Balkon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Balkon

Pisanie by Josée Lestrange on Sro Cze 26, 2013 3:51 pm




Balkon otacza żelazna bariera z wyrzeźbionymi aniołami. Skrzydlate stworki są pozłacane i podobnież jeśli jesteś szczęśliwym człowiekiem, na twój widok jeden z nich oderwie się od bramy. Poleci ku przestworzom. Legenda głosi, że tylko raz udał się owy zabieg, było to sto lat temu, a szczęśliwą okazała się dziewczyna. Jednak wraz z aniołkiem uleciało i jej ciało, które znaleziono na dziedzińcu. Szczęście jest względne tak jak ten balkon będący urokliwym miejscem. Pełno tu zieloności, kwiatów, są nawet dwie ławeczki i stoliczek.

avatar
Josée Lestrange
Admin

Dołączył : 24/06/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Lexibelle Deschanel on Sro Lip 17, 2013 10:55 am

Lexibelle cieszyła się niesamowicie na wieść, że jej dormitorium jako praktykantki znajduje się w jednej z wież tak jak za czasów kiedy była tu uczennicą. Zawsze lubiła miejsca na wysokościach z których były przepiękne widoki na resztę świata. Te widoki pomagały jej zapominać o wszystkim innym i dawały jej swego rodzaju energię. Dziś postanowiła sobie zbadać jak bardzo, od czasu kiedy była tu ostatnim razem, zmieniły się inne zamkowe wieże. Ta na którą właśnie zdobywała była pierwszą z nich. Wieża astronomiczna zdawała jej się zawsze najwyższą z beauxbatońskich wież choć nie miała co do tego stuprocentowej pewności ani nigdzie tego nie sprawdziła. Teraz jednak ważniejszą rzeczą od tego jak wysoka jest owa wieża było to co kryje jej szczyt, dlatego pokonywała szybko kolejne stopnie, a jej kolorowa, zwiewna sukienka i ciemne włosy falowały rytmicznie w akompaniamencie dla jej kroków. W końcu udało jej się wspiąć na samą górę, a jej uwagę z miejsca przykuło wyjście na balkon, więc zrobiła kilka kroków w przód by móc dokładniej rozejrzeć się dookoła. To co ujrzała zaparło jej dech w piersiach. Co prawda bywała tutaj często w latach szkolnych, ale to miejsce zawsze wywoływało u niej tę samą reakcję. Zachwyt, szok i wielką radość. Przeszła się kilka razy w jedną i drugą stronę po balkonie zachwycając się rosnącą tu zielenią i zapachem kwiatów, a następnie podeszła do barierki. Wychyliła się nieco w przód by obserwować to co jest na dole. Po dziedzińcu przechadzała się tylko jakaś nieznana jej para, więc przez chwilę heterochromiczne oczy bacznie ją obserwowały. Potem odwróciła spojrzenie w stronę wejścia na balkon i schodów prowadzących w dół wieży by upewnić się, że nikogo tu nie ma. Teraz co prawda żaden z profesorów nie mógł udzielić jej reprymendy za jej zachowania, ale cóż... nawyki z czasów szkolnych czasami w człowieku pozostają, a biorąc pod uwagę fakt, że znów była w swojej starej szkole były one w dalszym ciągu nieodzowną częścią jej "Ja". Będąc pewną, że jest tutaj sama zdjęła ze stóp kremowe sandałki, usiadła na marmurowej podłodze i przełożyła nogi przez barierki balkonu tak by mogły zwisać swobodnie w dół. Palcami przeczesała delikatnie kosmyki włosów i utkwiła spojrzenie w niebie. Dziś wyjątkowo pięknym i czystym.
Czuła się znów jak w piątej klasie...


Ostatnio zmieniony przez Lexibelle Deschanel dnia Sro Lip 17, 2013 5:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Lexibelle Deschanel
Praktykant

Dołączył : 10/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Gość on Sro Lip 17, 2013 1:56 pm

Daedalus Adrien Perscott - cholerny przykład złego nauczyciela. Kto inny jak nie on, mógł przechadzać się z szklanką whiskey i papierosem w dłoni po szkolny korytarzach. Jego zapach było czuć z daleka, jednak miał broń, której bali się wszyscy inni nauczyciele. Otóż mężczyzna był ulubieńcem nowej pani dyrektor, która niczego mu nie zabraniała. Żyć nie umierać. Mężczyzna swoje szkolne lata spędził w szkockiej szkole imieniem Hogwart, dlatego Beauxbatons wydawał się dla niego taki duży i tajemniczy. Czasem się gubił, pytając się magicznych obrazów o pomoc. Wszystko tu było tak bardzo francuskie, ze na sam widok chciał mu się rzygać. Choć w połowie był francuzem, prezentował swoją postawą raczej angielską krew, który płynęła mu dzięki ojcu - Gordianusowi. Zdawał sobie doskonale sprawę, że powinien bardziej przykładać się do odbudowania rodzinnych węzłów, jednak sama myśl o tym, że będzie musiał spędzić czas z matką, która niechlubnie nazywał zdrajcą, napawa go gniewem. Adrienne wybrała inne życie. Wybrała inną rodzinę. Wybrała inny kraj. Szkoda tylko, że to wszystko potoczyło się tak niefortunnie, że prawa ręka Ministra Magii zrezygnował z pracy, delektując się smakiem alkoholu w czeluściach Szkocji. I tak także został jego majątek. Słynny majątek rodu Perscott'ów, którego jedyną obrończynią stała się jego wredna i upiorna babcia - Yvonne. A może to lepiej? On zapewne wydałby te pieniądze na papierosy, cygara, alkohol i prostytutki. Chociaż jego prawdziwym marzeniem było wyjechać skąd, nic by nie zrobił w tym kierunku. Typ leniwca, która dopóki ma to co palić i pić, nie wyniesie się skąd. Należy także pamiętać o czystej pasji, którą tutaj może rozwijać - eliksiry. Dostaje multum przedmiotów do pracy i niestety parę słabych uczniów, których uczy tej najtrudniejszej sztuki. Przechadzał się więżą astronomiczną, przeklinając pod nosem na dzieciaki, które praktykowały mugolską zabawkę w "chowanego". Bzdety! Mruknął pod nosem, zmierzając w stronę wyjścia. Jednak jego oczy przyciągnął niebiański widok. Piękne krągłości, które wpuklało doskonałe światło. Burza brązowych włosów, które delikatne upadały na plecy. Odchrząknął, mają nadzieje, że te wybitnie doskonałe ciało nie należy do jeden z uczennic. Delektował się papierosowym dymem, wchodząc na mały, lecz przestronny balon. Stanął tuż obok kobiety, spoglądając na jej pełne, puszyste usta. Od raz na jego myśl przybiegły brudne myśli.
- Co tak piękna dama robi sama na tak ustronnym miejscu? - Spytał, szarmancko całując dłoń towarzyszki. Widział ją pierwszy raz, jednak słyszał, że do grona pedagogicznego szkoły dołącza praktykantka. Podniósł prawy kącik wargi, gdy ujrzał, że jej szkolny ubiór jest pozbawiony "szkolnej odznaki". Cóż za dar losu!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Lexibelle Deschanel on Sro Lip 17, 2013 3:18 pm

Ona nawet nie zwróciła uwagi na to, że na balkonie pojawił się jeszcze ktoś. Pogrążonej we własnych rozmyślaniach Lexie nie zdekoncentrował ani papierosowy dym ani głośne kroki. Dopiero kiedy usłyszała ciepły, męski głos otworzyła gwałtownie oczy i poderwała się z miejsca nieco zmieszana swoim zachowaniem.
- Ja, ten, no... właśnie rozmyślałam. - mruknęła nieskładnie wkładając kosmyk włosów na ucho. No gdzie jest ta młodsza Lexibelle, której nic nie było w stanie wyprowadzić z równowagi? Myśli pędziły galopem przez jej głowę, a ona patrzyła zmieszana w ziemię i swoje bose stopy przez następne minuty zanim dotarło do niej, że zachowuje się bardzo niegrzecznie i wypadałoby spojrzeć na swojego nowego rozmówcę. Uniosła wzrok, a zielona, avadowa i niebieska, lazurowa tęczówka obserwowały stojącą przed nią postać. Oj, po chwili bardzo żałowała, że to zrobiła. Pełne wargi dziewczyny rozchyliły się nieznacznie, kiedy lustrowała wzrokiem mężczyznę. Był taki piękny! Sunęła łapczywie wzrokiem badając jego oczy, nos, rysy twarzy, sylwetkę i usta - równie pełne jak jej własne. Deschanel w następnej sekundzie zapragnęła pocałować nieznajomego, zapragnęła by jej i jego wargi złączyły się w zachłannym pocałunku, ba nawet wychyliła się nieco do przodu lecz na swoje szczęście opamiętała się w porę by mężczyzna gest ten odebrał jako sięgnięcie po sandałki. I faktycznie, Lexie przyklękła biorąc swoje buty, a włosy zakryły jej twarz praktycznie w idealnym momencie, bo blada twarz dziewczyny zapłonęła i nabrała barwy soczystych, świeżych malin. Włożyła obuwie na bose stopy i wyprostowała się z gracją próbując zachować resztki godności.
- A Pan to...? - zaczęła spokojnie dziękując niebiosom za to, że chociaż głos nie wyrażał większych emocji i nie drżał, bo w ciele Lexibelle płonęło wszystko. Jak oni to robią? Przeklęci przystojniacy! Poprawiła sukienkę strzepując z niej niewidzialny pyłek i ramiączko, które zsunęło się z bladego ramienia po czym znów wbiła wzrok w ziemię i falujące przy każdym głębokim oddechu piersi. Teraz żałowała także wyboru sukienki. Odsłaniała stanowczo za dużo.
avatar
Lexibelle Deschanel
Praktykant

Dołączył : 10/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Gość on Sro Lip 17, 2013 6:42 pm

Całe jego ciało buzowało na widok pięknej nieznajomej. Choć w samej Francji jest wiele pięknych i zadbanych kobiet, on lubował się najbardziej w brunetkach o wyrazistych rysach twarzy. Jego towarzystwo nad wyraz przepełniały prostytutki, whiskey i papierosy. Miał ochotę odskoczyć od tej brudnej rzeczywistości! Spróbować czegoś delikatnego, zmysłowego, subtelnego i jakże niewinnego. Spojrzał swoim lodowatym spojrzeniem w jej piękne, ciepłe oczy. Jego oczy były chyba jedną wadą przystojnego angliko-francuza. Były pozbawione jakiegokolwiek wyrazu, chłodne niczym zimowe dni w jego rodzinnym mieście - Londynie. Gdy kobieta schyliła się, a przy tym delikatnie opadło jej ramiączko, ścisnął mocno dłoń, by powstrzymać się od dotknięcia jej kremowej cery. Na widok takich kobiet miał grzeszne myśli. Co go najbardziej przyciągało? Jej pozorna niewinność. Wyglądała jak łania, która przemierza polanę w poszukiwaniu pożywienia. Miał ochotę rzucić się na nią, zataczając swoje kły w jej miękkim ciele. Piękna, niewymownie piękna. Doskonała, niewymownie doskonała. W jeden sekundzie stała się celem mężczyzny. Chciał ją mieć, dotykać. Pożądał jej.
- Daedalus Adrien Perscott, do usług. - Uśmiechnął się, poprawiając czekoladowe włosy. Były jego atrybutem - niechlujnie ułożone dodawały mężczyźnie nieskrytego uroku. Wziął ostatniego bucha, zrzucając rozżarzonego peta z wieży. Nie chciał by jego smród, przeszkadzał im w rozmowie. Cały czas wpatrywał się w jej puszyste usta.
- A ja z kim mam przyjemność? - Spytał, dokładnie akceptując ostatnie słowo. Przyjemność. Spotkanie takiego diamentu wśród murów tej szkoły na pewno rozpromieni jego tok nauczania.
- Można wiedzieć co tak piękna kobieta robi w naszej szkole? - Chciał się upewnić, że jest to praktykanta - nie uczennica. Uczennice traktował z dystansem, lecz one najwyraźniej nie. Chodź pracuje tu dopiero miesiąc, odczuł oddech swoich ulubienic na karku.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Lexibelle Deschanel on Sro Lip 17, 2013 7:12 pm

Na widok uśmiechu mężczyzny niemal ugięły się pod nią kolana. Lexie! Co się z Tobą dzieje do cholery?! - skarciła się w myślach i wzięła głęboki oddech. W następnej chwili przywołała na różane wargi figlarny uśmiech i starając się choćby udawać opanowanie zerknęła prosto w oczy przystojnego rozmówcy.
- Daedalus Adrien Prescott - powtórzyła smakując te słowa, muskając je językiem wypowiadając każdą literę. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Wyciągnęła smukłą dłoń w jego stronę w geście powitania, choć skrycie o wiele bardziej pragnęła go dotknąć i przez chwilę poczuć ciepło jego dłoni. Chciała wodzić delikatnymi opuszkami palców po skórze mężczyzny badając powoli każdy jej zakamarek. Przymknęła oczy i ponownie westchnęła. Sama nie wierzyła w to w jakim kierunku zmierzały jej biedne myśli. Jej twarzyczka ponownie spłonęła rumieńcem. Cholera! Teraz z pewnością to zauważy. O niebiosa.
- Lexibelle Diathesis Deschanel - wyrzuciła z siebie na jednym tchu, a jej uważne spojrzenie ponownie było w nim utkwione.
- Co ja tutaj robię? Doszkalam się. Chciałabym kiedyś uczyć, więc Beauxbatons jest idealnym miejscem by się w tym podszkolić. Dodatkowo trenuję opanowanie. Przydaje się w niektórych sytuacjach - jej głos brzmiał rzeczowo, zupełnie spokojnie, tak jak tego chciała. Obawiała się, że jeśli stałby się piskliwy czy drżący przegrałaby tę bitwę, a Prescott wyczułby, że od pierwszej sekundy tego spotkania ma nad nią niesamowitą władzę. Odwróciła wzrok próbując nieco uspokoić pędzące myśli.
- Uczysz tu? - może i było to głupie pytanie, wszak na uczniaka już nie wyglądał, ale w tej chwili nie przyszło jej do głowy nic innego. Całkowicie nie panowała nad swoimi myślami, a nawet nad ciałem. Nerwowo miętosiła w palcach rąbek kolorowej sukieneczki i co rusz poprawiała opadające jak na złość ramiączko.
avatar
Lexibelle Deschanel
Praktykant

Dołączył : 10/07/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Gość on Czw Lip 18, 2013 12:17 pm

Gwieździste niebo było jego ulubioną scenerią. Mógł patrzeć na gwiazdy podziwiając ich blask. Mężczyzna nie należał do tzw. "poetów". Nie, nie, nie! Był tego definitywnym przeciwieństwem! Któż by mógł go tak nazwać? Kobiety, z którym wtórnie sypiał? Lubił wracać do początków, dlatego kobiety tak chętnie go przyjmowały z powrotem.
Cham.
Obłudnik.
Podrywacz.
Flirciarz.
Nieudacznik.

Choć ma dopiero dwadzieścia sześć lat, już wiele w życiu nasłuchał się ględzenia porzuconych kobiet. Ratowała go jedynie nieskazitelna uroda, którą odziedziczył po matce. Drugi Merlinie ile on jej zawdzięcza?! Nawet to, że tutaj pracuje. Czy Madame Sybille Piorier trzymałaby go w szkole, gdyby znała jego obłudny charakter? Prawda jest taka, że nawet nie spojrzała by w jego stronę. Dzięki wyrachowaniu i urody zyskał w życiu bardzo wiele, choć tak naprawdę nic mu się nie należało. Był zły. Taka jest prawda.
Kobieta powtórzyła jego imię w ten sposób, jaki to mówiły zauroczone kobiety. Uśmiechnął się, pielęgnując wzrokiem każdą część jej ciała. Piękna.
- Zachwycające, że tak piękna osoba chce zmarnować swoje życie w murach tej szarej szkoły. - Nad wyraz często używał apostrofów opisujących jej nieskazitelną urodę. Czy to było już nachalne? Niepoważne? Czy może słodkie i jednoznaczne. Gubił się w tych wszystkich niemoralnych rzeczach, cóż... taki już był.
- Jestem nauczycielem eliksirów od tego roku szkolnego. - Odpowiedział, na gwałt przyglądając się niesfornemu ramiączku.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Balkon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach