
Blue Chatier
Prefekt

Dołączył : 06/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Gość on Czw Lip 25, 2013 7:28 pm

Zawzięcie biegł przed siebie, ściskając w ręku aparat i starając się nie potknąć o nic po drodze. Chciał dobrze, tak? Fakt, że skłamał dla Josee i Felixa, ale to było dla ich dobra, tak? Jako osoba do kłamstw nieprzyzwyczajona zamotał się ze stresu i pobiegł w zupełnie inną stronę, niż powinien. Okrążył już połowę szkoły, aż w końcu się zatrzymał, rozglądając się dookoła. Zmachany automatycznie sięgnął ręką do rozczochranych już włosów, by rozczochrać je jeszcze bardziej. Wolnym krokiem szedł dalej przed siebie, zastanawiając się czy przez ta ucieczkę zostawiona przez niego parka się rozluźni czy raczej zestresuje jeszcze bardziej, by za chwilę rozejść się każdy w swoją stronę. Z jednej strony chciałby, by się zeszli, a z drugiej nie. Uważał, że świetnie by się uzupełniali, jednak... co jeśli jednak później się rozejdą, co gorsza, rozejdą się skłóceni? Kogo stronę powinien wtedy trzymać? Dadzą mu pozostać neutralnym?
Oddech zdążył mu już się uspokoić, nie wyglądał już na zbiega z miejsca zbrodni, a nawet sprawiał wrażenie poważnie zamyślonego. W pewnej chwili ocknął się ze swoich myśli i ponownie rozejrzał się dookoła, nawet nie zauważył kiedy tak daleko zaszedł. Gdzieś w kącie mignęła mu postać dziewczyny, początkowo chciał iść dalej, jednak szybko dotarło do niego, że to nie kto inny jak JEGO DOBRA PRZYJACIÓŁKA BLUE!
- Cześć, błękitnooka! - zawołał, gdy już opad koło niej na ławce, jednocześnie zawieszając na niej przyjacielsko ramię, by za chwilę objąć ją, uśmiechając się przy tym szeroko. - Czemu tak siedzisz sama? Przyznaj się, czekasz tylko, aż taki przystojny i mądry mężczyzna jak ja się do siebie dosiądzie.
Blue momentami przypominała mu Josee z dzieciństwa. Jos początkowo co krok pokazywała jak to bardzo go nie lubi, a teraz proszę, mogą poniekąd nazwać się przyjaciółmi. Z Blue na razie jest na momencie, że ta okazuje wobec niego ogólną niechęć i to dość od długiego czasu... Ale jest pewny, że dziewczyna w końcu się przełamie i pokaże dla niego swą prawdziwą naturę!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Blue Chatier on Czw Lip 25, 2013 9:01 pm

O Merlinie!
To właśnie pomyślała sobie Blue, widząc zza zasłony włosów nadchodzącego Lysa. Bystry wzrok pozwolił jej rozpoznać go już z daleka, zatem spróbowała bardziej ukryć się w cieniu... Robiła jakieś dzikie wygibasy, byle się ukryć... No ale Lys chyba potrafił ją wyczuwać na kilometr, bo do niej podszedł. Oczywiście szczerząc się jak pół, a nawet ćwierćgłówek, błyskając zębami na prawo i lewo, a co najlepsze... A raczej najgorsze, przynajmniej dla Blue... Przywitał się z nią jak z najlepszą koleżanką. O dziwo dziewczyna nie wybuchnęła złością. Przywołała na buźkę najbardziej czarujący uśmiech i siląc się na brak sarkazmu w głosie, zaćwierkała nad zwyczaj wesoło:
- Och, oczywiście, że na to właśnie czekam! O niczym innym nie marzę, tylko o tym, by siedzieć z Tobą w ustronnym miejscu i utonąć w Twoich objęciach...
Jednocześnie wycisnęła na policzku denerwującego "kolegi" soczystego buziaka, który miał sugerować, iż tak bardzo jej na nim zależy. - No i jak możesz tak sobie ubliżać, przecież Ty jesteś arcyprzystojny, nadprzystojny, nieprzyzwoicie przystojny, jak możesz twierdzić, że zasługuję na Twoje towarzystwo? Ja, taka nijaka szara myszka, o przeciętnej urodzie...? - szczebiotała już bliskim lamentu głosikiem, chcąc skłonić go do uwierzenia w swe nadzwyczajne wdzięki i poszukania sobie odpowiedniejszej partnerki do spędzenia tego dnia...
Co prawda, to prawda. Lys od lat zabiegał o nieco więcej uwagi z jej strony, Blue niezmiennie go ignorowała... Więc chłopak postanowił użyć cięższej artylerii i zacząć uważać ją za najlepszą psiapsiółę. Ciągłe opieranie się mu było dość trudne ze względu na więź, jaka ich oboje łączyła z Jos, a także niewątpliwe samozaparcie chłopaka. Na urok osobisty tej konkretnej jednostki Blue uodporniła się już dawno. I nie zamierzała mu ulegać, a przynajmniej nie w najbliższym czasie!
avatar
Blue Chatier
Prefekt

Dołączył : 06/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Gość on Czw Lip 25, 2013 9:23 pm

Lysander, człowiek na kłamstwie i sarkazmie znający się tyle co Felix na tańcu, w pierwszej chwili uwierzył, że przez Blue przemawia właśnie jej dusza, serce wraz z resztą organów i z wrażenia aż się odsunął, spadając z ławki. Po chwili dotarło do niego, że nawet on nie jest wstanie dokonać tak przełomowej przemiany, więc wstał otrzepał się z piasku i  z powrotem usiadł koło dziewczyny.  
- Oj przestań, jak na swoją figurę masz bardzo duże piersi, co automatycznie przekierowuje cię pozycję wyżej nad szarą myszką. - odpowiedział, spoglądając to w oczy Blue, to na jej piersi. Ah, ten Lysander, ten to wie, jak rozmawiać z kobietami, gdyby każdy był taki jak on... hoho, feministek by już nie było na świecie.
- A teraz tak całkiem serio, czekasz na kogoś? - zapytał, na chwilę przybierając poważną minę, bo naprawdę chciał usłyszeć prawdziwą odpowiedź. Ciekawiło go z kim to panna Chatier mogła się umówić w tak ustronnym miejscu i to o tej porze! - Wydaje mi się, że w szkole są lepsze miejsca na zabawy z chłopakiem. - dodał, tracąc całą swą powagę i znów uśmiechnął się, mrużąc przy tym wesoło oczy.


Ostatnio zmieniony przez Lysander F. Shallow dnia Czw Lip 25, 2013 9:46 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Blue Chatier on Czw Lip 25, 2013 9:41 pm

Blue roześmiała się, nawet całkiem szczerze, kiedy Lys aż stracił oparcie pod tyłkiem. Każdy normalny człowiek od początku by wiedział, że Blue kantuje, na dodatek jej kłamstwa są grubymi nićmi szyte, ale Lys do normalnych się nie zaliczał, przynajmniej według standardów Blue, sooł... No, wiadomo, miał prawo troszeczkę się podziwić. No ale dobrze, że ogarnął, w czymś rzecz. Podążając za jego tokiem myślenia oraz obserwując wędrujące spojrzenie, Blue skrzyżowała ramiona na piersi i jej blada twarz powlekła się lekkim rumieńcem.
- Wiesz co? - rzuciła lekko obrażonym tonem, zapominając o granej roli. - Widzisz w dziewczynie tylko, mówiąc brzydko, cycki?! - podniosła głos. - Co z Ciebie za facet?! - zapytała z wyrzutem i zamilkła raptownie. Ano, stuprocentowy. Bo jaki zwykły chłopak najpierw skomplementuje dziewczyny ubranie czy włosy? Oczywiście, każdego wzrok najpierw wędruje na biust! Lys nie mógł być inny...
- Myślałam, że jesteś przekonany, że na Ciebie - burknęła prawie pojednawczo, podnosząc na niego wzrok przenikliwych ocząt. - Dobra, tak bez żartów to nie czekam na nikogo. Są ludzie, którzy nie potrzebują stada jednorożców do szczęścia... - stwierdziła niemalże łagodnym tonem. Jednak łagodność zaraz z niego zniknęła, kiedy dziewczyna dosłyszała resztę. - O, teraz przegiąłeś! Ja się z chłopakami nie zabawiam! - syknęła, w złości zapominając, że normalnie by raczej nie odpowiedziała na coś takiego, a co najwyżej wyniośle prychnęła i odeszła! Teraz jednak także w jej oczach zapłonęły złośliwe ogniki. Cóż za dziwne zmiany nastroju co kilka chwil! - Wiesz, w zasadzie to nie ma lepszych miejsc. Tutaj jest cicho, spokojnie, ustronnie... Mało osób tu chodzi, bo jest tu za mało miejsca na wielkie schadzki, a zakochane, romantyczne pary wolą spacery po błoniach lub lesie. Istny raj, dziedziniec rozkoszy - parsknęła szczerym śmiechem.
avatar
Blue Chatier
Prefekt

Dołączył : 06/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Gość on Czw Lip 25, 2013 10:02 pm

Spojrzał zdziwiony na Blue, z tego całego szoku aż go zatkało, nie spodziewał się, że te zdanie wywoła u niej aż tak żywą reakcję. Ale to dobrze! To znaczy, że panna Chatier posiada jednak uczucia, co więcej, te uczucia aż w niej kipią!
- Właściwie to wiesz... Typowy facet. - odpowiedział, uśmiechając się przepraszająco. Rozczochrał nerwowo włosy z tyłu głowy, zastanawiając się co powinien teraz powiedzieć, by nie wyjść jednak na typowego faceta. W końcu nasz Lysek nie jest typowy! - No i nie tylko, ale strasznie bronisz się przed pokazaniem mi swojego charakteru, więc muszę patrzeć na wygląd.
Spojrzał uważnie na dziewczynę, mrużąc oczy w skupieniu i powoli przetwarzając każde jej słowo.
- Czyli jednak wolisz dziewczyny? - zapytał po głębokiej analizie jej słów. - To dlatego nie działa na ciebie mój urok osobisty!
Tak, tak, teraz wszystko okazało się logiczne i spójne. Blue na pewno docenia jego charyzmę i traktuję go jako konkurenta, który może podebrać jej przyszłą żonę. Teraz Lys już wszystko rozumie! Teraz gdy już to odkrył Blue nie musi być już dla niego taka niemiła, zawrą sojusz podrywaczy i wszystko będzie ok.
- W sumie racja. Dość rozsądnie myślisz... To co? IDZIEMY DO LASU? - zapytał, nagle się ożywiając, a uśmiech znów wrócił na kolejne spotkanie z jego twarzą.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Blue Chatier on Czw Lip 25, 2013 10:11 pm

No cóż, Blue jednak człowiekiem w głębi siebie była i uczucia posiadała, na dodatek była od małego przyzwyczajana, że o te uczucia się dba. A tu proszę, jakiś szczeniak za przeproszeniem (no dobra, niby starszy, noaleco) gra sobie na jej nerwach? Och, ona postara się nie pozostać mu dłużna! Ale... to jeszcze nie teraz.
- Dooobra... - machnęła wypielęgnowaną dłonią, pokazując, że ma na to wszystko w-y-j-e... A, przepraszam, ona takich słów nie używa! Tak naprawdę nie chciała się przyznać do drobnej pomyłki. A typowi faceci nie są fajni, tak chciałam za nią powiedzieć! - Przecież pokazuję Ci swój charakter cały czas! - jęknęła, jednocześnie uderzając dłonią w czoło. - Jestem wredna, oschła, zimna i wyniosła, a Ty tego nie widzisz? - Spojrzała na niego z powątpiewaniem i jakby niedowierzaniem w oczach. Wypracowane spojrzenie.
- Oooch... - Znów palnięcie w czoło. Kompletnie nie o to chodziło. - Chłopaków wolę! Ale działa na mnie urok tylko nielicznych egzemplarzy. - Uniosła do góry palec wskazujący, chcąc podkreślić wagę swoich słów. A nawet jakby było inaczej, to sojuszu by nie zawarła, bo ona nie podrywa. Ona jest podrywana, o! I Blue musi być niemiła dla każdego, no... Smuteczek.
- Przyzwyczajaj się, że rozsądnie myślę - burknęła. Na słowa Lysa o lesie zareagowała... dziwnie. - A po co do lasu? - spytała podejrzliwie, patrząc na niego spod przymrużonych powiek i z lekko przechyloną głową. Takie ułożenie znaczyło, że jest skonsternowana.
avatar
Blue Chatier
Prefekt

Dołączył : 06/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Gość on Pią Lip 26, 2013 8:22 pm

Wydawało mu się, że dzisiaj Blue jest mniej oziębła niż zazwyczaj. Co prawda jest sarkastyczna i nieco oschła, jednak zdecydowanie mniej oziębła! To dobry znak!
- Blue, Blue, Blue, Blue... - powiedział powoli, przy każdym powtórzeniu kręcąc teatralnie głową z pożałowaniem. - Nie chodzi mi o maskę, którą przyodziewasz... - kontynuował, przymykając oczy i wznosząc ręce ku ciemnemu już niebu. - ...lecz o twą prawdziwą duszę i uczucia. - dokończył, kładąc jej ręce na dekolcie, by wskazać jej serce (a tak właściwie to chciał pomacać).
Na pewno wszyscy w szkole się zastanawiają, jak to jest możliwe, że Lysander nie grał jeszcze w żadnym filmie, toż to urodzony aktor! Te gesty, ten akcent, ten styl! Co prawda na razie jeszcze nikt jego gry aktorskiej nie pochwalił, jednak to na pewno tylko kwestia czasu... Ewentualnie ktoś go pośmiertnie tak nazwie.
- Czyli mój urok jednak na ciebie działa, tylko mocno to ukrywasz? - zapytał, a właściwie stwierdził. Przy ostatnim słowie przypominając sobie, że powinien powiedzieć to w formie pytania, przez co zaakcentował w ten sposób jedynie ostatnie słowo, co dało dość komiczny efekt.
- Bym mógł Cię tam łatwo ogłuszyć, zgwałcić i zjeść. - odpowiedział z powagą, by po chwili szeroko się uśmiechnąć, odsłaniając przez to rząd prostych ząbków... Tak, prostował je magią, ale cicho, kto niby tego nie robił?
- A tak serio, to pomyślałem, że musisz chcieć tam ze mną pójść. - odpowiedział tonem, jakby to było oczywiste i w pełni logiczne. No bo przecież było.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Blue Chatier on Pią Lip 26, 2013 8:42 pm

No prawda, Blue była nieco mniej... hmm, no sobą, ale ona nie brała tego za dobrą monetę. Wręcz przeciwnie! Przecież w jej przypadku tego typu sarkazm oraz lekka oschłość graniczyły z wyrazami sympatii! Dziewczyna w głębi duszy starała przywołać się do porządku, bo przecież powinna teraz świecić przykładem jako wyniosła, oziębła królewna, a tymczasem siedzi sobie jak gdyby nigdy nic... Jakby zobaczyła ją matka, to dopiero by Blue miała p-r-z-e-j-e... No ale ona tak nie mówi, nie nie.
Parsknęła śmiechem, widząc jego uduchowioną minę i słysząc ten nawiedzony ton. Jej oczy jednak zwęziły się groźnie, gdy zobaczyła, gdzie kładzie jej rękę. Zanim odpowiedziała cokolwiek, chwyciła dłoń Lysa pomiędzy kciuk i palec wskazujący, i usunęła ją ze swojej piersi. Pokręciła lekko głową, jakby z niedowierzaniem.
- No ale przecież ja taka jestem - burknęła. - Nie potrzebuję żadnej, jak Ty to nazwałeś, maski, jestem na to zbyt... No nie wiem, perfekcyjna? - mówiła to na poły poważnie, na poły żartobliwie. Czujecie, żartobliwie! To historyczny moment, królewna Blue ż a r t u j e.
- A kto powiedział, że do owych nielicznych egzemplarzy się zaliczasz? - spytała dziwnym tonem. No nie wiem, jak go opisać, takim jakby negowała jego stwierdzenie, a zarazem naprawdę chciała się dowiedzieć, czemu on myśli tak, a nie inaczej. Dla lepszego efektu powstrzymała śmiech, bo cóż, chłopak zadał to pseudo pytanie dość dziwnie.
- Zgwałcić jeszcze rozumiem, ale po co ogłuszyć i zjeść? - spytała. Okej, ze zboczeńcem jeszcze potrafiła sobie poradzić, ale z kanibalem?!
- No dobra. Tak serio, to dlaczego miałabym chcieć właśnie TAM z Tobą iść? - drążyła Blue. W sumie, rozmowa z Lysem nawet ją rozbawiła, a to duży plus. Gdyby nie to, dziewczyna pewnie już dawno by sobie poszła. Starała się przekonać siebie, że wypytuje o wszystko z taką rzetelnością, bo chce Lysa zniechęcić do dalszej konwersacji, ale jak było naprawdę, to ja tego nie wiem.
avatar
Blue Chatier
Prefekt

Dołączył : 06/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Gość on Pią Lip 26, 2013 9:13 pm

No niby dłoń mu odsunęła, główką pomachała, ale tak w gruncie rzeczy, to za bardzo go nie skarciła, prawda? A więc takie tam macanko jej zbytnio nie ruszyło, a więc... A więc wcześniej ktoś też ją musiał macać. Oh, nie! A Lys chciał jej odebrać "pierwszy dotyk"! No cóż, i tym razem, Panie Shallow, nie dostaniesz tego czego chcesz, który to już raz w tym tygodniu? Coś ostatnio za często ci się to zdarza, może spróbuj się trochę zmobilizować?
- Oj, już przestań, Blue. Przecież wyczuwam, że taka nie jesteś. Nie kwestionuj mojego wyczucia. - powiedział, marszcząc brwi, jak zawsze gdy chciał pokazać jaki to on jest zły i w ogóle poirytowany, chociaż zazwyczaj przy tym nigdy taki nie jest. - Lest... To znaczy... Pewna moja znajoma też wydaje się oziębła, jednak pod tą maską królowej lodu można znaleźć zupełnie inny charakter. Jestem pewien, że u ciebie jest tak samo!
Zamyślił się, na chwilę odwracając wzrok od twarzy Blue, po czym skierował go w ciemny widnokrąg. Właściwie dopiero teraz zauważył jak dużo podobieństw Blue posiada z Josee, jednak jednocześnie nadal są od siebie bardzo różne, chociaż nie do końca potrafił to wyjaśnić. Na pewno obie sprawiały wrażenie perfekcyjnych, a przynajmniej w typowych standardach, bo Lys swój ideał wyobraża sobie jednak nieco inaczej.
- A... Myślałem, że to oczywiste. - oburzył się, tym razem autentycznie, jednocześnie znów spoglądając na dziewczynę ze zdziwieniem. - Przecież mnie lubisz.
Dla niego to już było oczywiste, że Blue była zwykłą TSUNDERE. Ona go tak naprawdę lubi, tylko że boi się to okazać, proste i logiczne.
- Ogłuszyć, bo znając ciebie nie dałabyś się po dobroci, a zjeść, by się pozbyć ofiary, bo jeszcze byś komuś wygadała. - odpowiedział, wręcz mimochodem, jakby tłumaczył coś, co tłumaczyć nikomu nie było trzeba. Ach, a niby ta Blue taka domyślna.
- Hmm... Jak chcesz, to możemy iść w jakieś inne miejsce. Nie do końca jestem obeznany w twoich fantazjach, bo jak już Ci kilkakrotnie wypomniałem, nie starasz się zbytnio przede mną otworzyć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Blue Chatier on Pią Lip 26, 2013 9:41 pm

Och, to nie tak, że skarcić go nie zamierzała. Chyba już po prostu nie miała siły, a może ochoty? Zresztą jakoś tak bardzo jej nie zmacał, dla kogoś kto obserwowałby to z boku wyglądałoby to właśnie jak wskazanie serduszka. Małego i zamrożonego serduszka. I bynajmniej, macać jej raczej nikt nie macał, bo miłosna historia Blue zakończyła się w sumie na czwartej klasie, gdy to zaprzyjaźniła się z Jos po pokonaniu wspólnego wroga; obiektu westchnień jednej i drugiej. A takie bezkarne macanie w grę nie wchodziło, bo jakże, toż ona się musiała szanować! Tym bardziej wbił jej się w główkę obraz karcącej ją matki... Ugh.
Wcale nie wyglądał na złego i poirytowanego. Wyglądał śmiesznie. Ale Blue też zrobiła groźną minę. Zastanowiła się jednak nad tym, co powiedział. Może jego wyczucie się nie myli? Może, cóż... Może faktycznie pod tą przybieraną ze względu na status i wymagania rodziny oraz otoczenia zasłoną składającą się z wyniosłości, chłodnego wyrachowania i chorej wręcz ambicji krył się ktoś bardzo podobny do takiego, pożal się Boże, Lysandera?! Kurde, jeśli faktycznie, to trzeba by dłuuugo takie cechy z niej wyciągać. Po dobroci się nie da, bo straciłaby cały szacunek innych podobnych sobie osóbek.
- Ale ja jestem pewna, że jest inaczej! - odpowiedziała, jednak głosem jakby zamyślonym, mówiącym, że wygłaszane zdanie pozostaje jedynie w strefie jej przypuszczeń. Pewnie rozwinęłaby swą wypowiedź nieco bardziej, ale... Po prostu nie wiedziała, jak odpowiedzieć na "zarzuty" Lysa. No, zamknął jej usta. Można mu gratulować!
Roześmiała się w głos, w momencie się rozpogadzając. No proszę, nie dość, że jakieś dziwne kazania na temat JEJ charakteru jej prawi, to jeszcze sugeruje jakieś głupoty! Jednak pozornie nieważna uwaga, wypowiedziana obrażonym tonem, zapoczątkowała w Blue lawinę przemyśleń. Ostatecznie co stało na przeszkodzie, by lubiła tego rozczochranego chłopaka? O nic się nie pokłócili, on jej w żaden sposób nie obraził... Czyżby nie chciała się z nim zadawać... Dla zasady? Od pierwszej klasy unikała jakiegokolwiek z nim kontaktu, przez długich sześć lat, podczas gdy on starał się o coś dokładnie odwrotnego. Najbardziej zdziwiło - nie zdenerwowało, nie zirytowało, a właśnie zdziwiło - ją to, że na prawo i lewo rozpowiadał o ich rzekomej przyjaźni. I najśmieszniejsze jest to, że w stosunku do niej zachowywał się zawsze jak... Właśnie najlepszy przyjaciel! A ona opierała się jego zaciętym manewrom, opierała się urokowi, opierała się całą sobą, byle tylko nie okazać mu cienia sympatii. I co? I teraz, po kilku latach siedzą sobie obok siebie, a ona p r a w i e normalnie z nim rozmawia i szczerze? Nawet tak źle nie jest.
Weź Blue, opamiętaj się... - podpowiedział jakiś głosik w jej głowie. W sumie całkiem słusznie, bo jeszcze chwila i stwierdzi, że w zasadzie nawet lubi tego starszego o rok świrusa.
- Ach, no oczywiście. - Palnęła się w czoło, aż plasnęło. Na jej skórze został różowawy ślad po uderzeniu. - O tym nie pomyślałam... Pewnie bym się nie dała - syknęła, rozcierając bolące miejsce. - Nie Tobie - dodała słodziutko, krzywiąc się jednak jeszcze. Ciętą łapkę miała, nie ma co.
Popatrzyła na niego jak na debila, po czym zdecydowała, że nie ryknie, tylko się zaśmieje. Śmiała się chyba więcej niż kiedykolwiek. Ej, rzucił na nią jakiś dziwny urok czy co? Eee, chyba nie. Taki przebiegły nie był.
- Okej. - Niespodziewanie się zgodziła. - Możemy iść nawet do lasu. Jeśli obiecasz, że włos mi z głowy nie spadnie, a sukienka pozostanie w stanie nienaruszonym! - Podkreśliła, unosząc w górę palec. - To jak? Umowa stoi? - Uniosła lekko brew, spoglądając na Lysandera nagląco.
avatar
Blue Chatier
Prefekt

Dołączył : 06/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Gość on Pią Lip 26, 2013 10:47 pm

Oh, toż oczywiście, że jemu by się dała, ale jako tsundere nie mogła się do tego przyznać. Ciężki ten jej żywot... tak ciągle powtarzać zupełnie poprzekręcane myśli.
Nie chciał już kontynuować sprzeczki na temat prawdziwego charakteru Blue, bo ta na chwilę obecną będzie upierała się przy swojej wersji, a Lysander nadal twardo stoi za swoją, więc mogłoby to się ciągnąć w nieskończoność.
- Serio? - zapytał automatycznie, ani trochę nie kryjąc zdziwienia. - Pewnie, że Ci obiecuję! - dodał entuzjastycznie, kładąc prawą dłoń w miejscu, gdzie mniej więcej powinno znajdować się jego serce, podczas tego gdy lewa w tym samym czasie poleciała w powietrze.
Tak naprawdę nikomu nie trzeba było czegoś takiego obiecywać, bo chociaż często zdarzają mu się tego typu żarty, to tak naprawdę Lysander muchy by nie skrzywdził, a co dopiero mówiąc o gwałcie na kimkolwiek. No może zdarza mu się macnąć, ale tylko macnąć! Bo czasami aż szkoda tego nie zrobić, bo przecież piersi są po to, by je macać, prawda?
- Blue... bo wiesz... Tutaj nigdzie nie ma lasu. - odpowiedział z pustym wzrokiem, bo dopiero teraz to do niego dotarło.



Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Blue Chatier on Sob Lip 27, 2013 9:14 pm

No ja nie wiem, czy by się dała... Na pewno bez walki by się nie obeszło, a chociaż dziewczyna była nastawiona raczej na bierne leżenie i czekanie, aż będą ją wszyscy dostatecznie adorować, to jednak kopać, drapać i gryźć chyba każdy potrafi, a szczególnie zdenerwowana adeptka magii...
No fakt. Taka kłótnie mogłaby trwać godzinami, jeśli nie, czysto hipotetycznie, miesiącami... Znając życie, pewnie każde uparłoby się jak osioł. Blue na pewno - to była jedna z jej cech. To ona zawsze musiała mieć rację. Innej opcji nie było.
- Serio, serio. - Brwi Blue prawie poszły w ruch, a ta scena przypomniała pewną sytuację z mugolskiego filmu animowanego, ale to chyba każdy zauważy podobieństwo, nie muszę przytaczać. Jednak dziewczyna stwierdziła - oczywiście znając treść owego "dzieła" - iż upodabnianie się do ogra w tak dużym stopniu byłoby wysoce niestosowne.
Ach, wiadoma rzecz. Cicha woda brzegi rwie czy jakoś tak to szło, więc nigdy nic nie wiadomo. A jak się jest Chatierem, to jak każdy Chatier, trzeba nastawić się nawet na najgorszą ewentualność przez wrodzoną ostrożność. I nie ma zmiłuj! [Jako narrator zgodzę się z wnioskiem, że macać trzeba, ale Blue taka nie jest, więc by się z tym nie zgodziła na pewno!]
- Jak to nie ma... - Puknęła się w czoło, bo przecież doskonale pamiętała, że jeszcze do niedawna miała się gdzie spotykać z Saskią, no a w czwartej klasie to na stówę widywała się tam z tym zdradliwym gnojem! No chyba, że w ciągu ostatnich dni coś się zmieniło... Madame Piorier była dość ekscentryczną kobietą, więc... Nic nie wiadomo! - No dobra, może i nie ma. - Wzruszyła ramionami. - Przeszkadza Ci siedzenie tutaj? - spytała z ironicznym uśmiechem. - Zbyt kameralnie? Możemy iść na błonia, tam jest pełno dzieciaków. A nie, wybacz. TY SAM możesz iść na błonia, bo ja z tą hołotą się zadawać NIE BĘDĘ.
avatar
Blue Chatier
Prefekt

Dołączył : 06/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Gość on Sob Sie 17, 2013 6:44 pm

- Gdzie tam na błonia...- burknął, szybko zastanawiając się, gdzie mogą iść. - Chodźmy do ogrodu! - dodał szybko, jak zwykle trochę nazbyt entuzjastycznie.
Blue jest przecież kobietą, czego by nie mówili, to i tak każda kobieta lubi kwiaty. Różany ogród mógłby okazać się całkiem w porządku. Wiecie delikatne płatki róż, subtelny zapach rozprowadzany przez lekki wiatr, krople rosy lśniące od blasku księżyca - miło prawda?
Oparł się o ławkę i zamyślił na chwilę, szukając jakiegoś nowego tematu do rozmowy. Myśl, Shallow, myśl. Coś z najbliższej przyszłości... Sprawdzian z eliksirów? Nie, za słabe. Impreza w pokoju wspólnym? No też nie, są z innych domów. Festiwal dyń? FESTIWAL DYŃ!
- Blue, chciałabyś może wybrać się na festiwal dyń z tegorocznym Misterem Halloween? - zagadał aksamitnym głosem, jednocześnie poruszając brwiami w górę i w dół, ponownie wpatrując się prosto w oczy Blue.
- Oczywiście... - zaczął, po czym odchrząknął poważnie. - Oczywiście chodzi tu o mnie.
Co prawda jeszcze niedawno był pewny, że wygra, jednak dowiedział się, że Alan także kandyduje i jego pewność siebie nieco zmalała. No wiecie, Alan! Wszyscy go lubią i znają, taka urocza ciotka. Tak, tak, Alan jest bardzo silnym konkurentem, jednak Blue nie musi wiedzieć, że Lys nie jest pewny wygranej.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Blue Chatier on Sob Wrz 07, 2013 5:25 pm

- Ogród? Czemu nie. - Zmarszczyła lekko czoło. - Może być.
Lys, jak zawsze oczywiście, zachowywał się nazbyt dziecinnie, a Blue dokładnie odwrotnie - zbyt poważnie. Jednak serducho chyba zaczynało jej mięknąć, a wredny głosik w głowie pytał, czy chociaż raz nie mogłaby się zachowywać jak normalna dziewczyna, a nie osiemdziesięcioletnia arystokratka.
- Festiwal Dyń powiadasz... Co prawda wątpię w Twoje zwycięstwo, nie nadajesz się na mistera - oj, Blue, nieładnie tak kłamać! - ale w zasadzie... W zasadzie to dlaczego by nie? - Zaskoczyły ją własne słowa. No ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, prawda? Chyba nic.
- Sztuczki z głosem na mnie nie działają - rzuciła śpiewnym głosem, rozbawiona nieco tą aksamitną tonacją. Hm. Całkiem przyjemny jednak miał ten głosik.
W zasadzie Lys całkiem dobrze zamaskował spadek pewności siebie, czym zdecydowanie zapunktował sobie u panny Chatier. Dziewczyna wstała z ławki i przeciągnęła się. - To co? Idziemy do tego ogrodu, czy nie? - spytała, patrząc przez ramię na Lysa. - Sam to zaproponowałeś, a teraz się ociągasz. - Parsknęła, po czym ruszyła przed siebie. W stronę ogrodu, oczywiście.

//-> le ogród? :3 i przepraszam, ale nie było mnie dłuuuuuuuugo długo długo ;_;
avatar
Blue Chatier
Prefekt

Dołączył : 06/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Gość on Nie Wrz 08, 2013 3:06 pm

Uśmiechnął się pod nosem, wstając z ławki i doganiając Blue, by iść tuż koło niej. Czyżby powoli udawało mu się roztapiać tę bryłkę lodu zwaną Chatierowym serduchem? Miejmy nadzieję, że Lys posiada wystarczającą ilość ciepła, by ogrzać Blue...
- A zdradzisz mi co w takim razie na ciebie działa? - zapytał, rzucając niby mimochodem i zerkając przelotnie na dziewczynę. - Bo wydaje mi się, że ja działam na ciebie bardzo dobrze. - dodał po chwili namysłu, nie zapominając oczywiście o swoim zaczepnym uśmiechu.
- Mam nadzieję, że działam na ciebie na tyle dobrze, byś wybrała się ze mną na huśtawkę w ogrodzie. - zagaił ponownie, po dłuższym czasie. Co prawda huśtawka znajduje się aż na samym końcu ogrodu, jednak dla Lysa jest jego najlepszym elementem. Co prawda atmosfera na niej jest nieco klimatyczna, co jest zasługą, między innymi, czerwonych róż w nią wplecionych, więc nie pojawia się tam zbyt często.

>> zt różany ogród
Blue, ty zaczynasz, za karę, że mnie bez słowa na tyle opuściłaś. ;-;

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Mały Dziedziniec

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach