Poddasze

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Poddasze

Pisanie by Josée Lestrange on Wto Cze 25, 2013 8:35 pm




Na poddaszu trzyma się zapas siana dla koni. Aby się tutaj dostać, trzeba przywołać drabinę, która w magiczny sposób wysunie się z góry.  
avatar
Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Wto Sie 06, 2013 2:46 pm

Klapa prowadząca na poddasze, umieszczona na suficie przedsionka wejścia do stajni uchyliła się ze skrzypnięciem, wdzięcznie ulegając różdżce Felixa. Deski ją tworzące poczeły poruszać się w koło, by zaraz połączyć się w postać drabiny i zsunąć na dół, lekko opierając się na kamiennej posadzce.
Chłopak puścił Jo pierwszą, z całych sił starając się nie spoglądać w górę gdy ta wspinała się, całkiem jak na swój stan sprawnie, w górę drabiny.
Kiedy jej nogi zniknęły w ciemności poddasza, szybko wskoczył do góry, pokonując co drugi stopień i podciągnął się na progu otworu. Szybkie machnięcie różdżką i drabina natychmiast rozjechała się, ponownie tworząc klapę, która już po chwili zamknęła się szczelnie.
Odwrócił się w kierunku dziewczyny, mając wcześniej nie lada trudności z dostrzeżeniem jej - nie przez ilość alkoholu we krwi, ale raczej ze względu na zupełną ciemność panującą w zamkniętym pomieszczeniu. Jedyne okno wychodzące na zewnątrz znajdowało się po drugiej stronie stropu i miało dość skromne rozmiary, przez co ilość wpuszczanego, wieczornego i tak światła, była znikoma.
Chwycił ją lekko w biodrach i przyciągnął do siebie. Odbiło mu, zdecydowanie mu odbiło. Jakby już wcześniej nie miał wystarczającego kuku na jej punkcie.
Pozwolił ich czołom na zetknięcie i uśmiechnął się delikatnie - w ciemnościach dziewczyna miała zapewne i tak spore problemy z dostrzeżeniem mimiki jego twarzy.
- Byłaś tu już kiedyś? - Zapytał, zaciągając się delikatnie zapachem siana wymieszanego teraz z nieulatującą wonią Ognistej Whiskey i jej pociągających perfum. Kiedy otwierał usta podczas mówienia, ich wargi muskały się delikatnie. Prawą dłoń przesunął na jej plecy i gładził delikatny materiał sukienki, zdający się być płynnym. Pełna gama doznań...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Sie 06, 2013 3:59 pm

Dała się ponieść chwili, co zdarzało się jej coraz częściej. Może powinna się opanować z tą swawolą, która panoszyła się wokół niej coraz chętniej, zamiast ulegać pokusom cielesnym i duchowym.
Ciemność ograniczała wzrok, ale pozostałe zmysły od razu się wzmocniły, wcale nie odbierając, a dodając doznań.
- Jestem tutaj prawie codziennie - mruknęła, i zabrzmiało to źle.
Nie sprecyzowała, z kim i dlaczego tutaj bywa, ale to było przecież oczywiste! Nie miała medali za jeździectwo znikąd.
- Pytanie brzmi... Jak często ty tutaj jesteś - mruknęła, jednocześnie wplatając dłonie w jego ciemne włosy.
Chciała przyciągnąć go do siebie bliżej, mocniej, ale straciła równowagę i poleciała do tyłu, celując tyłkiem wprost na większą belę siana.
Nie pociągnęła za sobą Shallowa. Jej ręce z łatwością ześlizgnęły się z jego głowy, przez chwile miała nadzieję, że złapie się jego ramion albo rąk, jednak nie zdążyła się porządnie chwycić.
W powietrze wzleciało sporo drobnych kawałków siana, wraz z kurzem gromadzącym się tutaj przez dość długi czas.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Wto Sie 06, 2013 5:54 pm

Uniósł lekko brwi słysząc jej odpowiedź. Tak, jak fascynowała go jej osoba, mimo wszystko - nie miał pojęcia o tym, że dużo jeździ konno. Rzecz, która normalnie wprawiłaby go co najmniej w zaciekawienie, teraz jednak odbiła się od otępiałego umysłu nie pozostawiając nawet echa.
Nie bywał tutaj często. W sumie nie miał wielu powodów, a nawet jeżeli, to rzadko kiedy - a w sumie, ok, nie oszukujmy się - nigdy, nie przebywał tu w towarzystwie dziewczyny. Jak już wspominałem - nie miał powodów.
- Zdecydowanie zbyt nieczęsto... - Odpowiedział powoli, średnio składnie i lakonicznie.
Teraz zajęty był bowiem zbliżającą się w jego kierunku Jo.
I mówiąc szczerze, nie doczekał się. Zobaczył tylko machające w powietrzu ręce i opadające do tyłu ciało. W powietrze wzbiło się zapewne mnóstwo kurzu i drobin siana, i choć nie widział ich - wyczuł wyraźnie we wciąganym nosem powietrzu. Łaskotanie w nozdrzach i inne bodźce, których zakres odbierania poszerzył się ze względu na brak światła, ocuciło go nieco. Szybko i sprawnie dopadł panienkę Lestrange, wskakując na tę samą co ona belę siana, jednak nie na nią - a tuż obok. Szybko chwycił ją w biodrach i przyciągnął do siebie, sadzając ją sobie na kolanach. Idealna pozycja. Miał jej usta naprzeciw swoich, jej biodra pod swoimi rękami, jej włosy muskające jego czoło. Jej zapach, jej chłodna skóra tak blisko jego, rozgrzanej.
Poza tym nie zrobił jednak nic.
Czekał. Niech się dziewczyna wykaże.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Sie 06, 2013 6:56 pm

(sound inside my head)
Myślała, że chłopak przynajmniej pomoże jej wstać, ale najwyraźniej nie miał takiego zamiaru. Zamiast tego wylądowała na jego kolanach, uniesiona przez jego silne, mocne ramiona. W ciemnościach nie widziała dokładnie jego twarzy - jedynie lekki zarys dzięki niewielkiej ilości światła pochodzącego z małego okienka. Nie wystarczało to na odczytanie jego mimiki, jego spojrzenia. Nie wiedziała, co teraz myśli, jak na nią patrzy, i czy patrzy w ogóle.
Poruszała się po omacku. W jej myślach pojawiło się tornado, i nie chciało ustąpić.
Jej ręce spotkały się z jego dłońmi na jej talii. Przycisnęła je do niej, i powolnym ruchem sunąc ku jego ramionom zbliżała się do jego twarzy coraz bliżej i bliżej. Pajęcze palce dotarły do jego ramion, przez chwilę balansowały na obojczykach, aż w końcu znalazły się na jego piersi i tam się zatrzymały na dłużej.
Ustami miękkimi jak aksamit musnęła jego szyję raz i dwa, składając drobne pocałunki na jego skórze. Gorącym oddechem muskała jego ramiona, kiedy ich ciała zbliżyły się o kolejne centymetry. Bliżej i bliżej. Ciemność pochłaniała ich coraz bardziej wraz z zachodzącym słońcem. Gdzieś pomiędzy oddechami jej drobne, perłowe zęby dotykały jego skóry. Dłonie zimne jak góra lodowa spłynęły nieco niżej, szukając guzików koszuli. Te poddawały się jeden po drugim jej zwinnym palcom, aż w końcu wszystkie zostały rozpięte. Nie widziała za wiele, ale czuła pod dłońmi jego ciało, napięte pod koszulką mięśnie, gorące pod jej chłodnymi palcami.
Pocałowała go najpierw w szyję, później tuż pod żuchwą, dłońmi szukając jego szyi. I dotarła do jego ust, wpijając się w nie szybko i intensywnie, wplatając palce w jego włosy. Powoli brakowało jej tchu, piersi falowały jak szalone, przyciśnięte wraz z resztą ciała do jego torsu. I znów szukała dłońmi jego twarzy, jego szczęki ruszającej się w rytmie pocałunku. Nie mogła przestać. Nie chciała przestawać. Tlen nie jest dzisiaj najważniejszy.
Oderwała się po chwili, odchylając głowę zamaszystym ruchem do tyłu.
- A powinieneś - szepnęła.

avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Wto Sie 06, 2013 8:56 pm

Nie wiedział czego się po niej spodziewać, a już z pewnością nie wiedział w jaki sposób osoba pozornie tak niewinna, zamknięta i wykalkulowana w każdym, najdrobniejszym działaniu może zmienić się w tak nieokrzesaną, impulsywną i poddaną emocjom.
Może to alkohol.
[Raczej to]
Zapewne to alkohol, ale nawet jeśli, to będą martwić się tym jutro.
Kiedy pochwyciła jego dłonie, pozwalając im na jeszcze intensywniejszy, bliższy kontakt z jej ciałem, nie miał już wątpliwości co do jej zamiarów. To znaczy nie znał konkretów, tych bowiem mógłby się najwyżej śmiało domyślać - zrozumiał jednak inicjatywę. Poczuł to, co czuła ona. Był przerażony i spełniony równocześnie.
Zacisnął palce na jej biodrach, opuszczając dłonie na jej pośladki. Przycisnął ją mocno do siebie, pozwalając sobie na swobodę ruchów w dolnej części jej pleców, nie zagrzał tam jednak miejsca zbyt długo - został błyskawicznie wytrącony z równowagi przeciągłymi, delikatnymi wargami Jo, stykającymi się nagle z w niewiadomy sposób odsłoniętymi płaszczyznami jego torsu.
Kiedy uniosła głowę, zaparł się dłońmi o jej plecy i podciągnął do siebie, pozwalając ich pocałunkom na nabranie zupełnie nowego wymiaru bliskości. Było duszno, słomiany pył kłuł go w przymknięte i tak oczy, ale on i tak czuł tylko jej zapach, doświadczał wyłącznie jej dotyku i bodźców związanych z nią.
Nie zaprzątał sobie głowy otoczeniem.
Kiedy ich wargi zszczepione były w tym długim, odbierającym oddech pocałunku, odszukał językiem jej usta i pozwolił sobie na dodanie odrobiny namiętności do tego i tak już wyciągniętego do granic bliskości gestu. Jej usta nadal smakowały Ognistą Whiskey, chociaż wydawały się być tak samo chłodne jak skóra dłoni.
Oderwała się od niego.
Powinien?
- Może teraz będę miał ku temu okazję... - Rzucił, podnosząc lewą dłoń i przeczesując palcami jej włosy, wyzbywając się z nich słomek i okruchów. Ciekawe, że nawet w absolutnej ciemności widział kilka rzeczy - biel jej zębów wyglądającą zza rozwartej czerwieni warg, błękit oczu kontrastujący ze srebrem sukienki i...
Właśnie, sukienka. Coś tu źle leży...
Nachylił się nad dekoltem Josée tylko po to, by zaraz zetknąć się, tak ustami jak i językiem, z chłodną skórą jej szyi, ramion (z których to zaraz ześlizgnięte zostały ramiączka) i okolicami nieco poniżej. Nie miał jeszcze w planach zdejmowania z niej ubioru - jakiaś wewnętrzna lampka ostrzegawcza pod tytułem "nie wiesz, co ci wolno" nadal paliła się delikatnie w jego głowie. W przeciwieństwie do innych systemów hamujących, nie dała się tak łatwo wyłączyć alkoholem. Lewą dłoń, nadal wplecioną w jej włosy wykorzystał do ponownej inicjacji długiego, nienudzącego się jednak pocałunku. Prawa ręka znalazła się w okolicy szyi i górnej granicy piersi Jo, wędrując to w lewo to w prawo, nadal bez naruszania skrajnych stref intymnych, prosząc się jednak o więcej.
Odsunął ją na centymetr, pozwalając złapać oddech.
- A jeżeli ktoś nas znajdzie? - szepnął, pozwalajac się na ponowne przeciągnięcie ustami po dwóch kuszących zaokrągleniach jej "strefy-pod-szyją".
Droczył się? A może nie.
Mógł tak spędzić cały dzień. Pardon, noc.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 07, 2013 6:24 am

Nie mogła ukrywać, że podobało się jej, jak ją dotykał, jak wodził ustami po jej szyi, po jej piersiach, wplatał palce w jej włosy. Pozwalała mu na to, przekraczając własne, dawno wytyczone granice.
Wszystko inne stoczyło się na boczne tory; to, jak teraz wyglądała nie miało żadnego znaczenia. Byli w całkowitych ciemnościach. Jedynie ich przyspieszone oddechy i pospiesznie wyrzucane słowa zakłócały martwą ciszę, panującą na zewnątrz.
Gdyby się to wszystko wydało, byłaby teraz w sporych tarapatach. Przetrwałaby spojrzenia i plotki, jak robi to już od dawna. Bardzo prawdopodobne, że jej zwłoki znaleziono by gdzieś na bagnach, z dołączonym liścikiem od ojca, jak bardzo się na niej zawiódł. Zapewne ta nuta niebezpieczeństwa płynąca z całej sytuacji dodawała jej energii i pomysłów.
Nikt nie wiedział, skąd w Lestrgane brała się ta pasja, bo nikt wcześniej nie doświadczył jej w taki sposób jak teraz Shallow.
Próbowała się skoncentrować na pytaniu, na sformułowaniu odpowiedzi, ale jego dotyk odbierał jej ostatnie resztki nadziei na sensowne zdanie.
- Boisz się, że nas złapią? - pytanie padło z jej ust, ale nie dała mu czasu na odpowiedź. Pocałowała go delikatnie, dobierając się z czasem do jego warg perłowymi zębami.
- Przecież  nie robimy niczego złego, prawda? - zapytała głosem niewinnym jak pierwszy deszcz o poranku w gorący dzień.
Wyprostowała się jak struna, przez co znalazła się nieco wyżej niż wcześniej. Objęła jego szyję, drażniąc skórę paznokciami, pomalowanymi dzisiaj na całkiem neutralny, przeźroczysty kolor.
Używając wszystkich pokładów siły, jakie drzemały w jej ramionach, pociągnęła go na siebie i przeturlała na plecy.
Sukienka teraz już bardziej na zasadzie ozdoby, nie ubrania, spoczywała na jej ciele, uchylając rąbka tajemnicy, kiedy opadły ramiączka.
Jej blade ciało nie pochłaniało ostatnich promieni wpadających na poddasze, ale odbijała jak tafla wody.

avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Sro Sie 07, 2013 7:55 am

Biedny, głupiutki Felek nadal - chyba nie tyle liczył na to, co obawiał się tego -  że hamulce mentalne dziewczyny powstrzymają ją od złych uczynków. Jakby nie patrzeć, była od niego rok młodsza i choć pozornie pałała seksualnością, to był to bardziej wizualny aspekt i nie wydawała się zdolna do różnych... Rzeczy.
Jakże bardzo się mylił.
Gdy odpowiedziała, musiał przez chwilę przekalkulować słowa przez rozpraszającą barierę jej szybkiego oddechu, walenia jej serca i w końcu wyjątkowo ciepłej barwy jej głosu. Nie robili niczego złego. Oczywiście że nie.
Oni robili coś bardzo, bardzo nieodpowiedniego.
Chwycił palcami jej brodę i wpił się w jej usta, szukając wręcz granic jakie ta mogła wytyczyć. Ręce błądziły już tam, gdzie zdecydowanie nie powinny bez osobistej zgody ministra magii - to delikatnie, to mocniej zaciskał dłonie na jej biodrach, pośladkach, gładził znajdujące się nagle w zasięgu...
Łup.
Oho. Coś się przewróciło.
Szybko starając się odzyskać pion, Felek nie zdołał się niestety stabilnie oprzeć na miękkim sianie, na którym spoczywali. Skutkiem tego wylądował na dziewczynie większością swego ciężaru, co zaraz zrekompensować jej postanowił długą wycieczką krajoznawczą własnych ust i języka po coraz to niższych obszarach jej dekoltu. Prawą dłoń umieścił w okolicy brzucha dziewczyny i zaciskając palce na materiale sukienki opuścił ją już do iście karygodnego poziomu. Dłoń pozostawił na dole - nie bezczynnie oczywiście, poruszała się szybko i delikatnie, kreśląc wzory na jej brzuchu, biodrach i okolicach tym podobnym, całą sylwetką podciągnął się z kolei nieco wyżej, odnajdując usta Jo - z wyjątkową już  tym razem łatwością - a lewą ręką badając dopiero co odkryte obszary.
W końcu to musiał natrafić opuszkami palców na krawędzie delikatnej, lekko jakby koronkowej bardotki. Momentalnie wtulił się w dziewczynę jeszcze bliżej, czując teraz na odsłoniętej piersi każdą, drobną, a przecież i tak idealną nierówność jej ciała. Byli już mokrzy od potu, ale woń unosząca się w  powietrzu nadal przyprawiała go o zawroty głowy równie silnie, co najlepszy alkohol. Dwa palce wsunął delikatnie między materiał a skórę Jo i przeciągnął nimi wzdłuż linii materiału, jakby nie mogąc - po raz kolejny - zdecydować się na to, czy nie zabiera się do czegoś za szybko.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 07, 2013 8:12 am

Poddawała się i poddawała, pozwalając zdominować przez Felixa. Chyba powoli traciła zmysły, zapuszczając się na takie nieodpowiednie tereny. Zdecydowanie powinna coś z tym zrobić, jednak nie potrafiła zrobić tego tak, by nie wyjść na cnotkę.
Przez głowę przebiegało jej sto, tysiące! myśli na raz, układając się w przedziwne obrazy. Na pewno nie chciała zrobić TEGO na stosie siana, z chłopakiem, z którym nawet się oficjalnie nie spotykała! Ta wizja trochę ją przestraszyła.
Oddała pocałunek, trochę niepewnie jakby wplotła swoje palce pomiędzy jego dłoń, spoczywającą na jej dekolcie.
- Spieszy Ci się gdzieś? - zapytała, spoglądając w miejsce, w którym powinna znajdować się tego twarz. Głos miała zachrypnięty od ciągłych pocałunków i okazjonalnego braku tlenu.
Przesunęła jego dłoń wyżej, na obojczyki i na szyję, po czym pocałowała go ponownie, tym razem delikatnie, subtelnie.
Objęła go pod ramionami, nadal przylegając do jego spoconego ciała swoim.
- Nie tak szybko, panie prefekcie. - Zaśmiała się, niby w rozbawieniu, ale wyczuwalna była nuta niepewności, strachu? - Zostaw trochę na później. - Dodała, mając to szczerze na myśli.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Sro Sie 07, 2013 8:30 am

Stwierdzenie, że odetchnął z ulgą, postawiłoby go chyba w niekorzystnym świetle, prawda? Nie żeby nie liczył na to i owo z panną Lestrange. Co jednak można powiedzieć na pewno - został uspokojony. Przywrócony nie tyle do porządku, co do sprawnego stanu umysłu. I zaraz, gdy poczuł pierwsze, sztywne, ograniczające go ruchy dziewczyny, poddał im się - może nie z najuleglejszą łatwością, ale płynnie i w ostateczności - po prostu przyhamował.
- Mówiłem ci, że jestem TGV. - Rzucił pół żartem, pół serio, uśmiechając się lekko. Szybko otrzymał od niej długi, nieco inny niż poprzednie pocałunek.
No tak panie Felku, ogarnąć się trza.
Ale przynajmniej alkohol wyparował.

Oczywiście że miał zamiar zostawić trochę na później. Choć zapewne będzie miał teraz moralnego kaca, o ile w ogóle kiedykolwiek miałby go w końcu mieć - póki jednak co...
Znowu obrócił się tak, żeby dziewczyna leżała na nim. Nie ingerował już w jej ubiór, co jednak nie oznaczało jego naprawiania - gdzie tam, zostawił jak było. Kropelki potu spływające po jej skórze zostawiały za sobą lekko błyszczące, mokre ścieżki, kreślące na jej dekolcie jakiś chory labirynt. Patrzył i napatrzyć się nie mógł.
Spojrzał lekko w górę, znowu spotykając się z tym jej spojrzeniem. Stracił nad nią kontrolę i znowu płatać mu mogła figle swoją nieodgadywalnością. Lubił to. Uwielbiał. Kochał.
Uniósł dłoń i odgarnął kilka(naście?) opadłych, jasnych i lekko wilgotnych kosmyków z jej czoła. Wygiął się w górę i pocałował powoli jej czoło, czubek nosa, w końcu usta, znowu delikatnie i bez szczególnych podtekstów.
Ten wymiar ich znajomości też miał swoje niewątpliwe zalety.
- Jeżeli już o prefekturze mowa... To dzisiejsza luka w nocnych strażach jest dopiero o szóstej nad ranem. - Mruknął jej do ucha, pozwalając ich twarzom na ponowne zbliżenie się. Drugą ręką gładził teraz jej plecy, to drażniąc opuszkami palców jej skórę, to znowu ślizgając się po materiale ubioru. - Chyba musimy się tu zaszyć Jo...
Zdaje się, że mogła dostrzec w półmroku biel jego ironicznego, a jednak szczerze wesołego uśmiechu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 07, 2013 9:14 am

Jej sukienka była w fatalnym stanie. Wymięta na każdym centymetrze powierzchni, w jej włosach pełno było siana, i na pewno nie założy na siebie tej kreacji ponownie.
Zaśmiała się cicho, słysząc to porównanie. Faktycznie nie należał Shallow do ludzi brnących od celu wolnymi, małymi kroczkami. Była to jedna z rzeczy, które w nim lubiła i nie lubiła jednocześnie.
Gdyby nosiła zegarek na ręce, to zapewne teraz by na niego spojrzała. Faktycznie, słońce już dawno schowało się za horyzontem, pozostawiając ich w całkowitych ciemnościach. Jedynie nikła poświata księżyca świadczyła o tym, że jeszcze nie zesłano ich do siódmego kręgu piekielnego a baraszkowanie na poddaszu.
Przez chwilę żałowała, że nie jet teraz w swoim ciepłym łóżku w dormitorium, pochłonięta lekturą, ale ta myśl zniknęła tak szybo, jak się pojawiła, bo chłopak zaproponował coś ciekawszego.
- Zaszyć? - spojrzała na niego pytająco, choć zapewne nie mógł tego dostrzec.
Powolnym ruchem wciągnęła sukienkę na tyle, by przykryła biustonosz i znikąd po prostu w jej ręce pojawiła się różdżka.
Gdzie dziewczyny trzymają różdżki, kiedy paradują w sukienkach? Tej zagadki nie udało się jeszcze rozwiązać, i wszystkie jak jedna trzymają tę tajemnicę dla siebie. Machnęła nią raz, rzucając jedno z niewerbalnych zaklęć wymyślonych samodzielnie, a na poddaszu pojawiło się kilka magicznych lampek, które nie dawały może zbyt dużo światła, ale tworzyły przyjemną atmosferę półmroku w kolorze burgunda.



avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Sro Sie 07, 2013 9:37 am

Światło wyczarowane przez dziewczynę wniosło tyle dobrego!
To znaczy, nie spodziewał się ujrzeć jej nigdy w takim stanie. Tak... Pięknej, w niebanalnym znaczeniu tego słowa. Chaos na głowie wydawał się najpiękniejszym z nieładów, kiedy jasność jej włosów kontrastowała z ciemniejszymi rurkami słomy, nadal tkwiącymi złośliwie wśród kosmyków. Lekko zaczerwieniona twarz nabierała nowych, nieznanych mu wczesniej barw i idealnie kontrastowała z pogniecioną, frywolnie ułożoną na jej piersiach sukienką. Ale oczy były te same. To znaczy, tak samo piękne, jak zawsze.
- Zaszyć - odparł, podziwiając równocześnie wywołane źródła światła. Stylem przypominały wiszące lampy oliwne z XIX wieku, były jednak wielokrotnie mniejsze i dawały ciepły, czerwonawy poblask.
Chłopak wyciągnął z kieszeni jeansów własną różdżkę i zatoczył nią koło wokół ich sklejonych postaci. Mruknął ciche "chłoszczyść" i już rozwalona, średnio wygodna kupa siana zmieniła się pod nimi w ułożoną, kanciastą belę - nie mówiąc o generalnej gwałtownej poprawie ich wyglądu i oczyszczeniu z siana.
W delikatnym świetle ujawniło się również coś nowego u Felka - sam nie wiedział kiedy, ale stracił kontrolę nad swoją skórą, w skutek czego na jego lewej piersi widniał teraz symbol pozornie będący połączeniem liter V i S, w rzeczywistości i z bliska przypominający jednak nakreślonego "w chińskim stylu" smoka. Podwinięty rękaw koszuli ujawnił również gamę barw i wzorów na całej lewej ręce.
Cóż, nie każdy to lubił. W sumie Felek nie miał pojęcia, co sądzi o nich dziewczyna.
- Mamy jakieś... - Tu położył różdżkę na wolnym kawałku podłogi i zakręcił nią w stronę przeciwną niż ruch wskazówek zegara. Zamiast zwolnić, ta poczęła przyśpieszać, a Shallow gwałtownie uderzył pięścią w deskę tuż obok wirującej różdżki, wyrzucając ją w powietrze.
- Tempus! - Powiedział głośno i wyraźnie, a kiedy różdżka opadła, tuż pod nią znajdowało się już jakby wydrapane koło. Patrząc na nie z ich perspektywy, można było dostrzec, że mniej więcej górna krawędź okręgu jest jakby osmalona, przypalona.
- No cóż, jako że jest koło dwunastej... Mamy sześć godzin. - Szybko schował różdżkę do kieszeni i znowu szeptał jej prawie do ucha. - To co, pomysły?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 07, 2013 10:11 am

Kiedy ich postacie zostały otoczone przez światło, od razu pożałowała własnej decyzji. Pozostanie w ciemnościach było o tyle korzystne, że nie widział jej chaosu, który z resztą stworzył własnymi, cóż... nie tylko rękoma. Dlatego kiedy machnął różdżką i w szybki sposób doprowadził ją i siebie do porządku, była mu na prawdę wdzięczna.
- Tak lepiej - uśmiechnęła się, podziwiając efekty na swojej sukience. I pozbyła się siana z włosów.
Przeniosła wzrok na Feliksa, i przyłożyła dłoń do jego policzka, palcem przesuwając po jego skroni
- Choć chyba wolę, jak jesteś taki nieokrzesany - rumieniec podekscytowania powoli spełzał z jej policzków, ale w oczach nadal tlił się żar po drobnej pożodze, jakiej przed chwilą doświadczyli na poddaszu. Aż dziw, że nic ni poszło z dymem do tego momentu.
- Kilka się znajdzie... Ale większość z nich nie nadaje się do realizacji... - coś niepokojącego błysnęło w jej oczach.
Oparła swoje dłonie o jego tors, patrząc na nie uważnie. Starała się nie wgapiać w tatuaże, które pojawiły się na jego ciele, ale trudno było oderwać od nich wzrok.
Zakreśliła palcem koło wokół tatuażu na piersi, by podążyć za wzorem.
- Czy one coś znaczą? - zapytała, nadal przyglądając się temu najbliższemu jej twarzy.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Sro Sie 07, 2013 10:35 am

Delikatnie pochwycił dłoń Jo, na tyle mocno, żeby ich palce złączyły się razem ale na tyle swobodnie, żeby nadal mogła poruszać nią tam, gdzie chciała. Nawet przez jej skórę czuł bicie swojego serca.
- Smoki - odpowiedział krótko, wskazując - przy pomocy jej dłoni - kolejne elementy. - Ten mały to symbol... A oprócz tego pewien bliski mi tytuł. - Uśmiechnął się enigmatycznie, nie mając jednak zamiaru trzymania jej w niepewności. - V i S, czyli ventum seminabunt. Łacińskie określenie siewcy wiatru. Znasz pewnie to powiedzenie, siać wiatr, zbierać burze. Jakoś... Dobrze do mnie pasuje. - Uśmiechnął się szerzej, kiedy jej dłoń zbliżyła się do jego ręki. - A tutaj... - Zaczął kreślić własnym palcem pozornie przypadkowe linie między natłokiem krawędzi i kolorów. - ...tutaj są opalooki antypodzki... - wskazał pozornie chaotyczny, bordowy zawijas, w rzeczywistości ukazujący jednak zwiniętego, ognistookiego smoka. - ...ogniomiot kataloński... - tuż obok znajdowała się faktycznie sylwetka lecącego, smukłego potwora. - ...no i mój ulubiony. Czarny Hebrydzki, najagresywniejsza bestia świata. - To mówiąc uniósł głowę i powoli, zapamiętale pocałował Jo, wytrącając ją - nie ukrywajmy - z tego krótkiego, skórnego wernisażu.
Przejechał dłonią po jej plecach, opierając palcę na ich... Ekhm, dolnej części, nie ukrywał w tym geście jednak jakiegoś szczególnie gwałtownego - jak poprzednio - pożądania. Po prostu nadal nie mógł chyba uwierzyć w to, co dał mu los.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 07, 2013 11:00 am

Mówiąc, ze była podekscytowana jego tatuażami, to tak jak powiedzieć, że słodycze są niezłe. Duże niedopowiedzenie, które nie wyrażało całości z powodu braku wystarczającej mocy.
Fakt, że na tatuaże Feliksa składały się niemalże same smoki był jak znak z niebios, że to właśnie ten chłopak jest tym chłopakiem, którego Josee powinna znać, czy może więcej. Jej zafascynowanie smokami sięgało głębiej niż tylko powierzchowne zainteresowanie. Były jej pasją i to z nimi właśnie wiąże swoją przyszłą pracę.
Chciała coś powiedzieć, ale nim zdążyła wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk, Shallow zatkał jej usta pocałunkiem. Odwzajemniła go chętnie. Nie był już taki pochłaniający jak poprzednie, ale delikatny i namiętny.
Trwali tak przez chwilę, delektując się nowymi możliwościami ich znajomości. Odetchnęła głęboko i poprawiła włosy, patrząc na Feliksa z uśmiechem.
- A więc lubisz smoki..? - na końcu dodała pytajnik i zdanie zabrzmiało trochę dziwnie i zbyt głupio jak na pannę poprawną Lestrange.
Zbił ją z tropu, i jak na razie nie widać dobrej prognozy na to, że w najbliższej przyszłości przestanie. Będzie trzeba nad tym popracować...
- Wiesz, to całkiem zabawny zbieg okoliczności... - pochyliła się do przodu, chowając głowę we włosach. Coś było dzisiaj z nimi nie tak, i robiły co chciały.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Sro Sie 07, 2013 11:21 am

Lubił smoki.
Nie była to co prawda pasja numer jeden jego życia. Nie, ponad szalone rzeczy magiczne przekładał bowiem wiele prostych, przyziemnych aktów sztuki, zwłaszcza muzykę. Smoki jednak były dla niego zawsze czymś odległym i realnym równocześnie, tym, z czym w przyszłości chciałby mieć kontakt choćby pośrednio. To chyba akurat oczywiste... Nie znał nikogo, kto mógłby opowiedzieć o bezpośrednim kontakcie z Czarnym Hebrydzkim.
Ciekawe było, jak podświadomie stracił kontrolę nad własnymi rękami, ale również jak bardzo Jo przestała nie tyle reagować w ogóle, co reagować negatywnie na jego dotyk. Wodząc palcami po odsłoniętych strefach jej ciała zdawał się wręcz wytyczać dla siebie mapy. W końcu panna Lestrange to dla niego prawdziwa, nowa ziemia obiecana.
- Nie wierzę w zbiegi okoliczności... Ale jaki masz na myśli? - Zagadnął, podnosząc równocześnie głowę tak, że ukrył swoją twarz we włosach Jo. Pozwolił ich ustom na zetknięcie się, tym razem jednak bez inicjacji pocałunku. Trwali tak w dotyku, wdychając wspólne powietrze, doświadczając wspólnych doznań.
Po prostu magia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 07, 2013 11:37 am

Na jej ustach wciąż utrzymywał się ten delikatny półuśmiech, i nie chciał zniknąć. Ktoś z zewnątrz mógłby pomyśleć, że jest po prostu obłąkana. Przecież nikt nie uśmiecha się tak długo, a już na pewno nie Lestrange. I to do chłopaka! Przez chłopaka!
Szaleństwo po prostu! No... Ale szaleństwa w życiu trochę potrzeba, bez niego byłoby nudno. A tę wesołą i ciekawą stronę życia Josee właśnie zaczęła odkrywać.
- Smoki to taka moja drobna pasja - mruknęła, nie chcąc niszczyć delikatnego napięcia, które pojawiało się zawsze, gdy tylko zbliżał się do niej.
Wzruszyła ramionami lekko, jakby chciała podkreślić dodatkowo, że wcale ta drobna pasja nie jest drobną obsesją.
Smoki od zawsze były dla niej ucieczką od rzeczywistości. Kojarzyły się jej z wolnością, ukrytym potencjałem i temperamentem. Po części nawet odzwierciedlały ją samą, jej charakter i sposób bycia.
- Widziałeś kiedyś smoka na żywo? - zapytała, palcami robiąc przeróżne, skomplikowane wzoru na ciele Feliksa.
Zaskakujące, jak dobrze zbudowany był Shallow. Wyczuwała pod palcami nierówności jakie tworzyły jego mięśnie. Silne ramiona pokryte tatuażami i sposób, w jaki na nią patrzył sprawiał, że popadała w zdziwienie. Zdziwiona była samą sobą i swoją nieuwagą. Jak mogła pominąć go wśród innych? Zawsze niby był gdzieś obok, a to z Lysandrem, a to na korytarzu, przypadkiem. Nigdy wcześniej jednak nie stanowił dla Lestrange obiektu mężczyzny, a jedynie kolejnej osoby. Cudowne, ile może zdziałać fontanna z oranżadą.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Sro Sie 07, 2013 11:56 am

Jej oczy rozszerzyły się nieco, uśmiech pozostał, ale on nie mógł jednoznacznie ocenić, czy chodzi o zafascynowanie tematem, rozbawienie, cokolwiek innego... Cholera, czy jej emocje muszą być tak diabelsko trudne do odczytania?
Wspólne zainteresowania, no kto by pomyślał. Może jeszcze się okazać, że słuchają tych samych zespołów albo czytują tych samych poetów. O ile Jo w ogóle czytuje poezję.
- Na żywo? Dwa razy, oba w menażerii paryskiej, mają tam Walijskiego Zielonego... Ładny, chociaż ospały. Ale dzikie... To byłoby coś, pojechać w Tatry albo Sudety, albo nawet w okolice Elbrusu! Tam żyją dzikie rogogony i ogniomioty wschodnie... - Rozmarzył się lekko. W sumie, taka wyprawa nie musiała być wcale niewykonalna. Cholera wie, może zabierze kiedyś Jo "na smoki". - A ty? Wydajesz się zafascynowana... - Puścił jej oko, zmieniając delikatnie pozycję tak, że leżeli teraz obok siebie, przytuleni, twarzą w twarz, ale w zdecydowanie wygodnej i komfortowej pozycji.
Nigdy nie myślał, że przyjdzie chwila taka jak ta. To znaczy chciał tego, choć bez wizualizacji konkretów. Zawsze jednak pozostawiał te wizje w strefie marzeń ściętej głowy. A teraz miał ją. Tu, dla siebie. Przed sobą, na wyciągnięcie dłoni. Pachnącą, piękną, uśmiechniętą i otwartą.
Znowu nachylił się do niej, by pocałować ją lekko. Nie potrafił się już po prostu powstrzymać. A na jego paradoksalne, szczęśliwe nieszczęście, apetyt wzrastał w miarę jedzenia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 07, 2013 1:41 pm

To, co działo się w głowie Lestrange zawsze było, i pozostanie zagadką. Czytanie z jej twarzy było problematyczne. Nie tylko dlatego, że większości emocji nie okazywała poprzez mimikę, ale ze względu na to, że często ujawniała je w sposób inny niż reszta. Czasem grymas mógł być z zadowolenia, co brzmi paradoksalnie, ale już wcześniej się zdarzało. Drobny uśmiech może być wyrazem otwartej kpiny, łzy w oczach, choć nie pojawiały się często, nie były oznaką smutku czy radości, a złości. Można by tak wymieniać w nieskończoność, nawet książkę napisać specjalnie dla niej, by inni nie odbierali jej źle.
Odwróciła szybko wzrok, kiedy puścił do niej oczko. Z nikim wcześniej nie rozmawiała o swojej pasji, bo po pierwsze nie było z kim, a po drugie była to raczej tajemnica niż oficjalne oświadczenie. W towarzystwie ojca usłyszała kiedyś, że pasje takie jak ta są objawem skłonności do brutalnych zachowań, więc tatuś uprzedził ją wprost, że nie nie może lubić smoków. Prawdopodobnie dlatego się nimi zainteresowała.
Kolejny pocałunek wywołał u niej lekki dreszczyk podekscytowania, zdecydowanie wyczuwalny pod cienką sukienką w którą była ubrana. Dobrze, że noce we Francji o tej porze roku nie mają przymrozków.
- Widziałam jednego, czy dwa... - zaczęła, stąpając po niepewnym gruncie. Jak dużo może mu powiedzieć, zanim uzna ją za szaloną czy obłąkaną. Nagle zaczęła się tym przejmować.
Przesunęła się nieco niżej, by móc oprzeć głowę o jego pierś. Był przyjemnie ciepły i pomimo wcześniejszego wysiłku, nadal pachniał przyjemnie.
- Spędziłam lato w Rumuńskim rezerwacie smoków - powiedziała w końcu, decydując się na podjęcie tematu głębiej.
Czekała nieruchomo na jego reakcję.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Sro Sie 07, 2013 1:56 pm

Drgała lekko, a kiedy starał się objąć ją szczelniej, żeby nie pozwolić na nawet odrobinę dyskomfortu wywołanego chłodem, poddawała mu się i wtulała w jego pierś. Czoło oparł teraz o czubek jej głowy, tonąc w nieporządku jej naturalnie zwichrzonej fryzury. Jedną dłonią obejmował ją na wysokości wcięcia w talii, przyciskając do siebie, drugą zaś gładził stale jej głowę, przeczesując i tak już dostatecznie rozczesane włosy.
Jej reakcja na jego zainteresowania była widoczna w dość ciekawy sposób - jakby starała się udawać obojętność, równocześnie jednak podchwytując kolejne to tematy i zadając pytania. Wstydzi się tego, że interesują ją smoki? Przecież...
- Smoki są zajebiste. - Mruknął jakby w eter, całość jego słów wyciszona została jednak delikatnie przez głowę Jo. Z rozbawieniem "wydmuchnął" z między warg złośliwy, złotawy kosmyk. - Nie byłem w Rumunii. Za to mieliśmy rok temu wyjazd związany ze smokami... Byliśmy w Czechach, Polsce, Czarnogórze i Macedonii. Mają tam raczej nietypowe okazy... - Opuścił wzrok na twarz Jo, sprawdzając czy ta ma jego słowa w ogóle na uwadze. - W porównaniu z tymi z wysp to jest ich mało, ale są o wiele większe i starsze niż te tropikalne czy śródziemnomorskie... No i żyją w grotach głęboko w górach, trudno je znaleźć. Poza tym, że pełno jest takich idealnie okrągłych, dużych górskich stawów. Wiesz, wykopują doły na jaja a potem to zalewa woda i mają taką Dolinę Pięciu Stawów... - Ponownie zawiesił wzrok na Jo. Nieodgadniona, to tyle, co tu więcej opisywać.
- Nudzę cię? - Zapytał z uśmiechem, cmokając ją lekko w czoło i przyciskając mocniej do siebie. Tak, teraz już rozumiał, co to znaczy pasować do kogoś "jak ulał".

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Sie 07, 2013 8:41 pm

Słuchała jego słów z uwagą. Może nie wyglądała na skoncentrowaną na rozmowie; oczy miała lekko przymknięte, a jej wyobraźnia folgowała sobie w różnych kierunkach, ale każde słowo, jakie wypowiadał Feliks docierało do niej.
Uśmiechnęła się do siebie, słysząc jego stwierdzenie i zajebistości smoków. Faktycznie, były zajebiste, i tutaj nie było o czym dyskutować.
Wszystko to, co mówił, Josee już wiedziała. Nie mogła jednak nie słuchać; w końcu mogła z kimś podzielić się pasją, doświadczeniami, opiniami na ten temat. Zdziwiła się nieco, kiedy zapytał się, czy ją nudzi.
Obróciła się najpierw na bok, mocno wtulając w jego ramię, po czym objęła go ręką na wysokości mniej więcej pępka.
- Zdecydowanie mnie nie nudzisz, Feliksie. - Po raz pierwszy od dawna wypowiedziała jego imię.
Z reguły nie zwracała się do ludzi po imieniu czy nazwisku. Formułowała zdania w taki sposób, że nawet grupie każdy wiedział, kiedy Lestrange zwraca się bezpośrednio do niego. Spodobało się jej brzmienie jego imienia w jej ustach.
- Będąc w Rumunii widziałam kilka ciekawych okazów, ale żaden nie zafascynował mnie tak jak Spiżobrzuch Ukraiński. - Zniżyła głos do szeptu. W sumie było to zbędne.
Siedzieli we dwoje na poddaszu stajni, oddalonej o dobre kilkaset metrów od zamku i miejsc, w których przebywali teraz inni. Jedynie zwierzęta mogły dosłyszeć ich rozmowę. Dopóki nie podpaliliby siana, nikt pewnie nawet by nie wiedział, że tu są. Mimo to szept wydawał się odpowiednim tonem do konwersacji.
- Jeden z nich zostawił mi nawet pamiątkę - tu uśmiechnęła się do siebie, wspominając tę sobotę przy grocie.
Jej szczupła noga znalazła się nagle na jego udzie, zgięta w kącie prostym. Josee przyłożyła swoją dłoń do dłoni Shallowa, spoczywającej na jej talii, i przesunęła ją powoli wzdłuż całej linii ciała, aż dotarła do górnej części swojego uda.
- O tutaj - Posłała Feliksowi długie spojrzenie, kiedy nakierowała jego palce na podłużną, podwójna bliznę ciągnącą się przez udo aż do pośladka.
Rana kiedyś musiała być głęboka, ale teraz pozostał jedynie lekko wyczuwalny, różowy zarys. Najwyraźniej na Lestrange wszystko goiło się jak na psie.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Sro Sie 07, 2013 10:00 pm

Słuchał jej nie tyle z uwagą, bo tą poświęcał jej już od dawna, co raczej z rosnącą z każdym zdaniem ciekawością. Cieszył się, że mogą w końcu bez krępującej ciszy spędzać czas, rozmawiać o czymś, ględzić wręcz na jakiś temat i nie trwać w głupim milczeniu. Łączyła ich dziwna, choć zajebista pasja.
- Spiżek? Bitch please! - Pozwolił sobie na lekką, choć żartobliwą dezaprobatę. - Przecież to nawet nie smok, tylko wywerna. Otyła, stalowoalbino wywerna... - Mruknął i pokręcił z udawanym rozczarowaniem głową. - Jedyne co potrafią, to porywać żaglowce... - Mruknął już ciszej, nawiązując do sławnego incydentu z XVIII wieku. - Jakbym już był w Rumunii, musiałbym zobaczyć rogogony i długorogi. Spiżobrzuchy to takie większe, grubsze Hybrydzkie, z jedną parą kończyn mniej oczywiście... - Uniósł dłoń i trącił nią lekko nos dziewczyny. Delikatny, pieszczotliwy - jednak nie dziecinny - gest, wykonany w sumie nie wiadomo po co. Po prostu odczuwał niewytłumaczalną potrzebę czułości, jakiegoś... Uczucia, które powinien względem dziewczyny okazać. Trafiła go strzałą amora, czy co? - Zawsze chciałem kupić sobie miniaturkę opalooka, ale wiesz... Drogie jak cholera. Nawet te kieszonkowe. Chociaż, dla tych oczu... - Nie wiadomo było w sumie, czy nadal mówi o smoku, wpatrzony był bowiem intensywnie w nikogo innego, jak naturalnie Jo.
Krótki monolog przerwał mu dotyk dziewczyny, czy też raczej przejęcie kontroli nad jego własną ręką i umiejscowienie jej w strefie wysokiego zainteresowania. Felek, niby od niechcenia, zahaczył palcami o krawędź sukienki i podwinął ją do góry aby "przyjrzeć się bliźnie".
Nie no, oczywiście, przyjrzał się jej. Między innymi. Wyglądała jak typowa blizna, podobnie do kilku szram na jego plecach, będących jednak daleko mniej magicznego pochodzenia. Zbyt był jednak rozproszony, by dokonywać jakichkolwiek porównań - jego ręka wędrowała już powoli, badając świeżo podane mu na tacy szczupłe, długie nogi. Nawet jak na swoją lekką i wątłą pozornie posturę, pochwalić się mogła idealnie zarysowanymi łydkami i udami. Czego oczywiście nie omieszkał sprawdzić, choćby pobieżną kontrolą wzrokowo-dotykową.
Drugą ręką, którą podpierał się do tej pory na sianie, przyciągnął (ponownie, a co mu tam!) jej głowę do swojej. Wpił się w jej usta niemalże równie silnie co poprzednio, w samym pocałunku poruszając się już co prawda nieco wolniej, choć całkiem dobitnie. Pozwolił ich językom na kontakt częściej, niźli uznać można to było za przypadek i ponownie zatracił się na chwilę w jej ciele, w jej włosach opadających mu znowu na twarz, wdzięcznym wygięciu kręgosłupa, kiedy wtulała się w niego i chłodnej, gładkiej skórze na granicy ud i pośladków pod jego palcami.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 6:20 am

Zmarszczyła brwi, niezadowolona z jego słów. Smoki są piękne, każdy z nich z osobna i wszystkie razem; niezależnie od rasy, od koloru łusek i ilości nóg.
Miała zamiar zrobić mu krótki wykład na temat smoków, jednak rozpraszał ją swoim dotykiem, który z resztą sama sprowokowała. Nie łatwo było jej ignorować błądzące po jej ciele palce, wkradające się pod jej sukienkę, badającą jej nogi dokładnie i delikatnie.
Zaczęła na prawdę lubić, kiedy tak całował ja kiedy chciał, a to z zaskoczenia, a to subtelnie dając wpierw znać o swoich zamiarach. Czas mijał im tak o wiele za szybko niż powinien. Nie ważne, jak zmęczona by była, nie chciała teraz zasnąć. Pobudzał ją na nowo z każdym gestem.
Zabrała swoją dłoń z dłoni Shallowa i położyła ją na jego torsie. Powinna przestać wiecznie obmacywać go po klatce piersiowej, ale jej ręce po prostu kleiły się do tego miejsca jego ciała, i nie chciały ustąpić - tak przynajmniej tłumaczyła to sobie Lestrange w myślach.
- Nawet, a może przede wszystkim, miniaturki są groźniejsze od pełnowymiarowych smoków - mruknęła cicho, kiedy jej usta oddaliły się od jego warg. - Za to na większych można latać - tu oczy zaświeciły się jej jak dwie jasne diamenty w słoneczny dzień, a na ustach pojawił się tajemniczy półuśmiech.
Wpatrywała się przez dłuższą chwilę w jego twarz, po czym znowu wtuliła w jego pierś, a włosy przysłoniły jej znaczną część twarzy.
- Gdyby tak wybrać się na wycieczkę dookoła świata i jedyne co robić, to szukać smoków... - zaczęła, ponownie przymykając powieki.
Odetchnęła głęboko, powoli. Wypowiedziała na głos to, o czym najbardziej marzyła, odkąd zaczęła interesować się tymi majestatycznymi stworzeniami.
- Chodzą pogłoski, że w Azji Mniejszej odkryto nowy gatunek smoka. - Uniosła brwi, i spojrzała ukradkiem na Feliksa, szukając jego reakcji. - Niczego jeszcze nie ogłosili oficjalnie, ponieważ dzika bestia ma dwie głowy i nie da się jej tak łatwo podejść - mówiła, jakby dobrze wiedziała o co i o jakiego smoka chodzi. Jakby miała już z nim styczność. - A łuski są odporne nawet na silne zaklęcia.
Ponownie wzięła głębszy wdech, który przekształcił się w ziewnięcie. Było już późno, bardzo późno, a ona była wyczerpana wrażeniami z dzisiejszego dnia.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 7:29 am

Niechętnie wypuścił ją ze swoich objęć, musiał jednak pogodzić się z faktem potrzeby oddychania. Nie no, nie chciał spędzać z nią całego dnia na całowaniu. Po prostu...
No, po prostu. Kto nie chciałby całować Jo Lestrange?
Uniósł dłoń i oparł ją na ręce dziewczyny, kiedy ta przesunęła swoją na jego pierś. Jej palce zdawały się być chłodne, ale lekko mokre i szorstkie równocześnie. Wprowadzały go w lekkie drganie i wywoływały mrowienie skóry.
- Nie dziwię im się... - Odparł, gdy Jo podchwyciła temat miniaturek. - Ty byś nie była? Jakbyś wyglądała jak coś wielkiego, groźnego i zajebistego... Ale w skali jeden do dwustu? - Uśmiechnął się lekko. Szczerze, nie miał pojęcia czemu miniaturki wychodziły takie złośliwe. Ale mimo wszystko, opalooka by sobie kupił. Jeszcze by się wytresowało gada i voilà, zwierzątko domowe jak z bajki.
Wycieczka dookoła świata. Ten pomysł mu się podobał. Osobiście był tylko w Europie, raz w Afryce, nigdy zaś w Azji czy Australii.
- Nowe smoki to generalnie teraz... Norma. - Odpowiedział. - Przecież niecały rok temu odkryli lodomiota arktycznego, nie wspominając już o tych pustynnych smokach z Libii... Nie pamiętam jak one miały. - Jasna cholera, dziewczyna była jedyną osoba, którą spotkał w życiu do tej pory, jaka znała się na smokach. Nie tylko się nimi pasjonowała.
Szybkim, wyćwiczonym już ruchem, jedną ręką podchwycił znowu jej nogę, drugą zaś okolice biodra i przyciągnął ją mocno do siebie. Dmuchnął jej lekko we włosy na czole i przesunął ustami po poliku.
- Drobna pasja, tak...? Śpiochu? - Szybko wydobytą z kieszonki jeansów różdżką przygasił do minimum świecące lampki. To była sugestia?
Nie. Chyba po prostu... Też był zmęczony.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 8:16 am

Zastanowiła się przez chwilę nad tym faktem złośliwości smoków. Faktycznie, wychodziły z nich małe bestyjki, a nie przyjazne, domowe stworzenia.
- Pewnie mają kompleks mniejszości - powiedziała, śmiejąc się cicho.
Zaczynała już powoli tracić sens wypowiadanych słów. Oczy same się jej przymykały, ale walczyła z nimi jak z najgorszym wrogiem.
- Może i norma, ale to fascynujące poznawać nowe gatunki, studiować je, obserwować... - zaczęła wymieniać, i mówiła coraz cichszym głosem, tracącym znacznie na mocy.
I rozbudził ją nieco, przyciągając do siebie bliżej. Dzięki jego objęciom było jej wystarczająco ciepło. W jego ramionach wydawała się jeszcze drobniejsza niż była w rzeczywistości. Szerokie ramiona Shallowa potrafiły objąć ją w całości, zapewnić bezpieczeństwo i uspokoić. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, spod przymykających się z wolna powiek.
- Taka niewielka - mruknęła, podciągając się jeszcze trochę wyżej, o te parę milimetrów, by móc swoimi ustami, z których już dawno zniknął błyszczyk, zjedzony zapewne przez Feliksa, pocałować go jeszcze raz, zanim już naprawdę nie będzie miała siły walczyć ze snem.
- Wiesz... Chyba jestem trochę zmęczona - ledwo było ją już słychać, ale zasnęła jeszcze, wtulając się mocno w jego ciało całą sobą. Przygaszenie świateł zadziałało jak sypnięcie jej w oczy snem prze Piaskowego Dziadka. Ostatnie siły uleciały z niej, jakby to Feliks wyssał z niej życie.

avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poddasze

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach