Louis O'Brey

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Louis O'Brey

Pisanie by Louis O'Brey on Wto Lip 02, 2013 6:19 pm


Louis O'Brien
Naleye Dolmans Jr
Louis ChristienO'Brey16 lat13.05 3/4 czysta VI Papillonlisse Biedny Vertou

❧ CHARAKTER

Powiedzieć, że wszędzie go pełno, to mało. Lou jest jednym wielkim chodzącym kłębkiem niespożytkowanej energii, który jest zdolny nie tylko stworzyć w głowie miliony pomysłów w ciągu minuty, ale także przynajmniej połowę z nich zacząć wcielać w życie. Najlepiej wszystkie w jednym momencie, część przy okazji porzucając już w trakcie, kiedy go znudzą, a do końca doprowadzając jedynie te najbardziej dziwaczne.
Mówi, co myśli, za to niekoniecznie zawsze myśli, co mówi i robi. W zasadzie... o konsekwencjach nie zdarza mu się myśleć niemal nigdy - w końcu liczy się zwykle "tu i teraz", nie zaś jakaś bliżej nieokreślona przyszłość, na którą jego pomysły mogłyby jakoś negatywnie wpłynąć. Zresztą, bez ryzyka nie ma zabawy, jak to dawno temu ktoś bardzo inteligentny powiedział. Po cóż więc zawczasu zaprzątać sobie głowę jakimiś nieistotnymi szczegółami, jeśli można skupić się po prostu na świetnej zabawie i odrobinie szaleństwa, kiedy to zdrowy rozsądek bierze sobie wolne? Choć pewnie bliższym prawdy byłoby stwierdzenie, że zdrowy rozsądek Louisa wolne ma wyjątkowo często. Okazyjnie jedynie wraca na swoje miejsce pracy, a i to tylko po to, by złapać się za głowę i w swojej bezsilności nią pokręcić. W końcu nic innego mu nie pozostaje, skoro rzeczonego zdrowego rozsądku pan O'Brey i tak nie zwykł słuchać. No bo... słuchanie głosów niewiadomego pochodzenia mogłoby już uchodzić za jakiś objaw chorobowy, prawda?
Zwykle znajduje się w centrum zainteresowania, uwielbia otaczać się ludźmi i stawać się przyczyną największego zamieszania. Prawdopodobnie nie potrafiłby funkcjonować w cichym, spokojnym i poukładanym świecie. Dlatego też dookoła siebie tworzy swój własny, pełen chaosu, zamętu i hałasu, do którego w dodatku dostęp ma zwykle każdy, kto tylko tego zapragnie. W końcu nie sposób nazwać Louisa inaczej, jak tylko wyjątkowo otwartym człowiekiem, który naprawdę bardzo ceni sobie towarzystwo innych, nie ma absolutnie żadnych trudności w nawiązywaniu kontaktów interpersonalnych, a o czymś takim jak "nieśmiałość" prawdopodobnie mógłby co najwyżej przeczytać w słowniku. To znaczy... owszem, jak każdy miewa dni, kiedy woli jednak opuścić pokaźne stadko znajomych i po prostu pobyć przez chwilę sam ze sobą. Tyle, że w jego przypadku takie dni nie zdarzają się zbyt często i zwykle, jeśli już się pojawiają, mogą być oznaką jedynie naprawdę podłego nastroju.
Nuda jest jego najgorszym wrogiem, podobnie jak stagnacja i monotonia. Po prostu zawsze, ale to zawsze coś musi dziać się obok niego i brońcie bogowie dopuścić do sytuacji, w której chłopak faktycznie miałby zacząć się nudzić. W takich przypadkach miewa najgłupsze, najbardziej nieprawdopodobne - a i czasami niebezpieczne dla niego i otoczenia - pomysły. W takich chwilach z pomocą otoczeniu może przyjść panna O'Brey, czyli jedyna istota zdolna do tego, by odwieść Louisa od zamiaru zrealizowania jakiegoś nieziemsko genialnego pomysłu. A przynajmniej jest do tego zdolna w większości przypadków, te pozostałe pozostają tymi, w którym to jednak Lou jest w stanie przekonać Misię do tego, że rzeczywiście jego plan jest wspaniały i trzeba go zrealizować jak najszybciej, a ona powinna mu w tym pomóc. Cóż... oboje jak dotąd wciąż żyją, więc być może nie jest z nimi aż tak źle.
O ile bywa stworzeniem niezwykle chętnym do pomocy osobom, na którym jakkolwiek mu zależy, to jednak biada wszystkim, którzy kiedykolwiek mieli okazję poważnie mu podpaść. Jakby nie patrzeć, Louis to jednak dość impulsywny człek, któremu czasami zdarza się... no cóż, po prostu wybuchnąć. Bardzo spektakularnie i efektownie, nie da się temu zaprzeczyć. W dodatku pozostaje dość pamiętliwy, więc jeśli już ktoś naprawdę zajdzie mu za skórę, można w takim przypadku liczyć na sporą porcję bardzo niefortunnych zdarzeń z takowym "ktosiem" w roli głównej. W końcu wypadki chodzą po ludziach. A inni ludzie lubią tym wypadkom pomagać odnaleźć drogę. I nie, nie, nie. Niech nikt przypadkiem nie myśli, że Lou miałby celowo robić komuś krzywdę, a skąd! Mowa tu raczej o dość złośliwych, jednak w większości nieszkodliwych żartach...

APARYCJA ❧

Ciemne oczy, takież same włosy (dłuższe niż u siostry, o zgrozo!), a do tego wszystkiego ciemna karnacja. Nie zapominajmy oczywiście o piegach, które występują na twarzy chłopaka w ilości hurtowej, a prawdopodobnie przed oczyma stanie nam męska wersja jego siostry. W zasadzie nie ma się czemu dziwić - w końcu mowa tu o bliźniakach. Muszą być podobni i ten wymóg spełniają całkiem nieźle. Z tą jednak różnicą, że Louis mierzy sobie tych kilka centymetrów więcej ponad jeden metr i siedemdziesiąt centymetrów. Poza tym jednak, jak czasami pan O'Brey złośliwie twierdzi, gdyby tylko obciął włosy na krótko, nikt nie potrafiłby rozróżnić bliźniąt. Ba, podobno właśnie dlatego wciąż sięgają mu one mniej więcej za ramiona, ku wielkiemu niezadowoleniu matki.
Jeśli chodzi o jego sposób ubierania się, to... po prostu ma być mu wygodnie. Luźne koszulki, dżinsy, trampki - to całkiem standardowy zestaw, jaki można u niego zaobserwować. Nie stroi się, nie spędza przed lustrem więcej czasu od własnej siostry... I to chyba całkiem dobrze. W zasadzie czasami można wręcz odnieść wrażenie, że Lou absolutnie nie zwraca uwagi na to, co na siebie zakłada i że kiedy już zdarzy mu się zaspać na zajęcia (zdarza się wyjątkowo często), to po prostu zakłada na siebie to, co jako pierwsze wpadnie mu do ręki. A że o porządek dookoła siebie też nieszczególnie dba, to zwykle efekt może być dość... ciekawy.
Raczej trudno doszukiwać się czegokolwiek szczególnego w jego sposobie poruszania się, czy zachowania. Zazwyczaj, jako istota wyjątkowo energiczna bywa dość... chaotyczny. Także w swoim zachowaniu. I w ten sposób chyba najłatwiej go określić. Po prostu - jeśli szkolnym korytarzem przetacza się akurat coś, co przypomina falę tsunami, to prawdopodobnie jest to Louis.
Albo tsunami.

❧ WIĘZY KRWI

Artemisia O'Brey - siostra bliźniaczka, jednocześnie prawdopodobnie najbliższa mu osoba (nawet, jeśli czasami się tego wypiera). Od czasu do czasu wydaje jej się, że rzeczywiście może mieć jakkolwiek pozytywny wpływ na Louisa. Niedoczekanie...
Bonnie O'Brey - rodzicielka podwójnego utrapienia. Kobieta o wyjątkowo silnym charakterze i wielkim sercu, zdolna nie tylko utrzymać w ryzach bliźnięta, ale przy okazji obdarzyć ich odpowiednią dawką matczynej miłości. I przy okazji wychować na ludzi. No... mniej więcej.
Hubert O'Brey - ojciec, z którym ani Lou, ani Misia nie mieli kontaktu od rozwodu rodziców. I raczej nie da się powiedzieć, by jakkolwiek im ten układ przeszkadzał.

HISTORIA ❧

Rodzice rodzeństwa O'Brey poznali się w czasie wojny czarodziejów, zaś początkowe zauroczenie ostatecznie zakończyło się wielką miłością i ślubem. W następnej kolejności Bonnie i Hubert, nie próżnując, postarali się o powiększenie rodziny - całkiem skutecznie, biorąc pod uwagę fakt, że mniej więcej w połowie maja na świat przyszło nie jedno, a dwoje dzieci. Od początku wyjątkowo hałaśliwych, energicznych i... sprawiających całkiem sporo problemów.
W zasadzie mogliby uchodzić za całkiem normalną rodzinę, jakich wiele na tym świecie. Nic wielkiego i nic, co byłoby godne szerszego rozwodzenia się na ten temat. Niestety, w kolorowy scenariusz musiało wedrzeć się nieco bardziej ponurych barw. To też zdarza się dość często, zaś w tym przypadku za ponure barwy robiły niepokojące sowy, które w pewnym momencie zaczęły regularnie nawiedzać dom Francuzów. Jak okazało się w późniejszym czasie, nie były to "sprawy służbowe", jak lubił to określać pan O'Brey. Na jaw wyszły jego powiązania z byłymi Śmierciożercami i jego współpraca z nimi. Najwyraźniej było to o wiele za dużo dla matki bliźniaków, która ostatecznie zdecydowała się na rozwód i wyprowadzkę do innego miasta.
Cóż zaś w tym czasie porabiało rodzeństwo? W zasadzie zarówno Louis, jak i Artemisia byli zbyt młodzi, by zrozumieć, co tak naprawdę działo się pomiędzy ich rodzicami. Oboje zdecydowanie bardziej zajęci byli własnymi, dziecięcymi sprawami. Rozbite wazony, pozdzierane kolana, omal nie połamane kości i wystraszony niemal na śmierć kot sąsiadów były w zasadzie codziennością w ich otoczeniu. Bliźnięta od początku rozpierała energia, one zaś w każdy możliwy sposób starały się ją spożytkować. I fakt, prowodyrem wszelkich nierozsądnych zabaw najczęściej bywał Louis, a jakże. Nic dziwnego, że początkowo zarówno ich matka, jak i sąsiedzi odetchnęli z ulgą, kiedy pewnego wrześniowego poranka rodzeństwo po raz pierwszy udało się w podróż w kierunku Akademii Magii Beauxbatons...
Bynajmniej nie był to jednak czas, w którym Lou miałby jakkolwiek dorosnąć, stać się bardziej rozsądnym, czy cokolwiek podobnego. Już od samego początku, kiedy tylko przekroczył próg szkoły, stał się istnym utrapieniem szkolnego personelu - wciąż przecież był przede wszystkim młodym człowiekiem z nadmiarem energii i mnóstwem wyjątkowo kreatywnych pomysłów. Od początku siał wokół siebie zamęt, jednocześnie jednak udowadniając, że mimo wszystko jest całkiem pojętnym uczniem, który potrafi się przyłożyć do nauki, kiedy tylko przyjdzie mu na to ochota. Inna sprawa, że najczęściej większość przedmiotów uznawał za zbyt nudne, by przykładać się do nich w należyty sposób. Do tej pory zdecydowanie znacznie więcej satysfakcji sprawia mu spędzanie czasu w szkole na swój własny sposób, niekoniecznie popierany przez większą część grona pedagogicznego.
By zaś w jakiś sposób wykorzystać niespożyte pokłady energii, zaangażował się w Quidditcha, który zresztą pokochał całym sercem. W zasadzie w każdej dowolnej chwili może rozpocząć kilkugodzinną tyradę na temat tego czarodziejskiego sportu. Co więcej, trzeba mimo wszystko przyznać, że latanie na miotle wychodzi mu naprawdę całkiem nieźle, podobnie zresztą jak pełniona od początku szóstej klasy funkcja kapitana - w końcu jako osoba o zapędach lidera, uwielbiająca znajdować się ciągle w centrum zainteresowania, zdaje się być rzeczywiście idealnym człowiekiem na tym stanowisku. No... a przynajmniej byłby idealnym kapitanem, gdyby nie jego temperament i dające o sobie czasami znać przekonanie, że absolutnie zawsze musi mieć rację...

❧ CIEKAWOSTKI

PUPIL: Współdzielona z siostrą sowa imieniem Pufek (nie, to nie on wybierał imię, serio).
PATRONUS: Fenek
BOGIN: Wilkołak
RÓŻDŻKA: Wykonana z hikory, o długości 11,5 cala, za rdzeń posłużyło włókno ze smoczego serca. Dość giętka.
DODATKOWE FUNKCJE: Obrońca i kapitan w drużynie Quidditcha.
ULUBIONY PRZEDMIOT: Nauki medyczne i zaklęcia.
ZNIENAWIDZONY PRZEDMIOT: Historia magii i zielarstwo.
PRZEDMIOTY: Sztuki piękne i literatura, metafizyka, transmutacja, zaklęcia, eliksiry, historia magii, zielarstwo, obrona przed czarną magią, opieka nad magicznymi stworzeniami, astronomia, nauki medyczne, hipnoza
NAJWIĘKSZE MARZENIE: Trudno w to uwierzyć, ale w przyszłości chciałby zostać uzdrowicielem.

~
D. |  Z czARTa
wzór wykonany przez © hellao dla BEAUXBATONS.
avatar
Louis O'Brey
Kapitan drużyny quidditcha

Dołączył : 02/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Louis O'Brey

Pisanie by Josée Lestrange on Czw Lip 04, 2013 6:38 am




❧ Karta postaci została zaakceptowana!
❧ Twój plan lekcji znajduje się tutaj.
❧ Swoje bagaże znajdziesz w dormitorium.
❧ Twoja kartoteka szkolna znajduje się tutaj.
❧ W razie problemów śmiało zgłoś się do administracji, a udzielimy pomocy.

Witamy w Beauxbatons i życzymy udanej zabawy!

avatar
Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach