Sophie Blanchard

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sophie Blanchard

Pisanie by Sophie Blanchard on Pon Sie 05, 2013 2:35 pm


Sophie Anabelle Blanchard
Terasa Palmer
Sophie AnabelleBlanchard341 lipca czysta Ombrelune, Baeuxbatons Zastępca Dyrektora, Nauczycielka Astronomii bogata Francja, Nicea

❧ CHARAKTER

Zapewne pewna siebie. Gdzieś gubiąca ją nieśmiałość i naiwność pierzchły kiedy tylko postawiła kilka samodzielnych kroków pośród świata pełnego chaosu, intryg i mistyfikacji. Rozważna a jednak cechuje ją spora dynamika. Zbytnia emocjonalność. Spokój mieszany z gorączką zachowań. Opanowanie z wybuchowym charakterem. Pełna sprzeczności. Bez wątpienia urodzona oratorka. Mówczyni. Elokwentna zważywszy na zawód jaki wykonuje. Bardzo wymagająca względem siebie jak również otoczenia. W pewnym sensie egoistka, pragnie posiadać wszystko na wyłączność bez względu na cenę, jaką przyjdzie jej zapłacić. Prawdopodobnie już nieraz walczyła o wysokie stawki, wobec czego ryzyko ma we krwi. Można by rzec, że jest niespokojnym duchem, wiatrem północy, który po prostu wciąż szuka swego miejsca.

Zmienna. Często wyzywająca. Perwersyjna. Zmysłowa. To znowu ucicha gdzieś w sobie. Umyka przed spojrzeniami innych. Analizuje. Włącza w sobie gdzieś umiejętność dedukcji. Zimnego chłodu. Dystansu do innych. Mogłaby być idealną kochanką. Doprowadzać do spazmów rozkoszy, lecz mogłaby być też niesamowitą morderczynią wszelakich uczuć sprowadzając na towarzysza danej chwili agonię bólu. Z jednej strony jest usposobieniem niewinności. Z drugiej zaś można odnosić wrażenie, że cynizm i ironia jaką posiada w zanadrzu jest jej chlebem powszednim wprowadzającym destrukcyjne pierwiastki do jej niby poukładanego życia. Arogancka. Tak, bywa arogancka i niemiła. A jednak dba o swoje kontakty. Dba o poznane osoby. O znajomości, bowiem nigdy nie wie, kiedy będzie kogoś potrzebowała. W środku miękka jak miąższ soczystej gruszki. Delikatna. Starająca się to wszystko ukryć pod zabijającą twardością. Pod szelmowskich zachowaniem.

Po prostu – kobieta.

APARYCJA ❧

Sophie jest wysoką kobietą o szczupłej sylwetce. Mierzy metr siedemdziesiąt siedem, dlatego często wzrostem dorównuje mężczyznom. W okresach wzmożonego stresu i przy dużym natężeniu pracy potrafi stracić tak wiele na wadze, że zaczyna wyglądać na kościstą. Z powodu tych właśnie podpadających pod anoreksję zachowań Sophie nie ma zbyt kobiecej figury. Nie da się ukryć, iż jak przystało na ćwierć wile swą aparycją wywiera wyborne wrażenie na potencjalnym rozmówcy. Gładka w dotyku, przypomina najwyższej jakości aksamit cera, kolorytem zbliżona jest do mleka, zaś szlachetne rysy twarzy nadają właścicielce wyglądu arystokratki. Po smukłej szyi spływają fale srebrzystoblond włosów, z którymi kontrastują lazurowe, przygaszone oczy, krytycznie analizują każdą sytuację. Od tej kobiety bije świeżością, młodzieńczością, którą wielu zgubiło po drodze. Mimo wieku wciąż wygląda na młodszą aniżeli jest. To atut. Zaczęła tak sądzić po ukończeniu pewnego progu wiekowego.

❧ WIĘZY KRWI

Gałąź rodziny Black i Blanchard wywodzi się z jednego pienia, stąd też najczęściej ich członkowie są dla siebie kuzynami.

Christopher Blanchard - ojciec, rodowity Francuz, czarodziej czystej krwi, wpływowy sędzia Wizengamotu, jeden z piętnastu noszących śliwkowe szaty. Do wszystkiego w swoim życiu doszedł sam. Pracoholik nie mający czasu na założenie rodziny zaś spłodzenie potomka traktował jako kolejny obowiązek. Szczerze kochał Charlotte, co ta wykorzystywała bez skrupułów. Zmarł kiedy Sophie miała trzy latka.

Charlotte Blanchard - matka, rodowita Francuzka, czarownica czystej krwi i co najważniejsze pół wila. Była kobietą wykształconą, ale nigdy nie pracowała, gdyż małżeństwo z Christopherem zapewniło jej wystarczających środków do wystawnego, bezstresowego życia. Brylowała na salonach z naturalnym wdziękiem, poświęcając czas swojej córce od święta.

Charles Vickers - były mąż, Anglik, czarodziej czystej krwi. Od wielu lat związany z Ministerstwem Magii, pracownik Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów. Czarujący swoim własnym intelektem i przede wszystkim wyzywającym stylem życia.
 

HISTORIA ❧

Sophie urodziła się jako jedynaczka w francuskiej, wysoce majętnej rodzinie. Jej ojciec był dawniej wpływowym sędzią Wizengamotu, ale później z powodu podeszłego wieku jego dawna potęga całkiem wygasła. Natomiast matka Sophie poznała swojego przyszłego męża mając dwadzieścia pięć lat i będąc o całe czterdzieści pięć lat młodsza. Nie należała do inteligentnych kobiet, ale za to miała dość rozumu i urody, by uwieść podstarzałego, bogatego dziadka, którego majątek miał zapewnić jej dostatnie życie. Ku jej szczęściu Christopher zmarł po trzech latach od narodzin ich córki, dając wciąż bardzo młodej kobiecie pełnię swobody. Jedynym ciężarem kobiety stało się dziecko, do którego wychowania nie była ani dostatecznie dojrzała ani przygotowana. Głównie interesowała się  kontaktami towarzyskimi, spychając stosunki z dziewczynką jedynie do przebieranek w modne ubranka. Dopiero z wiekiem Sophie odczuwała coraz dotkliwiej brak wsparcia ze strony matki, budując w jej umyśle wyidealizowany obraz ojca, który stał się dla dziewczyny wzorem do naśladowania.

Gdy tylko Sophie osiągnęła wiek szkolny, została posłana do Akademii Beauxbatons. Tam czuła się odosobniona, co pogłębiało uczucie pogardy dla matki.  Młodzi mężczyźni zbyt bardzo ochoczo zabiegali o względy oraz uwagę Sophie, zaś dziewczęta rzucały jej tylko pogardliwe spojrzenia podsycane zazdrością.

Początków kariery Sophie można szukać w Ministerstwie Magii. Była ambitną, wykształconą czarownicą, miała wszystko czego wymagano od pracowników Departamentu Międzynardowowej Współpracy Czarodziejów. Niechętnie przeprowadziła się do Londynu, aczkolwiek wynagrodziła jej to praca w Biurze Brytyjskiego Przedstawicielstwa Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów. Realizowała swoje innowacyjne pomysły, napędzane młodzieńczą werwą. Dopiero z czasem okazało się, że jedne były bardziej a drugie mniej trafne, ale nie zniechęciło ambitnej dziewczyny, a stało się motorem dalszych działań. W dowód uznania Sophie dołączyła do składu Wizengamotu.

Po paru latach, kiedy stała się już rozpoznawalna w środowisku Ministerstwa Magii, zwrócił na nią uwagę Charles Vickers, pracownik Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów, lubujący się w inteligentnych kobietach, czarujący swoim własnym intelektem i przede wszystkim wyzywającym stylem życia. Charles postawił sobie za punkt honoru uwiedzenie oziębłej, nieprzystępnej kobiety i tylko jego upór w dążeniu do celu oraz niezwykła chemia między nimi sprawiła, że stali się kochankami. Niebawem Sophie zaszła w ciążę, więc ,aby nie zrujnować swojej opinii publicznej, wybłagała Charlesa o ślub. To jej poniżenie sprawiło mu wiele radości, ale ostatecznie zgodził się pod warunkiem, że będzie ona przykładną panią domu. Zajmowanie się domem nie szło co prawda w parze z pracą, ale przecież Sophie wcale nie należała do osób honorowo realizujących swoje zobowiązania, więc już w noc poślubną kazała mężowi spać na kanapie, a sama nigdy nie tknęła przyrządów gospodarstwa domowego. Charles natomiast wbrew pozorom kochał swoją żonę, więc, choć nie brakowało docinków z jego strony, nie stał na drodze do jej kariery. Nie był także świadomy swojej niekiedy uległości, którą Sophie umiała wzbudzić. Sam cenił sobie własną swobodę, więc nie stronił od kobiet, a wręcz prowadził rozpustny i rozrzutny tryb życia. Sophie wiedziała o tym i zapewne właśnie to stało się powodem rozluźnienia stosunków między nimi. Definitywny koniec ich małżeństwa nastąpił z chwilą poczęcia na świat dziecka, które urodziło się martwe, zdeformowane. Oczywiście Charles obwiniał o wszystko Sophie i krew wili w jej żyłach wbrew racjonalnym argumentom, że przecież jedno nie może mieć nic wspólnego z drugim.

Sophie odcięła się od życia, jakie prowadziła w Londynie, powracając do Francji. Przypadkiem dowiedziała się o tym, iż z posady nauczycielki astronomii w Szkole Magii Baeuxbatons zrezygnowała już podstarzała i schorowana profesor. Sophie była jedną z jej najlepszych uczennic, sama astronomia zawsze ją pasjonowała. Pod wpływem impulsu wyraziła chęć objęcia stanowiska, co spotkało się z pozytywnym odzewem. Praca w szkole nie była szczytem jej ambicji, aczkolwiek te pozostawiła dla Wizengamotu, którego wciąż była członkiem i pomimo niechęci do przeszłości nie chciała zrezygnować z niejakiej koronacji jej możliwości. Baeuxbatons traktowała jako azyl, gdzie już w mniejszym stopniu zwracano uwagę na jej niecodzienną, nieprzemijającą urodę. Nieuśpione ambicje Sophie dostrzegła nowa dyrektorka akademii, Madame Sybille Piorier, proponując jej posadę zastępcy dyrektora. Był to zalążek dawnego życia pełnego wyzwań, za którym nieświadomie tęskniła, toteż nie odmówiła i jak zwykle dążąc do perfekcji w tym, co robiła.  

❧ CIEKAWOSTKI

PUPIL: kotka o gęstym, śnieżnobiałym futrze i imieniu Luna
PATRONUS: żmija
BOGIN: martwe dziecko
RÓŻDŻKA: 12 cali, ostrokrzew, sztywna, włos wili
DODATKOWE FUNKCJE: sędzia Wizengamotu
NAJWIĘKSZE MARZENIE: zmienić swoją przeszłość

~
Julia | czArt  
wzór wykonany przez © hellao dla BEAUXBATONS.
avatar
Sophie Blanchard
Zastępca Dyrektora

Dołączył : 05/08/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sophie Blanchard

Pisanie by Josée Lestrange on Sro Sie 07, 2013 6:41 am




❧ Karta postaci została zaakceptowana!
❧ Rozkład lekcji eliksirów znajduje się tutaj.
❧ Swoje bagaże znajdziesz w prywatnym gabinecie.
❧ W razie problemów śmiało zgłoś się do administracji, a udzielimy pomocy.

Witamy w Beauxbatons i życzymy udanej zabawy!

avatar
Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach