Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Plaża

Pisanie by Josée Lestrange on Wto Cze 25, 2013 9:06 pm




Piaskowa. Na niej można położyć się i odpocząć, a w ciepłe dni złapać nieco słońca. Uczniowie mają zakaz kompania się w morzu, choć i tak często to robią. Za złamanie zakazu grozi szlaban, więc nie dajcie się przyłapać!


avatar
Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 12:11 pm

Josee nie miała problemu z wysokością, ale nie latała na miotle, jeżeli nie musiała. Nie czuła się zbyt pewnie mając między nogami jedynie chuderlawą miotłę, nie ważne, jakiej marki. Uwielbiała za to latać na skrzydlatych koniach, czy smokach, o ile to ostatnie byłoby możliwe. Nawet przyklejona jak rzep do pleców Felixa w jej głowie pojawiały się epickie obrazy upadków. Zamknęła oczy, żeby przypadkiem nie patrzeć w dół.
Najbardziej obawiała się lądowania - spadanie w dół z wysokości nie należy do przyjemnych. Miała nadzieję, że Shallow wykaże się odrobiną rozumu i posadzi ich gładko, ale musiał, po prostu musiał pod koniec wykonać coś co wyglądało jak pokazowy przewrót. Josee kurczowo ścisnęła go w pasie i aż bała się puścić.
Kiedy tylko jej nogi znalazły grunt, zeskoczyła z miotły i stanęła obok, patrząc na chłopaka.
Dopiero teraz zorientowała się, że ma źle zapiętą koszulę. aż prosiła się, żeby ją poprawić, ale Lestrange oparła się dzikiej pokusie naprawienia tej katastrofy. Głównie dlatego, że musiała po prostu usiąść na chwilę na ziemi. Zakręciło się jej w głowie od latania, i chociaż podróż nie trwała nawet dziesięciu minut, zdążyła wywołać u dziewczyny lekkie zawroty głowy. To whiskey przypominała o sobie.
Przymknęła na sekund pięć powieki i skierowała twarz w stronę słońca.
- Twoja koszula... Zdejmij ją. - Powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu, i spojrzała na chłopaka w oczekiwaniu na spełnienie żądania.
Widać, że powoli wracała do siebie.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 12:38 pm

Niestety, odrobina rozumu znikała, kiedy Shallow dopadał swojego N2010. Jak na trzyletni wyrób, zabawka nimbusa nadal pozostawała w niezachwianej czołówce mioteł sportowych. Do 82 mil na godzinę w cztery sekundy, nowe zaklęcie poduszkowe ułatwiające wygodne siedzenie, żyroskop wbudowany w witki i wzmacniany chwyt wytrzymujący przeciążenia do 8 G. Mahoniowe drewno, srebrny grawerunek i czarne zakończenie drążka stykające się ze złotą spinką słomianożółtych witek. Cudeńko.
Felek nigdy nie grał w quidditcha, ale latał dużo i w "podwórkowych meczach" zawsze sprawdzał się najlepiej w roli pałkarza. Miotłę dostał na szesnaste urodziny i od tamtego czasu nie potrafił zdobyć się na zapisanie do drużyny. Ale latał regularnie.
Po krótkiej beczce wyrównał lot, przeszurał stopami po piasku i wyhamował miotłę na linii piasku i wody. Niedbałym ruchem rzucił ją nieco dalej w głąb brzegu i uśmiechnięty spojrzał na dziewczynę.
Chyba nie podobało się jej tak, jak jemu.
- Eeee... OK? - Nie namyślając się długo nad tak wieloznaczną prośbą, rozpiął wszystkie pozostałe guziki jednym silnym szarpnięciem i zwinął ubiór w kulkę, posyłając ją obok miotły.
- I jak? Gotowa na striptiz? - Puścił jej oko i przyjął pozycję à la Dawid. Podszedł do niej z wolna i uklęknął przed nią, powoli schylając się do jej ust... Tylko po to by nagle porwać ją na ręce i wbiec najszybciej jak się w tych okolicznościach dało do wody. Stanął, gdy ta sięgnęła mu mniej więcej do połowy jeansów (powiedzmy: na wysokość kolan) i wykonał ruch pozorujący wrzucanie jej do wody.
Eeee, nie ma tak łatwo!
Zatrzymał ją kilkanaście centymetrów nad powierzchnią i spojrzał prosto w oczy.
- Chcesz się zmoczyć, czy może jakoś wykupić? - Zagadnął, opuszczając ją lekko w dół tak, by jej stopy i koniuszki włosów zanurzyły się w letniej, morskiej wodzie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 12:57 pm

Przestraszyła się nie na żarty, kiedy porwał ją tak wprost do wody chwilę po tym, jak czarował ją na bezpieczniej i suchej plaży. Kiedy podrzucił ją, myślała, że upuści ją do wody, i od razu objęła go mocno za szyję, kurczowo trzymając się jej.
Dopiero po chwili zrozumiała, że to taki rodzaj żartu, i w sumie nie mogła określić, czy się jej to podoba, czy nie. Powiedzmy, że została na neutralnej pozycji w tej sytuacji.
Połapała się w kontekście i już była z powrotem na dobrej drodze. W sumie nawet nie wyglądała, żeby się wykoleiła po drodze, czy coś.
Zanurzył jej stopy i włosy w chłodnej wodzie i przeszedł ją dreszcz.
- Wykupić... - podciągnęła się na jego szyi, by wargami przylgnąć do jego odsłoniętej szyi. - Myślę, że nie możemy zmarnować takiej sukienki... - szepnęła mu do ucha, oplatając ramiona wokół niego. - Bezpieczniej będzie, jak zostawimy ją na brzegu.
I cmoknęła go w zagłębienie pod uchem, a później w szczękę, aż dotarła do jego ust, będących we wcale nie w lepszym stanie niż jej.

avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 1:10 pm

...

Podciągnęła się na nim iście atletycznie. Szybko też podchwycił podaroweny mu pocałunek, przeciągając go oczywiście nieco dłużej niż ustawa przewiduje. Nie trzymał jej już teraz kurczowo - raczej podchwycił ją pod plecami i pośladkami, pozwalając sobie na trochę dodatkowych doznań.
Kiedy przyszła w końcu pora na wdech, zdecydował że istotnie nie będzie psuł bardziej i tak już nieco zmęczonego ubioru. Wyszarpnął z suchej jeszcze kieszeni różdżkę i przyłożył ją do brzucha dziewczyny.
- Nie sądziłem, że to zaklęcie kiedykolwiek mi się przyda... - Szepnął jej do ucha, po czym przycisnął ją mocniej do siebie - mimo że była lekka, utrzymanie jej suchej jedną ręką nie było już takie łatwe. Różdżką zakreślił szybki szlak, od jej brzucha po ramiona i mruknął cicho, ale zdecydowanie.
- Mittevestes! - Machnął różdżką w stronę plaży i... Istna magia. Na jego koszuli leżała całkiem nieźle złożona w kostkę sukienka dziewczyny.
Nawet nie zauważył, jak ześlizgnęła się z właścicielki.
Ale teraz trzymał ją na rękach, w bieliźnie... Matko, jak nim teraz targało wewnętrznie. Pozornie delikatnie zarysowane piersi okazały się wręcz niesamowicie pozytywną niespodzianką na tak chudziutkim ciele. Gładka skóra brzucha, rozkoszne wcięcie w talii i lekko rozszerzające się biodra, wszystko to, co czuł zazwyczaj przez materiał, zostało mu teraz ujawnione w tak hojnej ilości i postaci.
Podciągnął ją do siebie tak, że trzymał ją w pionie za... No, tyłek, dziewczyna zaś oplotła wokół jego własnego swoje nogi. Całując ją długo i dość, nawet jak na siebie, agresywnie, wchodził powoli coraz głębiej w wodę, aż w końcu zanurzyli się razem do pasa.
Stał tak, obmywany przez falę, nadal trzymając ją mocno.
I nie potrafiąc przestać.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 1:32 pm

Przez krótki moment, kiedy jego sprytne zaklęcie sprawiło, że jej sukienka zniknęła z jej ciała, Josee zaczęła obawiać się tego co nastąpi.
Nigdy nie wątpiła w swoją figurę, nigdy nie miała do niej żadnych zastrzeżeń; była szczupła, nie taka płaska przy okazji i całkiem zwinna. Dopiero w momencie, kiedy obejmował ją mocno, zwątpiła.
Z drugiej bowiem strony jej żebra łatwo dało się wyczuć pod cienka skórą, chude i długie kończyny wyglądały trochę nieproporcjonalnie, bez ładnego opakowania w postaci sukienki, czy innej odzieży, a wszystko to trzymało się jedynie na mięśniach wyćwiczonych podczas jazdy konnej. Nie każdy jest koneserem takiego piękna.
Możemy wręczyć panu Shallow nagrodę stulecia, ponieważ sprawił, że Lestrange na chwilę w siebie zwątpiła.
Dopiero jego pasjonujący i energiczny pocałunek uświadomił ją, że gdyby coś było nie tak, nie całowałby jej w taki sposób.
Zanurzali się coraz bardziej, i wcale nie tak ciepła woda powodowała sprawiała, że Josee dostała ciarek.
Delikatna z niej była istota - od wszystkiego dostawała ostatnio ciarek, i głównie przy Feliksie. Więc może inne czynniki nie miały na to znacznego wpływu?
Puściła go w pasie, i wyprostowała nogi, chcąc znaleźć pod wodą grunt, ale nie potrafiła.
Nie była jakoś specjalnie niską osobą, ale Felix zdecydowanie przerastał ją w tym aspekcie. Sprawy nie ułatwiał fakt, że chłopak trzymał ją całkiem pewnie i mocno na pośladki, trzymając na swojej wysokości. Wiele siły nie trzeba było, żeby oderwać ją od gruntu, ale nawet największy siłacz zmęczy się, trzymając jedną rzecz przez dłuższy czas. A chłopak wydawał się w ogóle nie męczyć, choć dużo, bardzo dużo energii pożytkował na wpijanie się mocno w jej usta.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 1:56 pm

No bez przesady. Felek nie mógł nigdy nazwać się atletycznie zbudowanym - co do tego, tak jak Jo, był raczej wychudzony - nie miał jednak problemów z utrzymaniem osóbki jej postury. Zwłaszcza w wodzie. A propos wody...
- Weź głęboki wdech - Rzucił szybko i pociągnął dziewczynę w stronę morza, równocześnie odbijając się nogami od dna. Przewrócił się na plecy i zapadł pod wodę, pociągając dziewczynę za sobą - obejmował ją na tyle mocno, żeby trzymali się razem ale na tyle delikatnie, żeby w razie czego mogła wydostać się z jego uścisku.
Kilka razy machnął mocno nogami, ale daleko nie zapłynął... W końcu trudno pływa się z dziewczyną przytroczoną do pasa, co nie? No, ale przynajmniej jej nogi były teraz rozluźnione i nie blokowały jego ruchów.
Odbił się kilka razy i wyszarpnął ich na powierzchnię. Przez chwilę starał się nie roześmiać, w ostateczności nie udało mu się zahamować tylko wyszczerzenia zębów - starannie zazwyczaj ułożona fryzura Jo, która nawet w stanie potarganym miała w sobie sporo klasy, wyglądała teraz...
Niekorzystnie?
Włosy dziewczyny otoczyły, właściwie owinęły jej twarz we wszystkich możliwych miejscach. Właśnie dlatego Felek, wbrew modzie, nigdy nie pozwalał swoim włosom na wykroczenie poza linię ucha. Przecież długie to piekło.
- Halo! Jest tam kto? - Zagadnął, odgarniając blond kołtuny z jej nosa, warg i oczu. Puścił ją lekko, pozwalając samej unosić się na nie takich znowu dużych falach. Cofnął się trochę i przewrócił do tyłu, nurkując scyzorykiem. Pod wodą obróćił się znowu, powracając do poprzedniego wektora i w efekcie przepłynął pod dziewczyną, łapiąc ją w międzyczasie za łydki i wciągając lekko pod wodę.
Wyskoczył z otchłani tuż za nią i objął mocno, tak, jak pamiętnej nocy na mostku.
- Bu?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 2:28 pm

(Żywcem wzięci Felix i Jo Q__Q)

Wszechmocny Merlinie! Lestrange zaakceptowała fakt, że pójdzie z Feliksem pod wodę jak kotwica, nawet była gotowa się zamoczyć, ale takiego przepływu się nie spodziewała. Do prawdy może i na początku posłusznie wzięła oddech, przestraszona, ze utonie, ale po wynurzeniu zaśmiała się wesoło.
Do momentu, w którym jej włosy nie zagarnęły całek powierzchni jej twarzy. Są rzeczy, których Lestrange nie była w stanie zdzierżyć, a niekorzystny wygląd był jedną z nich. Ba! Był w top ten najbardziej znienawidzonych rzeczy.
Nie zdążyła zareagować, a chłopak już zniknął pod wodą, łapiąc ją za łydki.
Coś musiała ze sobą zrobić, i postanowiła wykorzystać sytuację na swoją korzyść. Na początek musiała uwolnić się z jego objęć, i do tego wykorzystała jedyną rzecz, która mogła podziałać - siebie.
- Aaa... - chciała krzyknąć, ale wyszło jej parsknięcie śmiechem.
Widz mógłby śmiało powiedzieć, że Josee Lestrange rzuciła się na Feliksa Shallowa, zanurzając go pod wodę. I tyle by widział.
Natomiast w tym wszystkim było o wiele więcej zagmatwania, czułego dotyku i wpijania się w usta.
Kiedy udało się jej, nie ukrywajmy, cudem zatopić jednocześnie siebie i chłopaka, wpijała się jednocześnie w jego usta na bezdechu. Ha ha. Shallow został zwalony z nóg przez pocałunek dziewczyny. Całkiem zabawne.
W każdym razie pod wodą Josee wyślizgnęła się z jego ramion i odpłynęła w nieokreślonym kierunku, zostawiając chłopaka samego.
Dopiero po chwili wynurzyła się w stylu rodem z Arielki spod wody, zarzucając mokrymi włosami do tyłu.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 2:46 pm

Ale...
No cóż, przechytrzenie to chyba odpowiednie słowo. Felek poczuł się co najmniej przechytrzony, zrobiony słowem w bambuko. W jednym momencie ma panienkę Lestrange w swoim żelaznym uścisku, nie pozwalając jej na jakąkolwiek swobodę, w drugiej - idzie na dno jak Titanic tracąc ją z oczu, dłoni i generalnej uwagi.
No, oczywiście najpierw otrzymał pewną porcję wyjątkowo mokrych, bo podwodnych, pocałunków. Chyba to były pocałunki. Pod wodą trudno stwierdzić.
Chłopak wynurzył się na chwilę żeby złapać oddech, po czym zanurkował z powrotem. Zdecydowanie nie było tu jeszcze głęboko - Dwa i pół, może trzy metry - nurkowanie jak najbardziej wskazane. Wyszarpnął różdżkę z jeansów i przyłożył sobie do ust - momentalnie wyrosła wokół nich mała bańka. Nie objęła niestety oczu, wobec czego zmuszony był trzymać je lekko uchylone, mimo wszystko - można wytrzymać.
Oparł się na dnie kolanami i łokciami i począł powoli skradać się w kierunku cienia, jaki chcąc, nie chcąc, rzucała Josée. Kiedy znalazł się centralnie pod nią, odbił się mocno od dna (co zaskutkowało niestety zerwaniem z jego głowy bąbla) i wynurzył centralnie pod nią, wyrzucając ją z wody tak, że z powrotem wylądowała w niej głową naprzód.
Bezzwłocznie podpłynął do unoszącej się jeszcze nad wodą jednej stopy i obrócił dziewczynę do poprawnej pozycji. Zaraz, kiedy odzyskała oddech, odebrał go jej znowu znanym już obojgu sposobem.  Powoli kierował się w stronę brzegu, nie ukrywając nawet wyraźnie niecnych zamiarów. Ręce opływały płaszczyzny ciała dziewczyny sprawniej niż woda, językiem wodził to po jej ustach, to po skórze na szczęce i szyi.
Dziko panie i panowie, dziko!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 3:08 pm

Lestrange kiedyś zawału dostanie przez Felixa. Poważnie.
W pewien sposób nawet ja to bawiło, takie wrzucanie do wody, zakradanie się i uciekanie.
Gdyby chłopak nie wyciągnąłby jej spod wody, mogłoby się to różnie skończyć. Nie wzięła wystarczającego wdechu, i wynurzając się ostatnie bąbelki powietrza wyleciały z jej ust. Ledwo nabrała powietrza, znów zostało jej ono odebrane.
Czuła jego dotyk na całym swoim ciele. Wynurzali się coraz bardziej, zbliżając się do linii brzegu, a jej bielizna nie wyglądała na taką, którą będzie mogła ponownie założyć po wyschnięciu.
Powinna zakończyć całą tę akcję już na samym początku, temperując zapał Shallowa, ale chłopak odbierał jej resztki wolnej woli, przez co jej bunt wyglądał bardziej jak od niechcenia, niż na poważnie.
Sama z resztą chciała iść dalej i dalej, brnąć z nim na nieznane wcześniej tereny, ale wielka czerwona lampka zaczęła migać w jej głowie i nie chciała ustąpić.
Nie pozostało nic innego jak czekanie, co się z całej tej akcji wykluje. Zawsze przecież może potraktować go jednym z ciekawszych zaklęć, które zawsze działały w takich sytuacjach.
Myśl taka faktycznie pojawiła się w jej głowie, ale nie potraktowała tego na poważnie. Nie umiała.
I chyba nawet nie chciała.
Trzymała się za to kurczowo jego ramion, pozwalając mu choć jeszcze na chwilę przejąć kontrolę nad jej ciałem.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 3:21 pm

Nie doszli na plaże. Felek zatrzymał się w miejscu, gdzie woda sięgała mu do mniej więcej połowy łydek, kiedy zaś fale cofały się - zaledwie do kostek. Usiadł na dnie, zanurzony w płytkiej wodzie i usadził sobie dziewczynę na nogach. Obie ręce oparł teraz na jej plecach, na tyle blisko jej bielizny, żeby miała prawo poczuć się zaniepokojona, na tyle jednak daleko, że trudno było jednoznacznie ocenić jego zamiary.
Powoli przesuwał je jednak w dół, balansując na krawędzi fig a pleców Josée. Od niechcenia i jakby dla zabawy zahaczył palcem o gumkę na szczycie materiału, po to tylko by "strzelić" nią lekko. Nie sprawdzał tym dziewczyny. Po prostu... Droczył się. Psocił.
Uwagę jego ust przyciągały teraz już głównie obojczyki i szyja dziewczyny. Jedną ręką złapał ją lekko za włosy i uniósł delikatnie jej głowę, wpijając się, mocno ustami i delikatnie zębami w jej odsłoniętą skórę. Zatracił się w tym, nie można jednak powiedzieć żeby stracił nad sobą kontrolę - zapomniał jednak o pewnych ograniczeniach, jakie jeszcze niedawno sobie narzucał.
Ocucony na chwilkę uniósł twarz w kierunku dziewczyny i podniósł obie dłonie, znajdujące się już (nie wiadomo jak!) w miejscu, gdzie plecy traciły swoją szlachetną nazwę. Czule objął twarz Jo, jedną ręką z każdej strony, i cmoknął ją krótko i niewinnie w usta.
- Josée Lestrange, na wszystkie smoki świata stwierdzam, że jesteś najcudowniejszą rzecza jaka przytrafiła mi się w życiu. - Powiedział zupełnie szczerze, patrząc się jej prosto w te bezdenne, błękitne tęczówki. Pozwolił im na przewrócenie się na plecy, tak że dziewczyna znowu znajdowała się nad nim - ale tym razem nie w namiętnie wtulonej, a raczej komfortowej i czułej pozycji.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 3:47 pm

Ledwo zanotowała to, że znowu zniżyli się do parteru. Zajęła myśli czymś zupełnie innym. Czerwona lampka nie zgasła całkowicie, ale została zagłuszona przez inne, ciekawsze myśli.
Zły Shallow, bawił się jej bielizną, jakby miał do tego pełne prawo.
Mentalności kobiet nie zmienisz, i dla nich strój kąpielowy to strój, a bielizna nadal pozostanie bielizną, pomimo niemal identycznego kroju. Zapewne gdyby jego palce bawiły się teraz jej strojem, nie wywoływałoby to w jej głowie takich myśli. Ale ponieważ był to całkiem ładny komplet bielizny, nabierało to wszystko zupełnie innego wyrazu.
Siedzenie na Feliksie chyba weszło jej w nawyk w przeciągu zaledwie... trzech? Czterech dni? Zadziwiające, jak bardzo potrafią zmienić człowieka proste rzeczy.
Słysząc jego słowa, po prostu odebrało jej mowę. Nie wiedziała też, co ma odpowiedzieć. Czy w ogóle ma odpowiadać.
To nie było już to samo chaotyczne wyznanie na drewnianym moście, czy niezręcznie składane zdania na boisku. Słyszała pewność w jego głosie, no i przysiągł na wszystkie smoki świata, a to też się liczyło.
Słowa te wywołały na jej usta szczery i przepiękny uśmiech. Bezradnie patrzyła w jego oczy, i starała się zapanować nad sytuacją i przede wszystkim nad sobą.
W jednej chwili wrzucał ją do wody i robił podchody, a w drugiej z jego ust wypływały takie słowa.
Nie wiedząc, co ma zrobić, wtuliła głowę w jego szyję, i cichym jak wiosenny powiew wiatru głosem powiedziała:
- To całkiem poważne stwierdzenie jak na tak krótki czas.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 3:55 pm

Parsknął śmiechem. Spodziewał się takiej, reakcji, tak. Wyważona Jo, jakkolwiek nie dałaby się wcześniej ponieść emocjom, tak w strefie uczuć wyższych pozostawała wyjątkowo zdecydowana i ostrożna - chociaż może raczej określenie "usilnie realistyczna" pasowałoby tu bardziej.
- Krótki czas? Dziewczyno, nie mogłem oderwać od ciebie wzroku od dwóch lat. - Powiedział to cicho, ale nie szeptem który zapewne zgubiłby się wśród szumu fal. - Ostatni tydzień to z kolei... Utwierdzanie się w szaleństwie... - Zamilkł, jakby szukając dobrych słów. Nie miał ochoty nazywać tego "miłością". To takie nudne i oklepane określenie. Fascynacja. To o wiele lepsze, o ile odpowiednio - czytaj: nie dosłownie - zinterpretowane.
- Chcesz mi powiedzieć że ani razu nie zauważyłaś... No nie wiem... Mojego wzroku, choćby? - Wykrztusił z siebie w końcu. W jego głowie otworzyła się nagle jakaś dziwna klapka. Ona nigdy go nie odrzucała. Ona go nie zauważała. Ze swoim chłodnym, antysocjalnym sposobem bycia... Nie było to chyba dla niej nic nowego czy trudnego. Nadal jednak uderzało lekko w jego dumę. Bo takową w sumie miał.
Pocałował ją lekko, nie dając łatwo dojść do słowa. Na miłość boską, jak ona mu się podobała!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 6:54 pm

Josee zawsze była wycofana, jeżeli chodziło o okazywanie uczuć, a co dopiero o mówieniu o nich wprost. O wyznawaniu sobie uczuć. Na tym polu była prawdopodobnie najbardziej nieporadna, często zadawała nie takie pytania jak trzeba, czasami raniła, mówiąc wprost co i jak. Wydawać by się mogło, że osoba taka jak Lestrange łamie serca jednym spojrzeniem. I może rzeczywiście tak było, ale nie robiła tego specjalnie czy z premedytacją. Po prostu nie potrafiła okazywać uczuć, nikt jej wcześniej ich nie okazywał.
Życie w rodzinie Lestrange nie jest i nigdy nie było usłane różami i wszem otaczającą miłością.
Na pewno usłyszała to, co powiedział jej Felix tamtego dnia na moście. I na pewno słyszała jego słowa na boisku. Ale największe wrażenie wywarło na niej to właśnie jedno, kiedy przyznał się, jak dawno oglądał się za nią ka szkolnym korytarzu.
Uniosła wysoko brwi, prezentując naturalną, pełną zdziwienia twarz. Taki widok zdarza się raz na milion lat! Normalnie ludzie z którymi Josee rozmawiała byli zaszokowani bądź zdziwieni. Nie na odwrót.
Kiedy zadał pytanie, zaczęła naprawdę zastanawiać się, jak to było z Feliksem. Najczęściej przebywał z nią kiedy była z Lysandrem, a ponieważ nie odzywał się do niej za wiele, to przyjaciel pochłaniał prawie całą jej uwagę. Na korytarzach szkolnych też nie zamieniali ze sobą ani słowa. Nawet, jeżeli pytała go, czy nie widział swojego kuzyna, był jakiś taki cichy i niekoniecznie mógł się wysłowić.
Lestrange nie odbierała tego jako komplementu. Nie odbierała tego w żaden sposób, ponieważ z reguły ignorowała wszystkich dookoła, bez wyjątku. Podstawowe zasady przetrwania w społeczeństwie wedle kodeksu rodzinnego.
chciała mu to jakoś wszystko wytłumaczyć, ale był od niej szybszy i z łatwością ukradł kolejnego całusa z jej ust. Kiedy w końcu mogła coś powiedzieć, zbierała się z tym przez dłuższą chwilę.
- Dlaczego nic nie powiedziałeś? - zapytała w końcu, siląc się na brak emocji w głosie. Bała się, że gdyby pozwoliła sobie na analizowanie wszystkiego po raz drugi, coś by zgrzytnęło.
- Widziałam, że na mnie patrzysz. Ale nie sądziłam, że w taki sposób... - patrzyła mu prosto w oczy. Niektórzy uważają, że to oznaka kłamania, ale Josee miała tendencję do patrzenia ludziom prosto w oczy, kiedy przekazywała coś, co miało jakąś konkretną wartość. - Zawsze widziałam cię wyłącznie w akompaniamencie Lysandra. I wtedy nie zachowywałeś się tak jak teraz. Byłeś taki cichy... - pomiędzy je oczami pojawiła się mała zmarszczka. - Myślałam, że za mną nie przepadasz. Nie odzywałeś się do mnie wprost, zawsze mówiłeś tylko do swojego kuzyna.
Jej ton głosu zmieniał się z każdym słowem. Teraz dopiero zdała sobie w pełni sprawę, że przez cały czas ich pseudo znajomości miała o nim mylne wrażenie. W pewnym sensie nawet żałowała swojej ignorancji.
- Byłam pewna, że nawet mnie nie zauważałeś.
Słowa, jakie padały z jej ust były nie podobne to Josee Ice Queen. Czaiła się w nich niepewność i jeszcze jakieś dziwne uczucia, których na razie nikt nie był w stanie nazwać.



avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 7:09 pm

Na pierwsze pytanie dziewczyny nie potrafił odpowiedzieć. Tak samo było z resztą z odpowiedzią na pytanie "dlaczego w końcu zaczął mówić jej cokolwiek". No i "dlaczego teraz tak się przy niej.. Rozluźnił?". Nie potrafił zrozumieć mechanizmu, który kierował jego emocjami w jej obecności. Miał trudności ze zinterpretowaniem sposobu, w jaki działała na niego. Ale przede wszystkim, nie chciał wyprowadzać się z błędu czy też raczej poznawać odpowiedzi.
Cieszył się, że wyszło jak wyszło.
Oparł lekko czoło o jej głowę, kiedy tak mówiła, słuchał jej i utrzymywał kontakt wzrokowy. Wszystkie te razy kiedy się widzieli, kiedy próbował jej coś powiedzieć lub podpuścić Lysandra, żeby pomógł mu w jakikolwiek sposób... Wszystkie noce spędzone na gapieniu się bezwiednie w sufit.
Jo brzmiała nieswojo. Brzmiała emocjonalnie, głos jej lekko drgał jakby miała się nawet rozpłakać - tak brzmiało to przynajmniej dla Félixa.
- Ja? NIE PRZEPADAM? - Pozwolił sobie na głośny komentarz. Szybko jednak zamilkł, słysząc, chcąc nie chcąc sensowne argumenty.
Była pewna, że nawet jej nie zauważył.
Jo była pewna, że nawet jej nie zauważył.
Joséphine Amelie Lestrange była pewna, że nawet jej nie zauważył.
Tyle czasu w bezsensownej obojętności.
Dosłownie rzucił się na nią, przyciągając gwałtownie do siebie i to całując, to mówiąc dzikim tonem.
- Ty głupolu... - nie wiadomo czy mówił do niej, czy do siebie. W każdym razie pocałował ją przeciągle. - ...przez cały ten czas... - znowu zaatakował jej usta z niezwykłą natarczywością. - ...nie mogłem spać, paraliżowało mnie, nie umiałem się do ciebie odezwać... - dłuższy pocałunek. Serio, długi i namiętny. Aż zapomniał co miał wykrzyczeć za chwilę. A, już ma, tak! - A ten ćwok Lys niczego nie rozumiał... Jo, na miłość boską... - Przycisnął ją do siebie zatapiając się w niej zupełnie. Ich wargi, języki, czasami nawet (spójrzmy prawdzie w oczy, z niektórych pocałunków nie da się ich wyeliminować) zęby złączyły się w coś wyjątkowo niepoprawnego i namiętnego. Wiatr, fale rozbijające się o ich plecy, jego ręce błądzące w okolicy jej bioder, pleców, brzucha.
Tyle czasu w bezsensownej obojętności.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 7:53 pm

Wow. Takiej reakcji na jej słowa się po prostu nie spodziewała. Miała nadzieję na jakąkolwiek reakcję; może jakieś wzruszenie ramionami, cichy śmiech, czy po prostu zdziwienie. Nie otwierała się przed ludźmi, a już na pewno nie przed płcią przeciwną, ale jeżeli jej słowa mają taką moc, może trzeba zacząć się bardziej uzewnętrzniać. Powiedzieć przyjacielowi, jak ważny jest w jej życiu, wysłać mamie kartkę na urodziny i zacząć obchodzić swoje w huczniejszy sposób, niż popijanie wina w dormitorium.
W każdym razie sposób, w jaki Felix zareagował na jej słowa, odebrał jej dech. Chociaż to już prawdopodobnie wina samego Shallowa, który atakował ją raz po raz intensywnymi pocałunkami. Takiego wylewu uczuć nie doświadczyła nawet wtedy na poddaszu, kiedy dobierali się do siebie w ciemnościach. Pasja, jaką wkładał w każdy pocałunek z osobna sprawiała, że Josee zaczęła po prostu drżeć w jego ramionach.
Sama nie wiedziała dlaczego. Nie była w stanie nazwać jednak konkretnej rzeczy, która wywołała ten stan. Ale nie mogła po prostu przestać. Tak jakby światło wypełniało ją od środka i sprawiało, że ruszała się z częstotliwością cząsteczki atomowej.  
Pozwoliła swojemu ciału na odrobinę więcej niż do tej pory. Bielizna nie zdążyła jeszcze wyschnąć, szczególnie, że leżeli na brzegu morza, a woda co jakiś czas delikatnie falowała, nie pozwalając na to.
Dłonie Josee delikatnie pieściły jego szyję, powoli maszerując w dół, do jego ramion aż znalazły się na klatce. Opierając dłonie na jego biodrach podciągnęła się jeszcze wyżej, ułatwiając sobie drogę do bardziej namiętnych i głębokich pocałunków.
- Taaaak..? - zapytała przeciągle, uśmiechając się z ustami wciąż przyłożonymi do jego.
Odnalazła pajęczym palcem szlufkę jego mokrych jeansów, i w porywie nie wiadomo w sumie czego pociągnęła za nią całkiem mocno.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 8:07 pm

poryw niewiadomowsumieczego - to trafi do akt xD
Kiedy dziewczyna ułożyła się na nim w bardziej sprzyjający złym rzeczom sposób, nie protestował. Uległ jej dla odmiany, tak jak to ona zazwyczaj ulegała jemu i mocniej chwycił ją w biodrach, zaciskając dłonie na jej chłodnej skórze i delikatnym, lekko mokrym materiale jej bielizny.
- Żebyś wiedziała... - Odpowiedział niewyraźnie, wyrzucając słowa spomiędzy ich złączonych w pocałunku warg. Było mu lżej. Lepiej, że to powiedział. I o wiele lepiej, ze względu na jej reakcję. No to, że w ogóle była. I że chyba zapomniała już o swojej grze. Była szczera i otwarta. Taką był w stanie pokochać nieopisanie mocniej niż tą chłodną, nieodgadnioną. Chociaż i teraz nie pozostawała być enigmatyczna.
Cholera!
Zwłaszcza w tym momencie, do ciężkiej cholery, co za diabełek wstąpił w to drobne ciało? Chłopak syknął cicho, jakby brakowało mu jeszcze tylko takiego właśnie pobudzenia i sam przesunął jedną z dłoni najpierw na brzuch dziewczyny, by zaraz opuścić ją powoli na granicę jej fig, gdzie materiał delikatnie spinał się na skórze. Nie bawiąc się już w żadne igranie z gumkami czy "strzelanie" z materiału, umieścił rękę na tyle blisko wiadomych stref dziewczyny, ażeby odczuła jakąkolwiek korzyść ale na tyle daleko, żeby nie ingerować zbyt... Bezpośrednio. Prostował i zginał powoli palce, wyczuwając pod cienkim materiałem powoli schodzące się granice ud dziewczyny. Równocześnie nie dawał jej górze odpocząć, wpijając się w nią zapamiętale ustami, zapominając już nawet o przerwach na oddychanie - drugą dłoń umieszczoną na jej plecach podciągnął wyżej i delikatnie złapał za jej włosy w miejscu, gdzie zbiegały się z czaszką. Nie szarpał, nie daj boże! Po prostu lekko przytrzymał. Odbiło mu, naturalnie. Ale czy to szaleństwo nie było cudowne?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Sie 08, 2013 8:46 pm

Akt? : D
Lestrange potrafiła zaskakiwać, i to nie tylko ludzi dookoła niej, jak to robiła każdego dnia, ale i samą siebie, kiedy stawiała śmiałe kroki na nowych terenach. Czaił się gdzieś w niej ten głęboko ukryty diabełek, któremu podcinała skrzydła każdego poranka, żeby się przypadkiem nie rozbestwił.
Tego ranka jednak sytuacja wyglądała całkowicie inaczej. Sama Josee zapomniała o pewnych manierach, wyuczonych przez matkę, i była bardziej sobą; dziewczyną, której sama dobrze nie znała.
Syk wydobywający się z ust Shallowa zaalarmował ją na chwilę, ale ponieważ nie stawiał dalszych oporów, przeleciało jej przez myśl, że pewnie użyła białych perełek trochę za mocno i gdzieś go ugryzła przypadkiem. Takie sytuacje chodzą po ludziach.
Jego dłoń w pewnym momencie znalazła się w miejscu, w którym zdecydowanie nie powinno jej być. Na razie, przynajmniej.
Przeniosła pocałunki na jego linię szczęki, pnąc się do góry powoli.
- Monsieur Shallow, jest pan niegrzeczny - mruknęła, koniuszkami zębów delikatnie muskając jego lewe ucho. Zdecydowanie wyszło to zbyt mrucząco i pociągająco jak na poważną naganę słowną.
W takich momentach Lestrange wykazywała się niezwykłą, jak na taką chudzinkę, siłę i zwinność. Miała w sobie coś z kota, i nie można było temu zaprzeczyć. Przechyliła się lekko na jeden bok, i wykonując skomplikowany manewr taktyczny, przewróciła się na plecy, cały czas mając przy sobie Felixa. Jakim cudem, zapytacie? Nie wiadomo. Udało się im nawet zrobić więcej niż jeden obrót, nim dotarli to pozycji końcowej. Kiedyś w końcu chodziła na zajęcia z gimnastyki artystycznej, i co nieco jeszcze pamiętała.
Teraz, kiedy Shallow znajdował się nad nią, zgięła lewą nogę w kolanie tak, że teraz opierała się o piasek stopą. Większość jej ciała pokrywał drobny piasek, przyklejający się do wilgotnego ciała.

avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Czw Sie 08, 2013 10:28 pm

sucz chce go zrzucić?
Nie zauważył nawet drobnego napięcia mięśni, czy choćby lekkiego ruchu zwiastującego błyskawiczną zmianę pozycji. Nie spodziewał się, słowem. Ale nie oznacza to, że nie był przygotowany.
Jedną ręką podparł się teraz na piasku, zawisając centymetry nad Jo... Właściwie to jej najwyższe wypukłości stykały się, doskonale z resztą przez mokrą bieliznę wyczuwalnie, z jego piersią. Druga dłoń jednak nie tyle uparcie, co powoli i metodycznie, nie opuszczając w swojej krótkiej drodze pieszczot brzucha, wróciła na miejsce, w którym znajdowała się przed chwilą.
Nie wiedział czemu to robi. Wiedział za to, że urodziła się w nim jakaś chora determinacja - pożądanie, które skrywał w sobie tak długo, że teraz, gwałtownie uwolnione, stawało się wręcz denerwujące.
Ustami zjechał od jej ust, przez kości szczęki, aż do szyi i dekoltu. Podskubywał ją delikatnie, naciągając delikatną skórę zębami i zaciskając wargi na jej niewielkich nierównościach. Językiem kreślił wzory, na tyle delikatnie żeby Jo nie czuła się... W jakiś zwierzęcy sposób, no, lizana, ale na tyle zdecydowanie, żeby razem z pocałunkami zgrabnie wpleść ten gest w całość pieszczoty.
- Jestem Madmoiselle, jestem... - Mruknął cicho, powracając na chwilę do jej ust. Delikatnie przygryzł jej dolną wargę, po to tylko by zaraz powrócić do standardowego, a jednak nadal namiętnego pocałunku.
Zła, niedobra ręka tymczasem znowu spoczęła na drgającym wraz ze skórą materiale w okolicy jej wzgórka Wenery... Raz na czas sięgał do jej przesuniętej nogi, by wybrać się do kolana przez intrygującą, napiętą i gładką łydkę - szybko jednak wracał. Palce sięgały, zupełnie jak poprzednio - na tyle daleko, żeby wzbudzić dreszcze, ale na tyle ostrożnie, żeby nie być inwazyjnymi.
Opuścił się lekko, pozwalając ich ciałom zetknąć się na całej długości i otarł się wilgotnym torsem o brzuch dziewczyny. Podciągając się z powrotem do poprzedniego położenia przesunął lekko językiem od miejsca, gdzie na jej bieliźnie spoczywała jego dłoń, aż do biustonosza, kontaktu z którym uniknął wyjątkowo zgrabnie, po czym dobrze znaną już ścieżką do delikatnych warg dziewczyny. Po drodze zebrał na własne trochę piasku, którego teraz pozbył się szybkim otarciem ust.
Czuł jej przyśpieszony oddech i łomotanie serca, drgnięcia jej ciała pod jego palcami i pocałunkami...
On sam od dawna nie był już przecież w pełni wyciszony.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 09, 2013 6:31 am

nie no, namyśla się xD
Shallow mieszał jej w głowie i sprawiał, że nie była w stanie podjąć konkretnej decyzji. Z jednej strony czerpała niesamowitą przyjemność z odkrywania nowych możliwości znajomości z Feliksem. Była odkrywcą i lubiła eksperymentować, choć czasem ocierało się to o szaleństwo. Ta jak teraz. Z drugiej zaś strony życie nie doświadczyło jej za bardzo na tych polach, po których teraz tak dzielnie gnali. Czuła się niepewnie, nie do końca wiedząc, co robić.
Zachowała jednak zimną krew i nie dała się ponieść narastającej panice. Skoro wcześniej podjęła decyzje prowadzące ją do tego miejsca, teraz musi mierzyć się z ich konsekwencjami.
Jego dotyk sprawiał, że mimowolnie drżała.
- Uważaj... - powiedziała gdzieś pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem, sugestywnie dotykając jego ręki, która znajdowała się zbyt blisko strefy zero.
- Złe rzeczy dzieją się złym mężczyznom - dodała po głębszym wdechu, kiedy jego usta obrały całkiem inną drogę niż wcześniej.
W jej ustach nawet najsubtelniejsza aluzja brzmiała groźnie i podejrzanie, a co dopiero bezpośrednia sugestia. Nikt nie wiedział, jak to z nią naprawdę jest, bo nikt nie miał informacji z pierwszej ręki. To jak zabawa z fajerwerkami, nigdy nie jesteś pewien, czy nie wybuchnie w twoich rękach.
Wplotła palce w jego ciemne włosy i zdecydowanym ruchem pociągnęła do góry. Zaprzestała pocałunków, i spojrzała na niego całkiem trzeźwym, jak na sytuację w której się znajdowali, wzrokiem.


I dunno what to do!!
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Pią Sie 09, 2013 7:38 am

easy
Oczywiście że uważał. Sam jednak cały czas nie zdawał sobie w pełni sprawy z tego, co popycha go do takich gestów i pieszczot. Z jednej strony była przecież nadal ta fascynacja, uczucie niedowierzania, że Jo stała się dla niego osiągalna. Z drugiej zaś, ledwo jeszcze świecąca - ale jednak, lampka ostrzegawcza informująca go o tym, czego robić nie wolno. W sumie jednak to nie jego wina, że raz na czas nawet Jo zdawała się tracić kontrolę.
Abstrakcyjnie to zabrzmi, ale zmarzł. Leżeli tak, raz obmywani przez wodę, na przemian lizani podmuchami wiatru... Nie były to warunki komfortowe. Miał właśnie w planach jakąś niewinną, spokojną propozycję, kiedy nagle wyciągnięty został o pół metra do przodu.
Za włosy.
Nie wiedział co wyrażała jej mina. Bała zła? No, oczywiście, zapewne jednak przesadził w którymś momencie... Ale i ona nie pozostawała wolna od prowokacji.
- Bu? - Mruknął cicho, uśmiechając się niewinnie i całując ją lekko w czoło. Ręce, co zrozumiałe, znalazły się teraz oparte na piasku po obu stronach dziewczyny.
- Nie jest ci zimno? - Zagadnął, po raz kolejny ocierając się o nią jak łaszący kot i całując ją lekko w kącik warg. - Może jakieś dormitorium, coś, tenteges? - Dodał, jakby nie było jeszcze zrozumiałe co miał na myśli.
W sumie, to sam nie wiedział.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 09, 2013 8:54 am

Lestrange pełna była sprzeczności. Jednocześnie porywała się na coraz śmielsze ruchy, sugerując kolejny krok, z drugiej zaś kiedy tylko zbliżali się do odkrycia następnej niewiadomej, wycofywała się i tłumiła jego, ich popęd.
Miała w planach trochę się na niego zdenerwować, ale te zamiary zniszczył jeden całus w czoło.
Jakim cudem w jednym momencie był nie do opanowania, dzikość i namiętność biła od niego jak łuna, a w następnej chwili ze spokojem całował ją w czoło, delikatnie i łagodnie.
Chciała odkryć tę tajemnicę, ale jeszcze nie teraz. Wszystko trzeba wziąć powoli, nie spiesząc się, i nie pokładając w niczym nadziei.
Zmarszczka między brwiami nagle zniknęła, jej czoło stało się gładkie, a usta wykrzywiły w uśmiechu.
- Niemożliwy jesteś - powiedziała, nadal trzymając go za włosy.
Jakaś aluzja kręciła się w powietrzu, ale jakoś Lestrange jej nie potrafiła zrozumieć.
I znowu robił to robił! Jednocześnie zadawał jej pytanie i od razu rozpraszał swoim działaniem. Opanuj się, Josee! Opanuj kobieto! - powtarzała sobie w myślach.
- Co sugerujesz? - zapytała, podpierając się na łokciach. Spojrzała na niego, mrużąc oczy. Idealnie zza jego pleców słońce raziło w ich stronę. Jeżeli chłopak nie poparzy sobie pleców, będzie szczerze zdziwiona.
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Gość on Pią Sie 09, 2013 9:10 am

Był niemożliwy. A i owszem. Wszystkie pokłady swoich, nie tyle umiejętności co sił witalnych, trwały w nim od przerażająco długiego czasu czekając na uwolnienie. Teraz ulatywały jak powietrze z pękniętego balonika - trudno było je zatrzymać, a i nie było wiadomo, czy nie skończy się wybuchem.
Opuścił twarz i przejechał językiem po jej dolnej wardze, w efekcie całując ją ponownie, znowu w ten nienajpoprawniejszy sposób.
- Ja niczego nie sugeruje zboczuchu... - Wyszeptał jej do ucha, równocześnie wciskając pod nią ręce i podnosząc ją. Z lekkim trudem przeniósł się na kolana, później do pionu i znowu podchwytem za pośladki przytrzymał ją tuż przed sobą.
- Ale w dormitorium jest zdecydowanie cieplej i wygodniej... A ja słyszałem od chłopaków, że mają zamiar całą niedzielę spędzić w Chat. - Dodał, maszerując już po piasku w stronę miotły i złożonych ubrań. Stanął z nią tak teraz nad tymi wszystkimi ciuchami i opuścił ją delikatnie na piasek, podając jej równocześnie sukienkę.
- To jak? - Zagadnął, naciągając na siebie koszulę - nie bawiąc się tym razem w zapinanie...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 09, 2013 9:34 am

Różnie Lestrange była nazywana w towarzystwie i przez swoich byłych, ale żaden nie nazwał jej zboczuchem! Hańba ci, Feliksie Shallow.
Mogłaby mu teraz powiedzieć, co o tym myśli, ale po prostu zignorowała ten fakt. Mieli zmienić lokalizację, i skupiła się teraz na tej myśli, bo coś mu chodziło po głowie, a ufać chłopakom w takich kwestiach... Ciężki kawałek chleba.
I znalazła się na nogach, a on już podawał jej sukienkę. Zanim ją założyła, zdążyła zauważyć, że nie zapiął swojej koszuli. Teraz już na pewno wpadniemy - pomyślała. Bardziej bezpośredniej aluzji nie było, jak rozpięta i pomięta koszula chłopaka, wracającego z dziewczyną z plaży.
Podeszła do niego (bądź nie, zależnie od tego, jak daleko od niej stał podczas ubierania) i złapała za obie części koszuli.
Stanęła na palcach, i cmoknęła go w usta, powoli zapinając koszulę.
- Tak lepiej - spojrzała na swoje dzieło, po czym jednym zgrabnym ruchem wrzuciła na siebie sukienkę.
Zgarnęła wszystkie włosy do tyłu, związując je gumką w wysoki kucyk. Było w nich za dużo pisaku i kołtunów, żeby teraz się z nimi rozprawić. Mogła użyć magii, ale no. To nie byłoby za romantyczne, takie czyścioszkowanie za każdym razem, kiedy Felix zmierzwi jej włosy, czy pomnie sukienkę.
- Będziesz musiał mnie przemycić - spojrzała na niego, w rozbawieniu ruszając brwiami w górę i w dół. Przygryzła przy tym dolną wargę.
Była niedziela, i mieli sporą część zamku dla siebie. Większość ludzi była albo na błoniach, korzystając z ostatnich ciepłych dni w roku, albo spędzali czas w Chatoeil. Nawet nauczycieli jakoś tak wywiało.
Nie ma co, idzie jesień.
Josee w porywie nowych doznań pozwoliła objąć się Feliksowi, i ruszyli w stronę zamku, pokonując kamienne schodki całkiem sprawnie.


/zt oboje
avatar
Mistrz Gry
Admin

Dołączył : 25/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Plaża

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach