Fontanna

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Fontanna

Pisanie by Josée Lestrange on Wto Cze 25, 2013 2:42 pm




Całkiem sporych rozmiarów fontanna, przy której w na prawdę gorące dni uczniowie lubią pluskać stopy, by zażyć nieco ochłody. Sprawdza się również jako miejsce do wieczornych schadzek zakochanych par.  
avatar
Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Nie Cze 30, 2013 7:13 pm

Każdy ma taką rzecz, którą chciałby zrobić, jednak jest to trudne do wykonania ze względu na to, że zaraz pojawi się ktoś, kto będzie próbował go powstrzymać. Lysander takich rzeczy ma naprawdę sporo, a jedną z rzeczy z tej listy jest seria zdjęć fontanny wypełnionej wiśniową, mugolską oranżadą. Powiecie zapewne "Ale po co chcieć to robić?". Otóż sprawa jest prosta... Bo Lysander po prostu chce. W świecie gdzie wszystko jest możliwe czasami (ewentualnie bardzo często) chce się zrobić coś, co najmniejszego sensu nie ma. Oczywiście mógłby zrobić to w wakacje w swoim ogródku, nie ciągnąć za sobą wielkiego worka oranżady w proszku, a po prostu używając zwykłego zaklęcia, jednak spójrzmy prawdzie w oczy, czy wtedy byłoby to przyjemne? Wcale nie! Coś, co jest zbyt proste do wykonania i nie zagraża temu żadna kara w wypadku przyłapania nigdy nie będzie tak ekscytujące jak rzecz, która jest zakazana.
Powoli robiło się już ciemno, godzina w której wszyscy powinni już być w swoich dormitoriach zaczynała zbliżać się nieubłaganie, a Lys? Lys zawzięcie chował worek oranżady w krzakach, by za chwilę sam tam wskoczyć i przeczekać czas, aż będzie pewien, że nikogo nie będzie poza murami szkoły. Niby tak błaha i głupia rzecz, a jednak czuł ten minimalny przypływ adrenaliny i ekscytacji, który podkusił go do tej "akcji". A jeśli ktoś go przyłapie? To proste, wystarczy, że odpowie "Nigdy nie zrozumiesz duszy artysty!"
Gdy wpakował już worek w krzaki i upewnił się, że go nie widać poczuł się na tyle zadowolony z siebie, że postanowił zapalić. Początkowo chciał się schować i dopiero wtedy to zrobić, jednak dym unoszący się z krzaków mógłby wyglądać nieco podejrzanie... Opadł na ławkę przy fontannie i zapalił papierosa. Jasne, jasne, nie wolno palić, ale proszę was, nauczyciele nie szwendają się tutaj o takich godzinach, a prefekci nie przyczepią się o jednego papierosa, bo w końcu nawet części z nich zdarza się to robić.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Cze 30, 2013 7:43 pm

Było to doprawdy nieprawdopodobne, że Josee wychodziła o tak później godzinie poza własne łóżko. Przecież poukładanej Josephine Lestrange nie wypadało szwendać się po zamku, samej, wieczorem. Gdyby widział ją teraz ojciec, już uziemiłby ją przynajmniej na tydzień, a matka kręciłaby głową ze zrezygnowaniem. W końcu nie miała nic do powiedzenia, kiedy do akcji wkraczał jej maż.
Pomimo tego, pomimo wszystkich tych nauk prowadzonych przez kochającą mamę o dobrym zachowaniu, wyszła z pokoju wspólnego Ombrelune, przemknęła po schodach z taką prędkością, jakby gonił ją rosomak, i wyszła na świeże powietrze, rozkoszując się przyjemnym, ciepłym powietrzem.
w tym przypadku fontanna wydawała się całkiem naturalnym wyborem. Nawet, jeżeli czaiłyby się tam jakieś zakochane pary, umknęłyby przed nią w popłochu. Jej cień był przecież taki straszny. Ewentualnie mogliby pomyśleć, że to jakiś nauczyciel, czy prefekt robi wieczorną rundkę dookoła fontanny. Cóż, wybór pozostawmy losowi.
Pomimo wszelkich nadziei jakie pokładała w spłoszonej parze, przy fontannie zastała jakiegoś osobnika, który w dodatku popalał! Miała szczerą ochotę zabawić się jego kosztem i podejść w pełnym przekonaniu, że jest prefektem i może mu odjąć punkty, nastraszyć, i takie tam inne.
Nie wiadomo, skąd brało się w niej dzisiaj tyle nienawiści do ludzkich istot. Możliwe, że przyczynił się do tego nauczyciel obrony przed czarną magią, który znowu gnębił ją przez całą lekcję, zmuszając do odpowiadania na głupie pytania.
Zbliżyła się do osobnika siedzącego na ławce z niecnymi zamiarami, jednak rozpłynęły się one w mgnieniu oka, kiedy zorientowała się, z kim ma do czynienia.
- Rzuć tego papierosa, Shallow! - powiedziała rozkazującym tonem, jakby mówiła do przestępcy trzymającego w dłoni broń.
 
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Nie Cze 30, 2013 8:00 pm

Im dłużej przyglądał się fontannie i wyobrażał ją sobie wypełnioną oranżadą, tym bardziej podobał mu się ten pomysł, jednak z czasem doszedł do wniosku, że będzie czegoś, a właściwie kogoś, brakowało i że popełnił wielki błąd. Czemu pomyślał o tym dopiero teraz? Przecież to oczywiste, że potrzebuje modeli! Rozważał właśnie opcję czy nie przesunąć tej akcji na następny dzień i nie przyciągnąć tu jakiejś dziewczyny, zaciągnął się zamyślony i w tej samej chwili wyskoczyła Josee ze swoim okrzykiem. Oczywistą reakcją szoku było oczywiście zakrztuszenie się i podrzucenie papierosa w celu szybkiego pozbycia się go. Przez chwilę niezgrabnie odbijał papieros dłońmi, próbując z powrotem go złapać, aż w końcu ten trafił na ziemię. Pokasłując spojrzał z wyrzutem na dziewczynę, po czym nagle zerwał się z ławki.
- Josee! Spadłaś mi z nieba niczym anioł! - zaczął, wyciągając ku niej ramiona, gdy tylko skończył się podduszać. Spojrzał na nią uważnie zaszklonymi od kaszlenia oczami i położył dłonie na jej ramionach. - Pójdziesz ze mną w krzaki. - dokończył, po czym opadł z powrotem na ławkę.
Nie, on nie prosił. On stwierdzał, bo wiedział, że Josee po prostu będzie na tyle dobra i to zrobi! W końcu jest jego ostatnią nadzieją!
Przydeptał papieros do ziemi, gasząc go, po czym go podniósł i wyrzucił do śmietnika obok. Może zgrywać buntownika, ale o matkę ziemię trzeba dbać. W końcu kryje się w nim ekolog.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Cze 30, 2013 8:21 pm

Miała ochotę wybuchnąć mu śmiechem w twarz, ale to nie myło w jej stylu, więc tylko uśmiechnęła się, jakby własnie wygrała milion w mugolskim lotto. Chociaż nie... Wtedy nie cieszyłaby się nawet tak bardzo jak teraz. W jakimś tam stopniu lubiła go drażnić i wkurzać, przecież od tego się wszystko zaczęło.
- Już tak mam, w czym rzecz? - zapytała, ale odpowiedź przyszła zanim zdążyła wymyślić dziesięć powodów, dla których nie powinna się zgadzać na jego pomysły.
Zaproszenie Lysandra skomentowała jedynie uniesionymi wysoko brwiami. W sumie nie powinna się dziwić, że już prawie dorosły chłopak zaprasza ją w krzaki. Wieczorem. Przy fontannie. To wcale nie brzmiało podejrzanie.
Możliwe, że gdyby zaproponował to każdej innej dziewczynie, ta uciekłaby w popłochu, oskarżając go o molestowanie po godzinach, albo co gorsza rzuciłaby się na niego, po drodze pozbywając się bluzki. Biedny Shallow. Taki nieświadomy.
- No ok - mruknęła, wzruszając ramionami.
W końcu co miała do stracenia? Ewentualnie ktoś ich przyłapie w całkiem dwuznacznej sytuacji, i pójdą ploty. A tym się akurat Lestrange nie przejmowała. Miała w rękawie kilka specjalnych zaklęć na tych odważnych, co by szeptali za jej plecami.
Innym powodem jej zgody było to, że Shallow zawsze miał w zanadrzu jakiś pomysł, głupi czy dziwny, ale pomysł. I zapewne nawet teraz realizował jeden z nich, a Josee wplątała się w niego mimowolnie. Trudno. Shit happens.   


Ostatnio zmieniony przez Josée Lestrange dnia Nie Cze 30, 2013 9:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Nie Cze 30, 2013 8:57 pm

Uśmiechnął się zadowolony z odpowiedzi dziewczyny, takiej reakcji właśnie oczekiwał. Co prawda może źle dobrał słowa, ale kto jak kto, ale Josee powinna wiedzieć o co mu chodziło. Co prawda dziewczyna jest ładna i z charakteru też niczego jej nie brakuje, jednak Lys nie mógłby niszczyć tak pięknej przyjaźni, bo spójrzmy prawdzie w oczy. Josee nie jest typem kobiety, która miałaby całe życie przymykać oko na wybryki męża, a gdy taki chłopak jest tylko przyjacielem, to cała sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
- No to zapraszam. - dodał z uśmiechem, łapiąc Josee na za nadgarstek i poprowadził ją za wybrane wcześniej krzaki. Ułożył worek z wielkim napisem "Wiśniowo-bąbelkowy wir" na ziemi i wskazał go rękoma, jednocześnie klękając, zupełnie jakby ukazywał nowy tron dla królowej. Sam usadowił się obok na trawie i spojrzał na zegarek. Czas odliczania się rozpoczął! Jeszcze 20 min i rozpocznie się spełniania jego największego marzenia! No może nie największego... Właściwie nawet nie jest to marzenie niższej półki... Po prostu ma na to chęć tyle, więc to raczej zachcianka, jednak jeśli nazwie się to wielkim marzeniem to brzmi o wiele lepiej.
Zaczął się bacznie przyglądać swojej modelce, wyglądała jak zwykle perfekcyjnie... To niedopuszczalne! Może gdyby porwać trochę ubrania czy rozmazać makijaż?
- Hmm... Jos, mogłabyś się trochę rozczochrać? - zapytał, marszcząc brwi i nadal uważnie jej się przyglądając. - Właściwie trochę bardzo.... Proszę.
Tak z drugiej strony to fajnie tak dla odmiany by było zobaczyć Josee taką nieperfekcyjną, rozczochraną, z rozmazanym makijażem i w piżamie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Cze 30, 2013 9:34 pm

Ich przyjaźń zdecydowanie powinna zostać przyjaźnią, a Lysandrowi przez myśl nawet nie powinien przechodzić pomysł zaobrączkowania Lestrange. Skończyłoby się to gorzej niż róg buchorożca w składziku dynamitu.
Dała się prowadzić za krzaki, i silny uścisk jego palców wokół jej nadgarstka wcale a wcale mu w tym nie pomagał. Szła, bo zaciągana w krzaki mogłaby robić mylne wrażenie na przypadkowych gapiach.
Znalazłszy się w upatrzonym przez Shallowa miejscu z politowaniem spojrzała na wielki worek leżący na ziemi. Nawet nie chciała wiedzieć, co w nim jest, i jaki użytek będzie miał z zawartości jej przyjaciel.
Mimo to skorzystała z możliwości posadzenia czterech liter na czymś konkretnym i mniej brudnym niż lekko wilgotna ziemia. Doceniała to poświęcenie z jego strony, w końcu nie zmieściliby się oboje na tym worku. Filozofia twórców Titanica po prostu...
Kiedy wyraził swoją dość dziwną prośbę, zmarszczyła brwi.
- Weź mi nakreśl kontekst, bo zaczynam się nieco gubić - powiedziała, mimowolnie sprawdzając stan swoich włosów. Dzisiaj były w dość naturalnym stanie; puszczone wolno, lekko pofalowane. Pomimo późnej godziny nie chciała niszczyć tego majstersztyku natury, czochrając je niczym dziki zwierz.
Josee zdecydowanie wyglądała dzisiaj perfekcyjnie, jak co dzień. Ciemna sukienka w odcieniu palonej kawy, w połączeniu z lekkimi sandałami na niewielkim obcasie komponowały się wyśmienicie z jej nieopaloną karnacją i nadawały nieco ciepła jej skórze.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Nie Cze 30, 2013 10:06 pm

Przyjaźń damsko-męska jest specyficzna, dla niektórych wręcz mistyczna i nielogiczna, właściwie wbrew naturze. Przyjaźń Lysandra i Josee miała i ma swój urok. Początkowo wręcz się nie znosili, dopiero gdy Lys był w IV klasie powoli zaczęli się lepiej dogadywać. Prawdę mówiąc w połowie V klasy dotarło do niego dopiero, że Josee jest dziewczyną z krwi i kości. W pewnym momencie zdał sobie sprawę, że się w niej zauroczył. Oczywiście jak to u piętnastolatka nie trwało to zbyt długo, ani to uczucie nie było zbyt silne. Imponowała mu jej samokontrola, w myślach zawsze określał ją "panną perfekcyjną" i był pewien, że lada moment zostanie prefektem. On nie kontrolował się nigdy. Gdy chciał krzyczeć, to krzyczał. Jeśli coś go rozśmieszyło, to wybuchał śmiechem, a gdy chce spać, to zasypia w pierwszym lepszym miejscu. Nawet teraz nadal są całkowitym swoim przeciwieństwem. Siedzą koło siebie: ona - nawet na zwykłym półmetrowym worku siedziała dostojnie, on - siadł jak dziecko po turecku na wilgotnej ziemi. Ona - z idealnie ułożoną fryzurą, on - z włosami sterczącymi na wszystkie stron. Ona - w dokładnie przemyślanym ubiorze, on - z naciągniętymi na siebie pierwszymi lepszymi ubraniami, które nie były zbytnio pogniecione. On i ona - tworzyli harmonijne siebie przeciwieństwo, dzięki takim parom świat utrzymywał swoją równowagę.
- Oranżada wiśniowa... - zaczął, wskazując na worek, na którym siedziała dziewczyna. - ...plus fontanna. - dokończył, machając dłonią w stronę fontanny. - Dobrze by było gdybyś wlazła do środka, jak się rozczochrasz, to ładnie się wkomponujesz w zdjęcie.
Złapał w dłonie aparat, który cały czas był zawieszony na jego szyi, po czym z uśmiechem zrobił zdjęcie dla Josee. W końcu trzeba uwiecznić zdjęcie "przed i po", by wzmocnić końcowy efekt.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Lip 01, 2013 9:04 pm

Przez chwilę patrzyła na niego z niezrozumieniem, jakby sama koncepcja wsypania oranżady w proszku do fontanny do niej nie docierała. Prawdopodobnie jej umysł automatycznie blokował taką głupotę, i nie mogła tego pojąć. Miała szczerą ochotę palnąć go dłonią w tył głowy, żeby się opamiętał i nie proponował jej takich dzikich podrygów w fontannie pełnej oranżady. To było z jego strony bardzo niemądre.
Automatycznie uśmiechnęła się, kiedy błysnął flesz aparatu. Było to jak wrodzona umiejętność pozowania do zdjęć. Coś, co każdy jej stanu musi potrafić. Złe zdjęcie może popsuć dobre wrażenie, a te magiczne w dodatku się poruszały. W jej portfolio brakowało tylko jednego zdjęcia - z naprawdę kompromitującą miną, czy w złej sytuacji. Ale co może poradzić fotograf, kiedy jej ciało automatycznie układa się do zdjęcia. To jak odruch bezwarunkowy.
- Jesteś nienormalny... - mruknęła, przewracając oczami. Zastanowiła się jeszcze przez dłuższą chwilę, rozpatrując wszystkie za i przeciw. Na czole pomiędzy brwiami pojawiła się drobna, pojedyncza zmarszczka, a usta lekko się zacisnęły, nim wypowiedziała kolejne zdanie. Jakby wahała się, czy warto.
- Nie jestem w stanie zrobić tego bez dobrego wzmocnienia... - powiedziała, patrząc wymownie na Lysandra. On już dobrze wiedział, o co jej chodziło. W takich sytuacjach, żeby wyciągnąć jakąkolwiek głupotę z Josee Lestrange, potrzebna była spora dawka czegoś mocniejszego niż sok dyniowy z parasolką. Dopiero wtedy wyłaniała się z niej ta wiecznie okiełznywana radość życia, ujawniał się temperament dzikiego kota, a dobry psychiatra byłby w stanie zidentyfikować przynajmniej trzy objawy czystego szaleństwa.  
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Wto Lip 02, 2013 7:30 pm

Mieliście kiedyś tak, że zrobiliście lub powiedzieliście coś odruchowo, w ogóle nie myśląc o konsekwencjach czy sensie swojego działania? Na pewno tak, każdy choć raz tak miał. Otóż, wyobraźcie sobie, że ten tutaj Lysander ma tak bardzo często. Gdy jest w obecności osób, przy których czuje się swobodnie, to praktycznie w ogóle wyłącza mu się samokontrola, a na nieszczęście Josee, ona też się zalicza do tych osób.
Tak więc hej, Jos! Powinnaś już dawno porzucić wszelką nadzieję i przyzwyczaić się do bezsensownych pomysłów tego oto tutaj młodzieńca.
- Toż nie mam nic przy sobie. - powiedział, marszcząc zabawnie brwi. Lys nie należał do osób, które szczególnie potrzebowały alkoholu. Zawsze powtarzał, że potrafi się dobrze bawić i bez niego, jednak gdy już trafia na zakrapianą imprezę, to także wypije. Gdy się wejdzie między wrony, trzeba skrzeczeć tak jak one.
Chwilę po wypowiedzeniu tych słów przypomniał sobie, że teoretycznie może przecież przywołać butelkę whisky ze swojego kufra, który stoi w pokoju. Właśnie... teoretycznie, bo przywoływanie różnie mu wychodzi. Niby uczy się tego już od kilku lat, ale nadal zdarza mu się przywołać np. samą pastę do zębów, zapominając o opakowaniu. Szkoda by było, gdyby trafiła do nich sama whisky, bez butelki.
No cóż, będzie się o to martwić, gdy już tak się stanie.
Wyciągnął różdżkę (nie pytajcie gdzie ją trzyma), po czym zacisnął mocno powieki, próbując się skupić. Pomachał chwilę różdżką, a gdy ponownie otworzył oczy miał nadzieję, że nie zobaczy bursztynowej plamy, a ten oto płyn w butelce. Jak widać bardzo mu na tym zależało, bo tym razem butelka przybyła do niego cała i zdrowa. Miał ochotę odstawić taniec zwycięstwa, jednak ej, przecież się ukrywa w krzakach!
- Proszę bardzo, My Lady. - powiedział, podając butelkę dziewczynie, zupełnie jakby podawał rzecz tak cenną, że on sam nie jest godzien jej trzymać.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lip 07, 2013 7:50 pm

Uśmiechnęła się szeroko, jak to miała w zwyczaju, kiedy coś szło po jej myśli. Niekoniecznie chciała upić się do nieprzytomności w obecności szalonego Lysandra, szczególnie, że w jego głowie pojawiały się jakieś niecne plany w stosunku do jej osoby, na które niekoniecznie chciała się zgodzić.
Wzięła do ręku bezcenną butelkę mocnego trunku i poprawiła się na worku oranżady. Nawet jej tyłek ześlizgiwał się z powierzchni tak bardzo niedostosowanej do siadania.
Łyknęła whiskey, najpierw niewielki łyczek, pierwsza fala przeszła bezproblemowo przez gardło, a później już większy, odważniejszy, żeby rzeczywiście poczuła, że coś pije.
Odciągając butelkę od ust wydała z siebie ciche westchnienie zadowolenia, jakby przez parę dobrych godzin nie miała żadnego napoju w ustach. Spojrzała na chłopaka siedzącego na ziemi.
- Merci beaucoup mon cher. - Powiedziała bardzo cicho, a w jej ustach r brzmiało jak obietnica słonecznego poranka. No cóż. Nauczyła się czarować słowami i nie raz robiła to bezwiednie, całkiem naturalnie, choć nie miała takich intencji, szczególnie wobec przyjaciół.
Wieczne siedzenie w postawie super poprawnej męczyło nie tylko plecy, ale i niszczyło jej samopoczucie. Zawinęła nogę na nogę i nieco rozluźniła postawę.
- Na co tak właściwie czekamy? - zapytała, rozglądając się dookoła uważnie. W sumie nikogo już nie było, a nim prefekci będą robili swój cowieczorny obchód minie przynajmniej godzina.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Pon Lip 08, 2013 7:05 pm

Wpatrywał się w Jo z wyczekiwaniem, początkowo zupełnie niewinnie, wręcz nieobecnie, a gdy ta pewniej zaciągnęła się napojem, jego oczy zabłyszczały, wyczuwając szanse. Nie zrozumcie go źle, lubił codzienną Josee i ją podziwiał, zyskała jego szacunek i przyjaźń, jednak... Rozluźniona Josee to zupełnie inna kobieta, była odskocznią od codzienności. Spotkanie jej w tym stanie przypominało poznanie słońca, gdy do tej pory widziało się tylko spokojny księżyc.
Miał nadzieję, że panna Lestrange postanowi jednak wypić więcej, bo szkoda by było, by zatrzymała się na tym etapie. Pij kobieto, pij!
Wpatrywał się w nią z nadzieją, aż ta zadała, dość logiczne, pytanie. Wychylił głowę za krzaków i rzeczywiście nikogo dookoła nie było. Zerknął na zegarek, który wskazywał kilkanaście minut po ciszy nocnej, po czym wstał z wilgotnej ziemi, zapominając otrzepać spodni. Pomógł Josee wstać z worka, zarzucił go na ramie i przeszedł kilka kroków do fontanny. Rozciął wór scyzorykiem, bo oczywiście żadnego zaklęcia tnącego nie znał. Chwycił Jos, usadowił ją tak, by stała na progu fontanny, a następnie... wręczył dla niej worek z oranżadą. Szybkim ruchem rozczochrał jej włosy i równie szybko odskoczył kilka kroków dalej, by ta nie wydłubała mu oczu.
- No i teraz weź tak po prostu jebutnij proszek do wody... CZEKAJ... Weź jeszcze zsuń trochę ramionko od sukienki. - poinstruował, trzymając już aparat gotowy, by w każdej chwili zacząć robić zdjęcia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Lip 08, 2013 7:18 pm

Niepotrzebnie zapytała go, na co czekają. Niepotrzebnie przypomniała mu o dzisiejszym planie. Na prawdę powinna się czasem zamknąć, a nie kłapać dziobem, bo wypiła łyka whiskey. Opanuj się Lestrange, opanuj!
Nim zdążyła ogarnąć umysłem co się wokół niej dzieje, już Lysander pomagał jej podnieść się z worka, chwilę później była przy fontannie, i nie minęła kolejna sekunda, jak miała poczochrane włosy, w rękach jakimś cudem trzymała ciężki worek pełen oranżady i jeszcze do tego nie zdążyła zamachnąć się w porę na chłopaka, kiedy zrobił unik godny najlepszego szukającego.
Trochę ją to skonfundowało, choć znała sztuczki Shallowa od dawien dawna. Every single time zaskakiwał ją tym nagłym zwrotem akcji, raz, dwa, trzy! I wszystko jest nie na miejscu. Jakim cudem jeszcze trzymała go tak blisko siebie?
- Chcesz zejść z tego świata przedwcześnie? - Wysyczała przez zaciśnięte zęby cicho, choć na tyle głośno, żeby mógł ją bardzo wyraźnie usłyszeć. Posłała mu mordercze spojrzenie, ale obiektyw aparatu był już na nią skierowany, i nie mogąc oprzeć się pokusie, zrobiła co chciał, nieco się przy tym szamocząc. Nie łatwo jest zdjąć ramiączko sukienki z workiem pełnym oranżady w ramionach.
Uśmiechnęła się raz, drugi. Nawet zmieniała pozę, a worek robił się coraz lżejszy, kiedy większość ładunku wylądowała już w wodzie.
- Przysięgam, że zginiesz z moich rąk, Shallow - mruczała pod nosem, nadal pozując. Pokusa była taka wielka! I będą fajne pamiątki ze szkolnych lat. Na pewno nie wylądują na jej majestatycznej ścianie chwały w domu, ale będzie trzymać je w pudełku pod łóżkiem. I tak na wszelki wypadek zapieczętuje dobrymi zaklęciami ochronnymi. Skoro ma być sławna w przyszłości, żadnych zdjęć tego pokroju!
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Pon Lip 08, 2013 7:41 pm

Początkowo rozważał opcję, że sam zsunie ramiączko od sukienki, jednak gdy wziął pod uwagę, że Josee trzyma wór, którym mogłaby się zamachnąć i go ogłuszyć, postanowił tylko wydać jej krótkie polecenie. Co innego otrzymać od niej pięścią w oko czy dłonią w policzek, a co innego zostać ogłuszony oranżadą.  Źle by to brzmiało i już.
Uwielbiał robić takie zdjęcia. Najbardziej ze wszystkiego irytowały go zdjęcia, na których wszyscy stali w rządku, uśmiechając się sztywno do obiektywu. Zdjęcie musi mieć w sobie ruch, nawet przed tym gdy zaczaruje się je, by się poruszało. Na tym polega cała przyjemność z robienia zdjęć. Opuścił na chwilę aparat i przyjrzał się badawczo dla Josee.
- Jos... - zaczął, lekko się uśmiechając i ukradkiem sięgając do kieszeni po różdżkę. - Depulso! - rzucił szybko zaklęcie, starając się, by zadziałało bardzo lekko, jednocześnie znów podnosząc aparat i robiąc zdjęcia. Zaklęcie nigdy nie wychodziło mu zbyt silne, stał w dość sporek odległości od dziewczyny i próbował zrobić to jak najdelikatniej. Zaklęcie ledwo musnęło dziewczynę, przez co straciła jedynie równowagę i runęła do wody... a raczej oranżady. Przede wszystkim zależało mu na momencie, gdy Jo będzie wpadać do fontanny i jej pierwszej reakcji, gdy zda sobie sprawę co się stało.
- Teraz to już po mnie. - mruknął, gdy do jego mózgu dotarły odpowiednie informacje. Trochę żałował, że nie wcisnął więcej alkoholu w Josee, zanim zaczął robić zdjęcia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Lip 15, 2013 10:21 am

Prawdopodobieństwo tego, że Lysandrowi w pełni wyjdzie jakieś zajęcie było doprawdy niewielkie, lecz to właśnie przez to był z różdżką w dłoni bardziej niebezpieczny niż większość pierwszoroczniaków. Nieobliczalne efekty jego spazmatycznych prób rzucenia na Josee zaklęć były - nie raz, nie dwa - katastroficzne w skutkach. Tylko że zazwyczaj była ona w stanie się obronić, rzucając proste zaklęcia tarczy, czy coś w tym rodzaju.
A teraz? Z workiem pełnym oranżady stała się ruchomym celem, bezbronnym w pełnej krasie.
Z jej ust wydał się cichy pisk, kiedy spadała do wody w niemalże spowolnionym tempie. Kolejny efekt uboczny rzucania zaklęcia przez Shallowa.
Przez moment szamotała się w wodzie, sukienka może nie była zbyt ciężka, ale jej szeroki dół okręcił się dookoła jej nóg, utrudniając ruch. A w fontannie było na prawdę sporo wody! Wynurzyła się w epickim ujęciu, miejmy nadzieję, że chłopak zdążył to uchwycić. Jej włosy pomimo obciążenia zaczęły skręcać się w naturalne, lekkie fale. Sukienka przyległą do szczupłego ciała, i wtedy ukazały się jej odstające kości obojczykowe. Dzięki wszystkim bóstwom świata za przemyślnie rzucone zaklęcie na makijaż, który stawał się wodoodporny - każda dziewczyna powinna zadbać o taki szczegół podczas tak niepewnej pogody.
Josee zacisnęła dłonie w pięści i z morderczym spojrzeniem królowej siedmiu kręgów piekielnych wycelowała różdżką w Lysandra.
- A żebyś wiedział, Shallow! - wysyczała, uśmiechając się groźnie.
Machnęła różdżką i chłopak lewitował w powietrzu. Machnęła jeszcze raz, i znalazł się tuż obok niej, zanurzony po czubek głowy.
- Mam nadzieję, że umiesz pływać - syczała ze złością, podtapiając go, tym razem już manualnie, bez użycia czarów.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Wto Lip 23, 2013 3:46 pm

Przez cały czas miał dobry humor, jednak w chwili, gdy Jos trafiła do wody, kreska na liczniku dobrego samopoczucia wyleciała poza maximum. Nawet gdy ta spojrzała na niego wściekle, choć wciąż pełna wdzięku, ten nie mógł przestać się uśmiechać. W chwili gdy poszybował do góry, przez zaklęcie rzucone przez dziewczynę, starał się dusić w sobie śmiech, by nie robić zbyt wielkiego hałasu. Przycisnął do piersi aparat, jakby był jego największym skarbem, ważniejszym od jego życia, a gdy trafił już do wody, desperacko starał się trzymać urządzenie nad jej powierzchnią. W prawdzie na aparat były rzucone wszelakie zaklęcia chroniące, w tym jedno od przemoczenia, jednak Lys wolał dmuchać na zimne i nie ryzykować, bo w końcu... nie oszukujmy się, jego zaklęcia raz się utrzymywały, a raz nie.
Gdy Josee była zajęta próbą uśmiercenia go, ten zawzięcie robił zdjęcia na oślep. Po pierwsze mogły z tego wyjść genialne ujęcia. Po drugie, jakby jednak postanowiła naprawdę go utopić, to zawsze pozostaje szansa, że nie zdążyłaby pozbyć się aparatu, czyli dowodu jej zbrodni!
Przez chwilę dawał jej się podtapiać, niech się dziewczyna wyżyje. Co prawda złość piękności szkodzi, ale Lestrange akurat aż tak by nie ucierpiała, gdyby trochę jej straciła.
W pewnej chwili zaczęło mu się powoli kręcić w głowie, a płuca zaczęły boleśnie kuć, upominając się o swoją dawkę tlenu. Wywinął się z łap dziewczyny i dalej trzymając aparat wysoko w górze zaczął łapczywie połykać powietrze.
- JOS! TY CHCIAŁAŚ GO ZABIĆ! - krzyknął zdecydowanie za głośno, jak na obecną sytuację, jednocześnie wskazując wymownie na aparat. Przez chwilę wpatrywał się tylko w dziewczynę, ciężko oddychając, po czym wybuchnął śmiechem, w tej samej chwili robiąc jej zdjęcie.
- Powinnaś częściej pokazywać się ludziom w takiej wersji, może wtedy więcej osób uwierzyłoby, że jesteś człowiekiem. - dopowiedział, pstrykając kolejnych kilka fotem. - Nie można być ciągle perfekcyjnym.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Lip 24, 2013 6:42 am

Jej gniew powoli, bardzo powoli uchodził, kiedy Shallow miotał się z ręką wyciągniętą nad wodą. Nie chciała go moze utopić tak na prawdę, ale tylko dopiec mu porządnie, bo był podstępnym czarodziejem!  
Dobra, prawda była taka, że Josee miała przewagę nad Lysandrem tylko jeżeli walka sprowadzała się do czarów, użycia różdżki i odpowiedniej odległości. Kiedy przychodziło do siłowania się na prawdę, była w pewien sposób bezbronna - patyczak kontra reszta świata.
Kiedy krzyknął i zdradził ich położenie całemu zamkowi, Lestrange przyłożyła mu mocno dłoń do ust, i zabójczym spojrzeniem nakazała obniżenie głośności wydawanych dźwięków.
- Oj! Nie chciałam zabić Twojego aparatu! - powiedziała z przejęciem, robiąc przepraszającą miną. Schowała ręce za plecy.
- Chciałam zabić Ciebie, Shallow - uśmiechnęła się przepraszająco. - Przepraszam, jeżeli odniosłeś mylne wrażenie.
Nie wiem, jakim sposobem można było zmusić Lysandra do zaprzestania cykania fotek. Nawet, kiedy groziła mu śmierć z ręki Josee, która na podtapianiu znała się nie od dziś.
W złości pokazała mu jęzuk.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Sro Lip 24, 2013 9:02 pm

Co prawda Lys do największych siłaczy w szkole nie należał, jednak jakieśtam mięśnie posiadał, więc nie powinien mieć większych problemów z siłowaniem się z dziewczyną. Zwłaszcza gdy tą dziewczyną była Josee, bo, nie ukrywajmy, siła jej umysłu jest w o wiele lepszej formie od siły jej mięśni.
Naprawdę lubił taką Josee. To nie tak, że wolał taką jej wersję, od tej ułożonej i nieco tajemniczej, bo lubił je obie, jednak widząc ją w takim stanie, oczywistym stawało się dla niego to, że Felix powinien zdobyć jej serce i poznać też tę wersję Jos. Na pewno taką pokocha ją równie mocno.
- Oh, wybacz mój błąd w rozumowaniu. W takim razie nic się nie stało, możesz kontynuować. - odpowiedział, starając się naśladować głos swojego ojca, jak robił zawsze, gdy chciał odpowiedzieć w równie dostojny sposób co dziewczyna. - Następnym razem muszę Cię jednak prosić o większą ostrożność w stosunku do mojego aparatu.
Cofnął się kilka kroków, uznając, że dziewczyna już nie będzie chciała go podtapiać, bądź da mu chociaż zrobić jeszcze kilka dobrych zdjęć. Wspiął się na rzeźbę przy fontannie, by zrobić kilka zdjęć w góry, bo w końcu... Z góry każdy wygląda lepiej. W pewnej chwili obrócił się wokół rzeźby, zamyślił się na chwilę i poważnie spojrzał na Josee.
- Dawno nie miałem szlabanu. Myślisz, że tamten mój krzyk zwabi tu jakiegoś nauczyciela? - zapytał, nawet nie starając się ukryć błysku nadziei w oczach. Z jednej strony starał się zawsze zdobyć jakieś punkty dla swojego domu, jednak robienie zakazanych rzeczy bez szlabanu nie jest aż tak satysfakcjonujące. To jak anonimowa pomoc, możesz czuć się lepiej, że coś zrobiłeś, jednak nie ma nikogo, kto by cię za to docenił.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Sro Lip 24, 2013 10:10 pm

Wieczorne obchody były czymś, czego Felek starał się unikać jak ognia. Nie żeby akademia nie miała uroku po zachodzie słońca, bo miała, i nie żeby Felek był zbyt leniwy, bo nie był... Chyba. On po prostu nie lubił wpadać na znajomych w sytuacji, kiedy był, chcąc, nie chcąc, przedstawicielem prawa. I choć zazwyczaj nikt nie miał z nim problemów, tak czasem zastanawiał się nad użyciem swojej "władzy" na innych, mniej lubianych... Tyle że po prostu nie miał do tego serca. Jak on w ogóle został tym naczelnym?
Co dziwne, najwięcej ludu kręciło się właśnie w okolicy głównych korytarzy. No ale serio, bitch please, to miejsce zawsze było tak boleśnie oczywiste... Połowa tych całych nocnych marków bała się chyba wyjść poza mury akademii po dwunastej. Nie wiedzą co tracą.
- ...szlabanu. Myślisz, że tamten mój krzyk zwabi tu jakiegoś nauczyciela?
Felek pokręcił z niedowierzaniem głową i momentalnie zrezygnował z odwiedzenia drugiego piętra. Lysek, Lysek, Lysek... Nigdy się nie nauczysz żeby nie drzeć japy...
Stawiając ostrożne kroki przetruchtał przez halę wejściową i wyjrzał zza głównych drzwi. Lysek i ktoś jeszcze za fontanną.
Szybkie analizy nie były nigdy jego mocną stroną, ale tym razem zmroziło go wyjątkowo szybko. Ona tutaj...
Pchnął lewe skrzydło wrót i znalazł się przy fontannie zanim jeszcze tamte z trzaskiem powróciły do poprzedniej pozycji. W czarnej, prefektckiej szacie byłby w zasadzie trudny do wypatrzenia, ale na piersi emanował wręcz swoim czerwonym blaskiem jęzor Rolling Stonesów. No i cały kamuflaż diabli wzięli.
Ale mimo wszystko zdołał niezauważony zrobić dwa duże kroki i znaleźć się, to znaczy wskoczyć na monument fontanny tuż za Lysandrem. Podparł się na głowie jakiejś kamiennej czarownicy i filmowo "wyłonił się" zza kuzyna.
- A mogę być ja? - Mruknął, stając za jego plecami i wyszeptując mu to prosto do ucha. Szybko pchnął Lyska w plecy tak, żeby ten wylądował w wodzie. Zajął jego poprzednie miejsce i z wolna podniósł wzrok na Josée.
- Hej. - Mruknął niewinnie i od razu skarcił się w myślach za zły dobór słowa. Cholera, tak było zawsze. I zawsze kończyło się podobnie, głupią, niezręczną ciszą. Brain, you're fired.


Ostatnio zmieniony przez Félix L. Shallow dnia Czw Lip 25, 2013 11:41 am, w całości zmieniany 2 razy

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Lip 25, 2013 9:13 am

Słysząc jego ton na prawdę miała ochotę wybuchnąć śmiechem, co jednak w tej sytuacji nie było specjalnie odpowiednie. Nie poznała ojca chłopaka, jednak wyobrażała go sobie jako postawnego, wysokiego mężczyznę z niskim głosem, który Lys próbował nieudolnie podrobić. 
- Monsieur Shallow zawsze miał problem z rozumowaniem, to się wybacza - powiedziała, lekko przy tym kiwając głową.
Obserwowała, jak Shallow wspina się na fontannę, a jej umysł od razu odsunął jej wizję spadającego chłopaka do wody. Nie wierzyła, że pomimo całej tej złości była w stanie, i przede wszystkim lubiła, przebywać z Lysandrem bez zakazu zbliżania się na pięćdziesiąt metrów.
Poddała się całkowicie, nie mając szans na pokonanie go siłowo. Jedynie pułapki intelektualne jej pozostały, a na to nie miała aktualnie siły; jakby została pochłonięta przez tę fontannę.
- Tak, na pewno ktoś słyszał te małpie jęki - przewróciła oczami, łapiąc się pod boki.
I wtedy pojawił się, cicho jak kot, drugi Shallow. Strzeż mnie Merlinie! - pomyślała, wspominając ich ostatni wyczyn. Sama nie brała w nim udziału, była jedynie niedostrzegalnym obserwatorem, kiedy obaj latali na miotłach po błoniach i straszyli pierwszaków, zrzucając na nich łajnobomby.
Nie zauważyła go, póki nie pojawił się za Lysandrem i coś tam mu szepnął do ucha. Ten spadł w bardzo efektowny sposób do wody, nie unikając przy tym Josee. Ochlapał ją, więc woda, która zdołała z niej spłynąć po poprzednim zanurzeniu na nowo pojawiła się na jej ciele.
Tym razem jednak nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem, jednocześnie starając się stłumić go w sobie. Brzmiało to dość... dziwnie? Spojrzała na Felixa, uśmiechając się szeroko.
- Dobry wieczór! - Powiedziała, wracając do pionu. Kontem oka spojrzała na Lysandra wyłaniającego się ze zburzonej wody, i cofnęła się aż na marmurowy kraniec fontanny, by móc usiąść.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Czw Lip 25, 2013 12:56 pm

TELEPATIA! Telepatia, jak nic, to właśnie zwie się rodzinną telepatią. Proszę bardzo tylko pomyślał, że Felix powinien poznać tę część Josee i BUM, Felix się pojawia. Co prawda nie miał ochoty znów wchodzić w aż tak bliskie kontakty z oranżadą w fontannie, jednak popchnięty przez Felka, jak przez zawodową swatkę, nie miał zbyt dużego wyboru.
Początkowo pomyślał, że to jakiś okoliczny gwałciciel i że z jego powodu nie można wychodzić ze szkoły po zmroku i dopiero będąc już w wodzie dotarło do niego, że to nie kto inny jak jego walnięty kuzyn.
W przeciwieństwie do sposobu w jaki Jos wrzuciła go do wody, tym razem zupełnie nie mógł spodziewać się gdzie wyląduje, więc nie zdążył uchronić aparatu od cieczy, więc tylko instynktownie dociskał go uparcie do ciała.
- Jeśli zaklęcia chroniące już wygasły... -zaczął, gdy tylko wynurzył się z wody. - ...wydaje mi się, że w jakiś niewyjaśniony sposób do panny Lestrange trafią twoje zdjęcia z kąpieli w dzieciństwie. - dokończył, pomrukując z niezadowolenia, po czym przysiadł na oparciu fontanny, by sprawdzić stan aparatu. Na szczęście dla nich obu, dzięki zaklęciom, aparat przeżył starcie z oranżadą bez ani jednej kropelki na sobie.
Początkowo chciał wciągnąć kuzyna do "wody", ale wydawało mu się, że ten dziwny grymas na jego twarzy oznaczał próbę zrobienia dobrego wrażenia na Josee, więc postanowił, że da mu jeszcze chwilę.
- Nawet jako prefekt naczelny nie możesz mi dać szlabanu, nie? - zapytał, by się upewnić, bo z tego co mu było wiadomo jako prefekt mógł jedynie odebrać mu punkty, a to akurat go nie interesowało.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Czw Lip 25, 2013 1:18 pm

Felek pokręcił głową z czymś na rodzaj dezaprobaty i rozbawienia równocześnie. Sztuka, sztuka i jeszcze raz sztuka. Że też jeszcze mu się nie znudziło, to znaczy... Muzyka to co innego, oddaje charakter i może być dowcipna, no a ta lustrzanka? Jak tak dalej pójdzie to jedyną rzeczą, jaką Lysek zaliczy przed osiemnastką okaże się kurs fotografii ruchomej...
- Jak cię znam, to akurat do tych konkretnych zaklęć się przyłożyłeś... - Mruknął z nieschodzącym z twarzy uśmiechem. Zwracając się do kuzyna niechętnie odrerwał wzrok od Josée, nie było to jednak jakieś nachalne spojrzenie-gapienie, czy coś w tym stylu... Po prostu przyzwyczaił się już do tego, że jedyną bliższą formą ich znajomości jest, podtrzymywany od czasu do czasu, enigmatyczny kontakt wzrokowy. Better small fish than an empty dish, czy jakoś tak.
- Cóż, teoretycznie mógłbym cię skarcić publicznie przed jakimś belfrem... - Zaczął i zeskoczył na tyle daleko od Jo, by jej niekulturalnie nie ochlapać, ale na tyle blisko, żeby już po chwili usiąść na murku tuż obok niej. Zanurzył palce w wodzie i przystawił je do nosa. - ...Oranżada? Przecież to stary numer. - Wyrzucił Lyskowi udając oburzenie, równocześnie posyłając Jo jakieś takie szybkie spojrzenie, jakby sprawdzał czy nadal tu jest. Cóż, przyozdobiona w lekkowiśniowe krople na twarzy wygadała jeszcze bardziej oszałamiająco niż miało to miejsce na codzień i znowu zatrzymała przez to jego wzrok na dłużej, niż mógłby to argumentować pobieżnym lookiem. Za to Lysander w swoich pomoczonych kołtunach wyraźnie przeżywał bolesny kryzys prezencji.
Dlaczego nic nie mówi do Jo? Dlaczego nie potrafi sensownie zagadać??
Wrrr...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Lip 25, 2013 3:18 pm

I dobrze mu tak! To znaczy Lysandrowi, że zamoczył aparat. Jeżeli coś wyjdzie nie tak, coś się popsuje, to przynajmniej nie będzie jej wina.
- Lys, przestań się upominać o ten szlaban jak dziecko o cukierka - powiedziała, przewracając ponownie oczami. Powinna już dostać oczopląsu, tak często wykonywała ten gest w obecności Shallowa. - Felix ma rację. Najwyraźniej Twój dowcip nie był na tyle dobry, żebyś szlaban dostał.
Mała podła zołza była z tej Lestrange... Dziw, że jeszcze się z nią zadawał. Chociaż... On wiedział, że to wszystko z tej ich przyjaźni wynika, choć mu Josee w twarz tego nie powie. Takie rzeczy się wie i już.
Blondynka może i była przyzwyczajona do spojrzeń innych ludzi, jednak robili to zazwyczaj bardziej dyskretnie, nie przylegając do niej ramię w ramię. Na początku trochę się speszyła, ale trwało to pół sekundy, i już była tą normalną Josee Lestrange, z nieodgadniętym wyrazem twarzy i zagadkowym pół uśmiechem na ustach.
Pomimo tego, że od dobrych trzydziestu minut taplała się w wodzie, zachciało się jej pić. Paradoksalnie takie rzeczy się nie zdarzają, no ale!
W sumie znikąd w jej dłoni pojawił się zwykły, czarny kubek. Pochyliła się lekko, uciekając wzrokiem od Felixa, i zanurzyła go w fontannie z oranżadą.
- Aaaach... Pyszna. - Mruknęła, przełykając chłodny napój. Jakimś cudem wierzyła, że nie jest ona brudna czy zatruta przez brodzącego w niej od czasu czasu Lysandra.
- Zróbmy coś innego... Felix, jakieś pomysły? - spojrzała na niego, unosząc lekko brwi.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Czw Lip 25, 2013 3:31 pm

Strużka oranżady ściekająca z jej wargi, obierająca pełną zagadek drogę przez jej podbródek, szyję, obojczyk i w końcu dekolt pochłonęła chłopaka na jakieś dwie sekundy. Szybko jednak otrząsnął się ze snu własnego mózgu, idealnie w czas żeby zarejestrować skierowane do niego pytanie.
Uśmiechnął się w odpowiedzi. O tak, miał mnóstwo pomysłów. A trik z oranżadą już dawno powinien być urozmaicony.
- Wiecie gdzie w tej szkole znajduje się główny, ciśnieniowy zbiornik wody? - Zagadnął z enigmatycznym wyrazem twarzy, wodząc spojrzeniem od Jo do Lyska i z powrotem. - Ten, który dostarcza wodę do wszystkich łazienek, kranów w kuchni, fontann... - Tutaj kiwnął głową w kierunku strumyków czystej wody, które, wypływając z monumentu, powoli rozrzedzały już oranżade, by wkrótce zupełnie ją zastąpić i przywrócić fontannie pierwotny wygląd.
Cóż, odkrył to przypadkowo, podczas jednego z wypadów do wieży północnej - to jest, właściwie, nauczycielskiej - podczas jednego ze szlabanów z Lyskiem, kiedy kuzyniątko zajęte było przycinaniem żywopłotów, on wysłany został do uporządkowania starych sprzętów w komórce przy pokoju nauczycielskim. Od raqzu zaintrygowała go wielka, miedziana bulwa podczepiona u sufitu wysokiego pomieszczenia. Dziękujmy niebiosom że nie był wtedy pilnowany i dla próby wsypał do "cebulki", jak zwykł ją potem nazywa, worek trocin znaleziony wśród wielu dziwnych i nieprzydatnych przedmiotów. Tego samego dnia w całej szkole z kranów leciały, poza wodą, maleńkie okruchy drewna.
Cóż, ten pomysł już i tak za długo czekał na realizację.
- Co wy na to, żeby jutro rano woda w całym zamku miała kilka procent alkoholu więcej, niż przewidują to normy? - Puścił oko do Jo, znowu zatrzymując na niej wzrok. Piekielnie, piekielnie ładna. Nie ma co już bawić się tutaj w określenia z rodzaju "oszałamiająca", "zjawiskowa" czy "egzotyczna", ona była dla niego po prostu... Sam nie wiedział. Ale co wiedział, to to, że z każdą chwilą kiedy przebywał w jej pobliżu, nachodziły go coraz to dziwniejsze pomysły. To tak jak z Lysandrem, tyle że wybryki podsunięte mu wtedy przez mózg miały zupełnie inną naturę...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Czw Lip 25, 2013 7:03 pm

- Na terenie szkoły jeszcze tego nie robiłem. - odpowiedział, marszcząc brwi i próbując sobie przypomnieć w ilu miejscach miało to już miejsce. Tak czy inaczej, jakimś dziwnym trafem, nigdy wcześniej nawet tego nie uwiecznił za pomocą aparatu, więc już sam ten fakt jest odpowiednim pretekstem, by zrobić to ponownie.
- Tak właściwie to nie był dowcip. Dowcip musi komuś dopiec, a to jest moja zwykła zachcianka. - wytłumaczył, przyjmując monotonny, belfrowski ton głosu i gestykulując przy tym energicznie złapał znów w dłonie swój aparat, by zrobić parce zdjęcie, gdy siedzieli tak ładnie koło siebie.
Spojrzał zdziwiony na Jos pijącą oranżadę z fontanny. Po kim jak po kim, ale po niej się tego nie spodziewał. W końcu nigdy nie było wiadomo co kto robił z tą wodą w ciągu dnia, a na pewno stała tam już od kilku tygodni niezmieniana, najwyżej filtrowana. Do tego oboje taplali się w niej w ubraniach, tak więc był w autentycznym szoku, że perfekcyjna Lestrange wpadła na taki pomysł. Może to obecność Felka ją trochę oczarowała i przez to przestała myśleć z typową dla siebie dedukcją i ostrożnością?
Wpatrywał się w kuzyna z zainteresowaniem, zastanawiając się co ten psychol znów wymyślił. Pogłaskał pieszczotliwe swoją lustrzankę kciukiem, zastanawiając się nad jego pomysłem.
- Wchodzę w to, o ile alkohol nie idzie ode mnie. - mówiąc to zmarszczył brwi. Nie lubił naprawdę nielicznych rzeczy i marnowanie alkoholu akurat się do nich wliczało.
Spojrzał na Jo z Felkiem, a potem na swoją lustrzankę. Powtórzył tą czynność kilkakrotnie, po czym powstrzymał się od uśmiechu.
- O nie! - krzyknął teatralnie, bo co jak co, ale okłamywanie przyjaciół wychodziło mu naprawdę słabo. - Zaklęcia jednak nie zadziałały i muszę szybko biec wysuszyć film, póki jest co ratować. - dokończył sztywno recytując, wyraźnie akcentując każde słowo. Pomińmy, że jego wymówka ma ogromną dziurę w logice, chociażby dlatego, że jeszcze przed chwilą zrobił im obojgu zdjęcie. Tak czy inaczej, gdy tylko skończył mówić, odbiegł szybko od fontanny, by uciec zanim do tej dwójki dojdzie sens jego słów. Szkoda tylko, że pobiegł w złą stronę.

zt czy coś

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach