Fontanna

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Lip 25, 2013 8:49 pm

Josee zmarszczyła lekko brwi, słuchając szalonego pomysłu Felixa. Co jak co ale pani perfekcyjna Lestrange nie pakowała się w kłopoty! Nawet dzisiaj została wplątana w tę maskaradę z oranżadą przez czysty przypadek i szczęście Lysandra. Tym bardziej nie spijała całej szkoły przy pomocy pompy ciśnieniowej! Cóż... Kiedyś musi być ten pierwszy raz.
Rzecz jasne uśmiechnęła się automatycznie, kiedy pstrykał zdjęcia jej i drugiemu z rodziny Shallow.
Nim zdążyła wypowiedzieć się na temat pomysłu, Lysander już coś zaczął paplać od rzeczy, kłamiąc jej w żywe oczy. Nigdy nie potrafił robić tego dobrze, i ten ton jak z urzędu od razu zdradzał jego plany. Może dlatego Josee nie podobało się, że mimo to nadal próbował wmówić jej nieprawdę. Nie wolno było jej okłamywać, nawet dla własnej zachcianki czy głupiego pomysłu.
Ale Lystaner Shallow zniknął z jej pola widzenia, więc denerwowanie się na zapas było niepotrzebne. To szkodzi na cerę.
Obróciła się w stronę Felixa, do którego wcześniej siedziała plecami, i uśmiechnęła się delikatnie i przepraszająco zarazem. Rzadkim widokiem było obserwowanie panny Lestrange w stanie lekkiego zakłopotania, normalnie była chłodna i niedostępna, ale sympatyczne spojrzenie jakie posyłał jej Shallow sprawiało, że niekoniecznie chciała wracać do stanu kold bicz plis. Wzruszyła lekko ramionami i oblizała usta. Słodka oranżada pozostawiła na nich ciekawy posmak i kilka kropel, które nie wchłonęły się jeszcze w wargi.  
- Hmm... - mruknęła do siebie, zastanawiając się przez chwilę nad zniknięciem jej przyjaciela.
- Wychodzi na to, że Lysander nie pomoże nam w upojeniu szkoły - powiedziała, zniżając głos niemalże do szeptu, żeby nie zwabić kolejnych osób do fontanny. Przeczesała powoli schnące włosy palcami. Mimowolnie skręciły się one w naturalne fale, czyli coś, czego Josee nie mogła ścierpieć.
Zmierzyła Feliksa powolnym spojrzeniem od stóp do głów, nie tyle go oceniając, co po prostu oglądając. Lubiła patrzeć na ludzi, więcej można było wyczytać z ich gestów niż ze słów, które wypowiadali.
- Jeśli nas złapią, nie zawaham się cię wydać - powiedziała z powagą w głosie, po czym uśmiechnęła się przelotnie spoglądając gdzieś w bok.

avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Pią Lip 26, 2013 7:59 am

Uprzejme niedowierzanie ustępowało powoli miejsca panice i zadowoleniu - w niewiadomych proporcjach. Tak, jeżeli chodzi o wejścia, to Lysander potrafił odstawić istne enter the dragon... Za to teraz kłamał tak wyraźnie, że Felek nie miał właściwie pewności, czy robi to przypadkowo czy w afekcie.
No ale Lysander Shallow zniknął z ich pola widzenia, nie było więc co denerwować się na zapas, prawda? Problem w tym że Felek, choć z zewnątrz musiał wydawać się całkiem stateczny i w dobrym humorze, tak wewnątrz płonął na wszelkie możliwe sposoby.
Spojrzenie Jo, jej lodowatoniebieskie oczy, lekko drgające po każdym słowie wargi, po prostu "totalna masakra". Oblizanie warg, do jasnej cholery, ona robi to celowo?. Burza mózgów we własnej głowie nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem.
Félix postanowił nie podsumowywać zniknięcia kuzyna w żaden sposób i dzięki niebiosom, nie wydawało się, żeby Jo miała na to szczególną ochotę.
- ...w upojeniu szkoły.
Nawet jej szept był cholernie subtelny.
Siedząc tak, obok niej, na tym małym murku, widział każdy detal jej zwichrzonych włosów, ich lekko różowawych końcówek... Przytłoczony bodźcami odchylił się lekko i potargał się po głowie. Spokojnie, panie Shallow, trzeba zacząć myśleć.
- Wiesz, nie musimy porywać się na to we dwójkę, jeśli nie chcesz. - Odparł cicho, chociaż nie decydując się na szept - samolubnie zauważył kiedyś, że w odpowiednich sytuacjach jego niski głos brzmi zdecydowanie korzystniej niż syczenie tchawicą.
Uśmiechnął się nieznacznie słysząć zdecydowaną postawę Lestrange. Tak, istotnie, może by ich złapali... A może nie. Ale teraz, bez Lyska, jest przecież tyle ciekawych rzeczy do roboty. Numery można odwalić kiedyś z nim.
Felek oparł dłonie na murku po obu swoich stronach, mając co prawda w zamiarze lekkie przysunięcie się do dziewczyny - bo nie siedzieli zaraz jakoś tak intymnie blisko - zrezygnował jednak w połowie ruchu, muskając lekko jej sukienkę. Nie no, teraz to w ogóle musiało wyglądać dziwacznie. Myśl Shallow, myśl...
- Znasz jakieś miejsca, takie... Ładniejsze w nocy niż w dzień? - Zagadnął kierując spojrzenie na twarz Jo. Jak to się działo, że mimo ich - jej oczu - oczywistej cudowności, nie mógł się skupić na nich dłużej niż kilka sekund?
Przez dziedzińczyk z fontanną przetoczył się krótki choć intensywny podmuch powietrza. Rozwiał włosy Jo, poderwał szatę Felka, zatrząsł krzewami i ukształtował drobne fale na powierzchni wo... Oranżady. Ale Felek tego wszystkiego oczywiście nie widział. Poza samą panienką Lestrange.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Lip 26, 2013 8:46 am

Lestrange nie bawiła się w kokietowanie mężczyzn, o ile nie musiała tego robić na rodzinnych przyjęciach. Pomimo tej aury zołzy i niedostępności Josee w towarzystwie przystojnych mężczyzn była nieco nieśmiała... Może nie plątał się jej język, czy nie pociła się nadmiernie, ale nie była już taka w stu procentach pewna swego, i przede wszystkim stawiała jeszcze większe bariery pomiędzy.
Zastanowiła się chwilę, czy aby na pewno chce się pakować w kłopoty, szczególnie już na samym początku roku szkolnego, kiedy jest tyle pracy, a szlaban by w tym nie pomógł.
Zignorowała więc pytanie Feliksa, jak to się jej czasem zdarzało.
Kiedy jego ręka musnęła już niemalże suchą sukienkę dziewczyny, po jej ciele przeszedł lekki dreszczyk. Może to przez niego, a może po prostu zbliżały się powoli jesienne wiatry, które wywoływały taki właśnie efekt, szczególnie po kąpieli w fontannie na środku dziedzińca.
Spojrzała przelotnie najpierw na jego rękę, podążyła po niej w górę do jego silnych ramion aż dotarła do twarzy; wzrok zawieszając tylko na ułamek sekundy na jego oczach, po czym szybko spojrzała gdzieś przed siebie.
- Drewniany mostek wygląda jak z bajki po zachodzie słońca - powiedziała, odchylając głowę lekko do tyłu. Przymknęła przy tym powieki, a chłodny wiaterek powiał po jej odsłoniętej szyi. Trwała przez chwilę w tej pozycji, po czym przetoczyła głowę na ramię w stronę Feliksa, powoli unosząc powieki.
- Nie powinieneś odesłać mnie do pokoju wspólnego, panie prefekcie naczelny? - Zapytała, spoglądając w dół. W sumie to sama Josee nie wiedziała, czego w tej chwili chce najbardziej.
W pewien sposób spodobał się jej pomysł narozrabiania i upicia całej szkoły, czy chociażby wycieczka wieczorem na mostek drewniany, ale jej umysł podpowiadał jej, że w żadnym razie nie jest to rozsądne i odpowiednie dla panny w jej wieku. Szczególnie spacery ze starszym chłopakiem, którego znała przelotnie, bądźmy szczerzy.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Pią Lip 26, 2013 9:02 am

Reakcja, czy też może właśnie jej brak, na co niektóre zachowania Felka - to wszystko wprawiało go w jeszcze większy zamęt, niźli dziewczyna odepchnęłaby go zdecydowanie. No bo co miał sobie z takiej okazji myśleć? Nie zauważyła, a może spostrzegła i po cichu aprobuje? To ciekawe w jaki sposob młode osoby potrafią ukrywać swoje prawdziwe uczucia i zamiary - czego nie potrafią - przynajmniej w ocenie Shallowa - ludzie dojrzalsi.
Podchwycił spojrzenie dziewczyny, ale ta równie szybko zerwała nawiązany kontakt wzrokowy. Opuścił lekko głowę, pozwalając podbródkowi oprzeć się na piersi.
- Drewniany mostek? - Mruknął cicho, choć słyszalnie, z wyczuwalną w głosie aprobatą. Gdzieś we wspomnieniach miał kilka numerów, jakie odwalili z Lyskiem w okolicy tej malowniczej, łączącej brzegi rzeki w jej najszerszym miejscu konstrukcji. Rzucenie zaklęcia galaretowatości na jej podpory dawało niesamowity efekt trampoliny, gdy ktoś ze zbyt dużym imperem stanął na pochyłej powierzchni.
Tym razem jednak pytanie Jo szczerze go skonfundowało. Do ciężkiej cholery, jaki on był słaby w te klocki, w wychwycaniu aluzji i przetwarzaniu sugestii. Czemu najpierw wspomniała o mostku? Pierwsze słowo do dziennika itd. czy też raczej zmieniła zdanie?
- Cóż, wziąłem na siebie co prawda odpowiedzialność za tę część zamku dzisiejszej nocy... - Zaczął ostrożną, służbistyczną gadką. Zaraz jednak zdecydował się na rozwianie wszelkich wątpliwości - Ale są rzeczy zdecydowanie lepsze do roboty, niż uciszanie obrazu Joanny d'Arc, nie sądzisz? - Uśmiechnął się lekko, jakby w zapytaniu. - To co, mostek i powtarzamy numer z galaretowatymi deskami? - Cholera, teraz to się wydał. Mogła nie wiedzieć że to oni... Chociaż, cholera, przecież jej powiedziałby wszystko. Prawie jej nie znając. Ot, taka tam męska logika.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Lip 26, 2013 9:40 am

Dobra... Prawda jest taka, że mogła go nie znać, mogli nie rozmawiać ze sobą jakoś szczególnie często (prawie wcale?), ale im ciszej mówił, tym bardziej jego głos podobał się Josee. Był jak bezczelne zaproszenie do rozrabiania, owiane nutką niebezpieczeństwa.
O Merlinie, idź sobie! - przeszło jej przez myśl. Nie chciała, żeby sobie poszedł, o nie! Tylko jej umysł nie akceptował zaistniałej sytuacji. Było ciemno, było coraz chłodniej, a ona siedziała z chłopakiem na zewnątrz, łamiąc w sumie regulamin szkolny!
Posłała mu szybkie spojrzenie spod rzęs, i przesunęła się tak, że teraz siedziała przodem do jego boku. Wydawało się to o wiele bezpieczniejszą pozycją, niż pozostanie przy jego boku na dłużej.
Kiedy wspomniał o braniu na siebie obowiązków, przez twarz Josee przeszedł lekki grymas niezadowolenia. Nie dlatego, że mógł sobie pójść, ale dlatego, że przypomniał jej o tym, że sama powinna była zachowywać się bardziej odpowiedzialnie, a nie siedzieć tutaj. Przecież jutro są zajęcia!
Posłała mu szczery uśmiech.
- Jest kilka takich rzeczy... - mruknęła icho, pochylając się nieco do przodu. Już tak było, kiedy była zdecydowana do zrobienia czegoś, kiedy odjęła już jakąś decyzję.
- Myślę, że możemy wymyślić coś oryginalnego - w jej oczach pojawił się ten błysk, który nie zwiastował niczego dobrego. Coś kręciło się w jej umyśle, i choć nie potrafiła jeszcze sprecyzować myśli, wiedziała, że chce ją zrealizować.
Oparła się lewą ręką o murek, i przerzuciła nogi na drugą stronę tak, żeby nie moczyć już nóg w oranżadzie/wodzie. Założyła jedną na drugą, i poprawiła dół sukienki, by okładał się korzystniej i wysechł do końca.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Pią Lip 26, 2013 9:59 am

Felek odnajdywał w towarzystwie Jo coraz więcej przyejmności i coraz mniej zakłopotania. Nie, żeby się rozluźnił - przynajmniej w pełnym tego słowa znaczeniu, bo w jakiś tam chory sposób był rozluźniony całe życie. Ale kiedy posłała mu już któryś raz to przeciągłe, równocześnie chłodne i jakby zaciekawione spojrzenie, jego możliwości oceny własnego stanu psychicznego po prostu się wyłączyły. Przestał myśleć o tym co odczuwa, co dzieje się w jego żołądku, sercu czy głowie, po prostu... Poddał się chwili?
Kiedy pochyliła się do niego, poczuł wyraźny zapach jej... Właściwie to trudno było powiedzieć, czy to perfumy, czy też dziewczyna naturalnie rozwodziła wokół siebie taką woń. W połączeniu z lekkim, słodkawym zapachem oranżady unoszącym się w powietrzu i wonią kwiatów z klombów, co chwila przywiewanej przez coraz to agresywniejsze podmuchy wiatru, była to mieszanka iście afrodyzjakowa.
- Oryginalnego, mówisz... - Tak, z panną Lestrange można było bez wątpienia uczynić wiele oryginalnych rzeczy. - W zamku? Na błoniach? - Zapytał pochylając się lekko w jej stronę. Co pchało go do takiego zbliżania się do niej, to chyba oczywiste. Ale czemu pozwalał sobie na coś tak, w pewnym sensie, oczywistego?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Lip 26, 2013 10:29 am

Nie przypuszczała, że się do niej przysunie. Nie wiedziała nawet, że sama pochyla się coraz bardziej w jego stronę, jakby niewidzialna siła ciągnęła ją do niego. W porę otrząsnęła się z letargu, by uchronić się przed zagładą z nazwiskiem Shallow.
Odchyliła się do tyłu, uciekając wzrokiem od jego twarzy, po czym podniosła się z wolna ale zdecydowanie. Nogi chciały odejść w stronę zamku, ale zmusiła je do zostania. Była szczerze ciekawa, jak potoczą się sprawy. Pomimo tego dziwnego uczucia lekkiego niepokoju nadal miała więcej zapału do eksperymentów. Ucieczka to nie wyjście. Z resztą, Josee Letrange nie ucieka, tylko stawia sobie nowe wyzwania.
Poprawiła po raz kolejny sukienkę, prostując jej pomięte z lekka kanty. Niedopuszczalnym było żeby pokazywała się w towarzystwie w takim stanie. Powinna już dawno uciec do pokoju wspólnego, przebrać się w koszulę nocną i wpakować do łóżka, gdzie miałaby ciszę, i mogłaby wypocząć.
Spojrzała na siebie od stóp do głów, i podała się. Nie była w stanie wyglądać w stu procentach perfekcyjnie i mogła się jedynie złościć na samą siebie.
Zebrała włosy wysoko do góry, po czym pozwoliła swobodnie spaść im na ramiona pomiędzy palcami. Dzięki temu wyglądały nieco lepiej niż wcześniej, choć nadal pachniały oranżadą i potrzebowały porządnej kąpieli.
- Błonia - powiedziała zdecydowanym głosem, patrząc na niego z góry. Rzadko zdarzały się sytuacje, w których była od kogoś wyższa, albo mogła patrzeć tej osobie w oczy, nie podnosząc brody do góry. Nie należała do dziewczyn niskich, w kategorii dziewczyn była nawet całkiem wysoka, ale średnia wzrostu mężczyzn w Beauxbatons przekraczała jej wzrost o jakieś pięć centymetrów. A to sporo!
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Gość on Pią Lip 26, 2013 10:50 am

Jednak się odsunęła. Ale nie zwrócił już na to szczególnej uwagi, po prostu wyłączył się na niektóre bodźce. Tak podobno robi umysł gdy nie radzi sobie z analizowaniem dużej ilości informacji. To umożliwia lepsze obeznanie w sytuacji, reagowanie, takie różne... Ale on nadal czuł się jakby odurzony jakimś dobrym trunkiem.
Jo podniosłą się z murka dając mu możliwość przyjrzenia się jej sylwetce z bliska. Sukienka sprytnie maskowała co prywatniejsze szczegóły, ale opinała się na jej szczupłej talii i fikuśnie rozszerzała się w górę, by finalnie odsłonić subtelny dekolt, części ramion i szyję. Pierwszej klasy widok, nie było tu o czym dyskutować.
Dziewczyna wygładziła sukienkę szybkim ruchem, wybudzając go tym samym z krótkiego zamyślenia. Siedząc tak, metaforycznie u jej stóp, odwróćił się w jej kierunku, tak, że stała teraz przed nim, ale na tyle blisko, żeby prawie stykać się kolanami.
- Jest ładnie. - Zapewnił ją uśmiechając się lekko, widząc jak Lestrange poprawia włosy. Niech go diabli, jeżeli w potarganych nie jest jej ładniej. Perfekcja jest w końcu w przypadku wyglądu względna. Nie dał się jej jednak długo nacieszyć przewagą wysokości, bo podniósł się z murka znajdując się nagle tuż przed nią i znowu wymuszajc na niej spojrzenie w górę - bo, jakby nie było, stojąc w pozycji wyprostowanej miała oczy na poziomie jego ust.
- Jakieś konkrety o pani? - Pochylił się z lekka w ironicznym geście, na krótko pozwalając ich twarzom na zbliżenie. To, jak się przy niej nagle rozluźnił było jak dotąd niespotykanym dla Felka uczuciem... Przy innych dziewczynach bywał wręcz niepoprawnie swobodny, ale zawsze jakoś blokowało go przy Josée. A teraz, tyle możliwości otworzyło się przed nim, że zaczął niemalże zapominać o pełnej potulności postawie, jaką żywił przed nią jeszcze niedawno. Przyjrzał się zabawnym, poszczególnym kosmykom włosów opadających na jej czoło. Stojąc przed nim, patrząc na niego tymi dużymi, lodowymi oczami, stawała się wręcz czymś pozornie nieosiągalnym.
Pozornie? Niech go diabli, jeżeli nie spróbuje.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Lip 26, 2013 11:06 am

Prawda była taka, że ostatnimi dniami Josee wyglądała bardziej jak patyczak niż jak dziewczyna. Zdecydowanie powinna jeść więcej i częściej, ale była zajęta uczniem się i zaliczaniem pierwszych wypracowań.
Przyjęła jego komplement delikatnym uśmiechem, ale nie była zadowolona. Zdecydowanie nie była zadowolona, i kropka.
Kiedy się podniósł, znów straciła nad nim przewagę. Stał zbyt blisko jej ciała. Aż czuło się bijące od jego skóry ciepło i zapach męskich perfum.
Spojrzała na jego usta, miał je idealnie na poziomie jej oczu, i nie mogła oderwać wzroku. Dopiero kiedy zadał jej pytanie, zamrugała szybko, chcąc się wybudzić z tego całego transu.
Podniosła wzrok na jego oczy, zadzierając podbródek do góry, i z nieodgadnionym wyrazem twarzy stanęła na palcach, szepcząc mu do ucha:
- Zaskocz mnie.
I już obróciła się jak balerina dookoła własnej osi, znikając mu sprzed nosa. Zmaterializowała się parę kroków przed nim, chowając obie ręce za plecy i splatając palce ze sobą.
Była to jednocześnie forma ucieczki przed jego ustami i pociągającym zapachem.
Tanecznym, delikatnym krokiem zaczęła kierować się w stronę zejścia na błonia, a on zapewne poszedł za nią. Bo kto by nie poszedł?

zt oboje!
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Fontanna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach